55 D D M W D B – Z

A dzisiaj znów poniedziałek, znów nowy tydzień przed nami.
Po dwudniowym wsiowym odpoczynku, mimo deszczu i burzy
solidnie sobie odpoczęłam, głównie pewno dlatego, że miałam ograniczony dostęp do kopmutera, no i całe szczęście, że dopadałam go tylko od czasu do czasu. Zresztą sobota była dniem urodzinowym Darki i główną atrakcją tego popołudnia i wieczora byli goście i wspólne grilowanie na tarasie (deszcz był nawet łaskawy i omijał nas z daleka), a niedziela, już niestety w burzowo-deszczowym nastroju, leniwie sobie na nicnieróbstwie płynęla, za to miałam atrakcje rodzinnego ciepełka, tak mi na codzień dalekiego, trochę spędziłam ją też na czytaniu ( cholera,wzrok mi jednak nie dopisuje i zbyt długo czytać nie mogę) trochę na grze w remika, a od czasu do czasu zaglądnęłam też i na plemiona.
A tak wogóle to dzisiaj trzynasty dzień miesiąca, nie lubię trzynastek i chociaż dzisiaj nie piątek, jestem negatywnie najeżona.
Bylebym nie spotkała na swojej dodze żadnego czarnego kota, ani pająka.
Stara, a przesądna………………….
Miłego tygodnia wszystkim, na pohybel trzynastce.