No to za godzinę jadę na tą wieś.
Przygotowania już tam podobno poczynione, urodzinowy grill rozpalony, a pogoda robi psikusy- pada.
A miało być pogodnie i słonecznie.
I jak tu wierzyć tym synoptykom od siedmiu boleści??
Chyba sama muszę się zabrać za ten deszcz i zacząć go od odczyniać.
Deszczu idź sobie precz, najlepiej daleko, prosto na podwórko tych synoptyków ( gdzie indziej też nie padaj). 🙂