a w pracy…….

Jeden z tych cięższych dni

Pewnie dlatego,że duszno okropnie i burzowa atmosfera, pacjenci dzisiaj bardzo podenerwowani ,wręcz na mnie swoje frustracje wylewają

Ale tak to w pracy bywa.

Ponieważ siedzę w rejestracji , że tak powiem na czołowym miejscu, jako pierwsza muszę fale oburzenia przyjmować na siebie,a potem…fala gwałtownie opada,do gabinetu lekarza wchodzą już same aniołki same ….

Taka niestey rzeczywistość i bolączki kobiety pracującej

Piwo na Krakowskim Rynku

Piwo na Krakowskim Rynku smakuje wybornie.

Taki duży, jasny Żywiec ,oczywiście obowiązkowo ze sokiem imbirowym,

Spotkanie przebiegało w bardzo fajnej atmosferze.

To znaczy początek był dla mnie nieco nerwowy,ale po krótkim mea culpa

wszystko powróciło do normy.

Siedzieliśmy więc w miłej atmosferze,w kawiarnianym ogródku ,my cztery kobiety i jeden chłop-rodzynek i paplaliśmy o wszystkim w coraz bardziej żywiołowej atmosferze,wprost proporcjonalnie do ilości wypitych piw.Napoje:
Szklanka piwa

Czas uciekał nam bardzo szybko,odmierzany krakowskim hejnałem z Wieży Mariackiej  mieszającym sie z gwarem rozmów i cygańskimi melodiami …

Rodzina moja,nieprzywyczajona widac do moich wieczornych eskapad usilnie poszukiwała mnie telefonami,na szczęście nie było ich słychać,więc nie czułam się zbyt nękana.

A swoją drogą,co by powiedzili,gdybym się tak zawieruszyła na całą noc,albo i dłużej???

.