sztuka życia

Jestem juz po ciężkim fizycznie, a głównie psychicznie poniedziałku.

I właśnie uswiadomiłam sobie, że ja kompletnie nie nadaję się do życia…..niestety, nie nauczyłam się walczyc z przeciwnościami, być bezwględna i w dodatku nie stresować się byle problemem.

Taki mam już widać charakter…………

Ja to bym chciała z każdym po dobroci, w zgodzie, ale nie zawsze tak się to udaje.

Ten cholerny ucisk pod sercem…… Ech……

 

nie lubię trzynastek

 

                                         55 D  D  M  W  D  B  –  Z

A dzisiaj znów poniedziałek, znów nowy tydzień przed nami.

Po dwudniowym wsiowym odpoczynku, mimo deszczu i burzy

solidnie sobie odpoczęłam, głównie pewno dlatego, że miałam ograniczony dostęp do kopmutera, no i całe szczęście, że dopadałam go tylko od czasu do czasu. Zresztą sobota była dniem urodzinowym Darki i główną atrakcją tego popołudnia i wieczora byli goście i wspólne grilowanie na tarasie (deszcz był nawet łaskawy i omijał nas z daleka), a niedziela, już niestety w burzowo-deszczowym nastroju,  leniwie sobie na nicnieróbstwie płynęla, za to miałam atrakcje rodzinnego ciepełka, tak mi na codzień dalekiego, trochę spędziłam ją też  na czytaniu ( cholera,wzrok mi jednak nie dopisuje i zbyt długo czytać nie mogę) trochę na grze w remika, a od czasu do czasu zaglądnęłam też i na plemiona.

A tak wogóle to dzisiaj trzynasty dzień miesiąca, nie lubię trzynastek i chociaż dzisiaj nie piątek, jestem negatywnie najeżona.

Bylebym nie spotkała na swojej dodze żadnego czarnego kota, ani pająka.

Stara, a przesądna………………….

Miłego tygodnia wszystkim, na pohybel trzynastce.