Maxio to piękny, pręgowany bokser. Pies oczywiście.
Kurczę, muszę mu kiedyś fotklę zrobić i tu wkleić…….
Wczoraj (przy jego udziale) odbyła się debata, czy oddać go w dobre ręce ( czyli do mojej siostry), czy nie. Jest znajdą, ale u swojego nowego właściciela jest już chyba ponad rok. Jednak Pan zastanawia się, czy jednak nie lepiej byłoby, dla psa oczywiście, biegać po ogrodzie niż siedzieć w dusznym bloku.
A takie warunki teoretycznie Maksio na siostrzanej wsi by właśnie miał.
Nie wiem, co Maxio z tej rozmowy zrozumiał i jaka była jego psia opinia na ten temat, ale fakt, że gdy dzisiaj mnie spotkal, okropnie mnie obszczekał.Nie było w tym szczekaniiu tyle złości, co jakiejs dziwnej pretensji, pewnie mi powiedział ” babo, nie wtrącaj się, mi jest u mojego pana bardzo dobrze i nigdzie od niego nie chcę iść”.
Boksery to psy o nadzwyczajnej łagodności, zresztą mnie zna ( znamy się tylko z widzenia…haha), nigdy dotąd nie zdarzyło mu się szczekać na mój widok, więc stałam zdumiona jego reakcją.
No prosze, zawsze twierdzę, że to tylko my nie wiemy, co psy o nas i różnościach tego świata myślą, bo że myślą, jestem pewna.
Szkoda że „po ludzku” mówić nie potrafią, w końcu nie każdy rozumie ich szczekanie…….