powroty i odjazdy

No Ulka  powróciła już  znad morza

0306-01503P

HURRRA

Oczywiście zaraz "zameldowąła się" w pokoju ,w przerwie pomiędzy urlopem.

Jutro znowu wyjezdą na kilka dni…..,dobrze ze istnieją smsy w telefonach.

A potem chwilkę porozmawiałyśmy sobie na gg,usiłowałam namówić ją do "złego",czyli do przyjazdu do Krakowa na spotkanie.

Ale czy mi się to uda??

Fajnie by było……..

Chyba tak troszkę się łamała…….

Wogóle szok,bo juz zgłosiło się 22 osoby,nawet w najśmielszych marzeniach nie marzyłam o tak wielkiej imprezie.

Teraz mam tylko ciągle "trzęsionkę",żebym czegoś nie zawaliła.

Czeka mnie cięzkie prawie trzy tygodnie.

Dobrze że Kornelka i Muchomorek  mi pomagają.

0310-02129P

Denerwuje się conajmniej  tak,jakbym na nowo maturę miała zdawać.

katuszy ciąg dalszy

I znowu się katuję.

Dzisiaj zjadłam tylko truskawki.

No oczywiście nie licząc hektolitrów kawy z kroplą mleka,ale bez cukru.

Ale czy długo tak pociągnę??

Teraz oszukuję głód gumą do żucia.

Po pierwsze: mam cel,idee……..9 lipiec

Po drugie : Gdy stanęłam na wagę,oniemiałam z wrażenia,a nie było to niestety oniemienie pozytywne.

Teraz do diaska MUSZĘ WYTRZYMAĆ!!!!

CHOĆBY NIE WIEM CO.

PS.Żadnych piw, ani żadnych imprez.

Przynajmniej do 9 lipca      

normalny pierwszy dzień tygodnia

serce Ikara w chmurach...   poniedziałek

  Wreszcie  wróciła z sanatorium Wierka . majowe słoneczko Oli

Ale się ucieszyłam,jak mogłam z nią sobie pogadać na gg,jak za starych dobrych czasów.

Pomału wszystko normalnieje,dzisiaj wieczorem powinna juz wrócić znad morza  Ula,z tym,że znowu na kilka dni jeszcze gdzieś wyrusza,ale mam nadzieję,że chociaż na moment pokaże się w pokoiku.

A dla mnie niestety normalny i pracowity dzień.

Musze być dzisiaj cholernie punktualnie w pracy,jako,że otwieram przychodnię,zresztą tak będzie przez cały ten tydzień.

I żeby nie zaspać ,spałam okropnie nerwowo tej nocy i juz przed 5 rano byłam na nogach.

Ostatnio budzę się jakaś zaczadziała,głowę mam dużą i ciężką,dzisiaj również i zastanawiam się,czy już nie sięgnąć po apap,chyba się kurcze od niego uzależniłam czy co?

A do urlopu tak daleko….jak dobrze pójdzie pojadę nad morze, chyba w drugiej połowie sierpnia,o ile wogóle uda się to zorganizować….

Tylko pytanie,czy do tego czasu będę jeszcze w szpitalu kolejowym również pracowała?

W środę ostatecznie rozstrzygnie się  nasze być  albo nie być,

ale raczej w kierunku nie być.

Poczekamy co ten tydzień przyniesie.

A może to była jedna właśnie z metod,oddanie  szpitala w niepewne ręce,komuś,kto nie ma mocy fizycznej na wykup szpitala, a przez to  rozłożenia szpitala na łopatki ,aby potem móc sprzedać już to intratne w końcu miejsce w środku Krakowa komuś za czapkę  gruszek,niekoniecznie  na cele medyczne????

I chociaż teoretycznie nie powinnam tak bardzo sie przejmować,bo moja sytuacja w szpitalu jest całkiem klarowna ,czy tak,czy tak odchodzę na emeryturę ( w końcu wysłużoną),ale serce będzie bolało,gdzy ten szpital,z którym związana jestem w sumie od najmłodszych lat dziecinnych ( przychodziłam tam jako dziecko do mojego pracującego tam Ojca,a potem sama pracowałam w nim 21 lat) nie będzie juz spełniał dotychczasowej roli,będzie tylko budynkiem innej użyteczności.

Eh,łza się nieraz w oku zakręci……Ludzie:
Oko