pracowity poniedziałek

Koniec lenistwa,powracam do prawdziwej pracy !!!!!!

                                          

Co prawda dzisiaj trzynasty dzień czerwca,ale na szczęście poniedziałek,więc może nie będzie tak źle???

Chociaż sennik mi obwieszcza,że plama na sukience,która mi się nad ranem śniła przynosi smutek i troski,ale kto ich nie ma??

Z drugiej strony kiedys śniła mi sie koza na bogactwo i jakoś bogata nie zostałam do tej pory ( no fakt,nie dałam sobie szansy nie wstępując do punktu Totolotka,a może trzeba było???)

W Każdym razie jest ok,pełna nadziei na dobry tydzień wkraczam w poniedziałkowy blady poranek.

Bez przesady,już nie blady,bo nawet słonko świeci na niebie,ptaszki wesoło świergolą,zapowiada sie cieply dzionek.

Więc czym tu się smucić???

Wracam do szpitalnej rzeczywistości ( jakie szczęście,że nie jako pacjent),a potem popołudniu do przychodni,calutki dzień poza domem,jak dawno juz nie.

A może te smutne wiadomości mają tyczyć się właśnie dalszych losów naszego szpitala???.

W sumie ma się właśnie teraz okazać, jaki jest  ostateczny werdykt szanownej Komisji co do być albo nie być naszego szpitala.

To dla mnie ważne chyba jednak,tym bardziej,że jakieś czarne chmury rozwijają się nad nasza przychodnią,niby ma być jej dalszy jej  rozwój,ale czy tam sie utrzymam z etatem??

Czyżby to ta plama zaważya? juz się zaczynam martwić!!

Stop smutkom!!!

Nie od poniedziałku.

Jak to pięknie Scarllet mawiała:Jutro jest tez dzień,pomyślę o tym jutro.

Zanurzam się w piękny świat marzeń i…obowiązków.