Inowacje

Od 1-szego sierpnia wprowadzili w krakowskich, miejskich autobusach nowość, drzwi ( od środka i od zewnątrz) otwiera sobie sam pasażer, a nie jak dotąd kierowca

Nie wiem, dlaczego tak wymyślili, ale widziałam bezradność w oczach niektórych potencjalnych pasażerów, gdy podjechał autobus, a drzwi się nie otwierały.

Co prawda stosowne napisy są i owszem, ale wewnątrz autobusu, nie koniecznie łatwe do zauważenia, ale Ci na zewnatrz autobusu, wsiadajacy  już mają "przechlapane" – zero informacji na ten temat.

Może w końcu kiedyś tam się przekonają, nauczą, ale do tego czasu……..

A jeżeli ktoś jest starszy, czy nie gramotny??

Będzie sobie tak stał i stał na tym przystanku i czekał, aż ktoś w końcu inny będzie wsiadał lub wysiadał.

Z tym, że może stracić wiele czasu w ten sposób na podróżowanie.

No a nie mówiłam, że podróże kształcą???

Pamiętny 1-szy sierpnia..

 

                                     67  D  D  M  W  D B – Z

  

się naprawiło, samo.

Już mogę wklejać zdjęcia, co za ulga…….

Dzisiaj już ulubiona moja środa, do wekendu tuż tuż ( znów wolny będzie, ale jadę na wieś – chyba będziemy  świętować urodziny Maćka.

30 lat temu wraz z Marcinem i Magdą, wtedy jeszcze dzieciaczkami, niezbyt co prawda grzecznymi, bo ciągle zwady wszczynali pod drzwani moich gospodarzy, spędzaliśmy wakacje we Władysławowie, a moja siostra  z musu siedziała w Krakowie (mimo ślicznej wówczas pogody),gdyż spodziewała się dzidziusia ( właśnie wyżej wspomnianego Macieja).

Dzieci, jak to dzieci, przeważnie się tłukli i żeby był spokój na tych wakacjach musiałam przekupywać je…lodami jagodowymi.

Zawsze mówiłam : jak będziecie grzeczni idziemy na lody i….na pewien czas dnia wszystko się wycisząło, żeby wieczorem znów zaczynały  od nowa swoje brawerie.

Za to pierwszego sierpnia pół dnia spędziliśmy  na stacji kolejowej, przy jednym automacie telefonicznym ( nie było wtedy jeszcze komórek), aby po pewnym czasie, przy niemiłosiernej kakofoni fortepianowej wydusić z mojego szwagra, że oto chłopak przyszedł wreszcie na ten świat.

Oczywiście z tej okazji zaprosilam Magdę i Marcina do Kawiarni "Słoneczko", gdzie przy dużych porcjach lodów wychyliliśmy szklankę soku pomarańczowego na cześć nowo narodzonego ich braciszka.

Matko, jak szybko te trzydzieści lat przeleciało, jak kilka dni.

1-szy sierpień kojarzy mi się też z wojażami, otóż właśnie tego dnia w 1985 roku wyruszyłam ( podobnie jak Krzysztof Kolumb) na podbój Ameryki – pojechałam z dwu miesieczna wizytą do mojego Stryjka Jurka.

I właśnie 1-szego sierpnia, jutro, Kamilka też wyjeżdża z drugą już swoja wizytą do swojego Ojca do Stanów,

Tym razem leci via Paryż, proszę jaka światowa, przebojowa dziewczyna z niej wyrosła 🙂

BON VOYAGE KAMILKO !

Ja też dzisiaj podróżować będę – busem na wieś i spowrotem, do moich ukochanych rybek, a co, jakby nie patrzeć to podróż jest.

Ostatnio busy są okropnie przepełnione, trzeba stać – rzadko która młoda osoba ustąpi miejsca – to nie te czasy, gdzie się starsze nieco osoby szanowało,ale czasami to i strach jechać busem, który ma więcej pasażerów, niż przepisy przewidują.

Czytałam kiedyś na ten temat artykuł o zagrożeniu pasazerów w takim właśnie "komforcie" jazdy, ale cóż, człowiek wiecznie musi się spieszyć, no chyba, że akurat wypada mu wolny dzień od pracy.

Ale sie rozpisałam dzisiaj, więc już kończę z nadzieją, że i ten dzień miło (!!!!?????) mi przeleci, co także i innym szczerze życzę