Pięcioletni Patryk wraz z koleżanką Grażynką wpadł do mojej przychodni i sepleniac "Lęce do góly" zrobił na mnie napad…
Mamy obu dzieci siedziały w ogródku obok popijając soczek,a nudzący się Patryś (całkiem dla mnie obcy,co jest właśnie dziwne) uznał,że ze mną będzie wspaniała zabawa i nie chciał odejśc jak mama go odwoływała,twierdząc "nie bo my sie telaz bawimy"…
Hahaha mam w sobie coś z dobrej cioci a może babci???
Tylko inna sprawa, co te dzieciaki w TV ogladają,jak tylko w napady potrafią się bawić???
Ale i tak był słodki,a jego seplenienie wręcz mnie rozczuliło…..