Nawet nie przypuszczałam wczoraj pisząc te słowa: idę na żywioł,że aż tak się sprawdzą,bo…..
Właśnie załapałam się na niezłą imprezkę-urodziny mojego siostrzeńca Marcina.
Oj było sporo pysznego jedzonka,ale też i sporo drinków….
Chyba za dużo,bo co prawda dojechałam do własnego domku( no dobra,zostałam odwieziona) ,ale zaraz padłam jak strucla do łóżeczka spać
Dzisiaj co prawda obudził mnie rześki poranek ( godz.5.20),ale ja sama niezbyt rześko się czuję,trochę mnie muli żolądek ( czyżby skonsumowane raki bodły mnie swoimi szczypcami),raczej to jednak wynik nadmiarowego drinkowania,bo coś sucho mam bardzo w ustach,w głowie coś dudni i pić się chce….
Jak to dobrze,że kupiłam wczoraj pyszne koneckie mleczko,bardzo mi rano dzisiaj smakowało,takie zimne,prosto z lodówki.
Cierp ciało,jakieś chciało……..