Dzisiaj po pracy ( czyli około 21.00) zrobiłam sobie miły spacerek po wieczorowym Krakowie.
Ruch na Krakowskim Rynku ( mimo ciemnej już pory), jak na Marszałkowskiej w samo południe.
Wszystkie ogródki wokół kawiarenek ( a jest ich całe mnóstwo, jeden ściśle przy drugim) wypełnione wesołym gwarem rozbawionej gawiedzi.
Kelnerzy uwijają się ze smakowitymi daniami i kuflami piwa……..
Jak ja to lubię…..widać, że Kraków żyje całą parą
I PO CO DO PARYŻA WYJEŻDŻAĆ?????????
