Brak zlych wiadomości, to dobra wiadomość.
Więc nieco się uspokoiłam.
Napewno wiem, że Julka była wtedy poza Minneapolis, o losie reszty mojej rodziny narazie żadnych wieści nie mam, ale mam nadzieję, że wszystko z nimi O.K.
Dzisiaj podjęłam ważną dla mnie decyzję, zrezygnowałam z gry w Plemiona.
Elegancko pożegnałam się na świecie nr 9 , oddając dobrze wypasiona swoja wioskę w rece koleżanki Izy, a na ósmym świecie najlepszą ze swoich wiosek, w której doszłam do szlachcica ( udało mi się poprostu) oddałam mojemu Maciusiowi.
I mam święty spokój.
Po co mi te wszystkie nerwy były???
O mało co nie pzypłacilam tych wszystkich ataków załamaniem nerwowym.
Nie spałam do drugiej w nocy pilnuąc wiosek,wstawałam o 5 rano żeby robić, punkty a potem w pracy, jak nie miałam mozliwości wejść na plemiona, truchlałam, czy już na mnie napadają.
Kompletny obłęd !!!
Widać, rzeczywiście nie nadaję się do takiej gry!!!!
Nie umiem do niej podchodzić na luzie, obojętnie czy to ja napadam, czy napadają na mnie…….
Znajdę sobie napewno coś innego, też eksytującego, ale za to mniej strresującego.
Już nawet mam pewną grę " na oku", spacer po wirtualnym Krakowie.
Tylko muszę się do niej dobrze przysposobić, a na to narazie nie mam za wiele czasu.
