Maxio przemówił

Maxio to piękny, pręgowany bokser. Pies oczywiście.


Kurczę, muszę mu kiedyś fotklę zrobić i tu wkleić…….


Wczoraj (przy jego udziale) odbyła się debata, czy oddać go w dobre ręce ( czyli do mojej siostry), czy nie. Jest znajdą, ale u swojego nowego właściciela jest już chyba ponad rok. Jednak Pan zastanawia się, czy jednak nie lepiej byłoby, dla psa oczywiście, biegać po ogrodzie niż siedzieć w dusznym bloku.


A takie warunki teoretycznie Maksio na siostrzanej wsi by właśnie miał.


Nie wiem, co Maxio z tej rozmowy zrozumiał i jaka była jego psia opinia na ten temat, ale fakt, że gdy dzisiaj mnie spotkal, okropnie mnie obszczekał.Nie było w tym szczekaniiu tyle złości, co jakiejs dziwnej pretensji, pewnie mi powiedział ” babo, nie wtrącaj się, mi jest u mojego pana bardzo dobrze i nigdzie od niego nie chcę iść”.


Boksery to psy o nadzwyczajnej łagodności, zresztą mnie zna ( znamy się tylko z widzenia…haha), nigdy dotąd nie zdarzyło mu się szczekać na mój widok, więc stałam zdumiona jego reakcją.


No prosze, zawsze twierdzę, że to tylko my nie wiemy, co psy o nas i różnościach tego świata myślą, bo że myślą, jestem pewna.


Szkoda że „po ludzku” mówić nie potrafią, w końcu nie każdy rozumie ich szczekanie…….

WSTAŁAM SOBIE RANO…..

 

                         5 2 D  D  M  W  D  B  –  Z

wesoła i wypoczęta, taki dzień odsapu w środku tygodnia bardzo się przydaje…..

szczególnie starszym paniom……

Dzisiaj śniło mi się, że mam mieć dyżur nocny w szpitalu i to w dodatku w pojedynkę, jak kiedyś, byłam przerażona, czy dam sobie radę.Kiedyś dawałam sobie bez problemu ( no najwyżej byłam okropnie zmęczona),dzisiaj już chyba bym nie podołała…..Obudziłam się z wielką ulgą.

Sen mara……., ale drzewiej tak bywało, oj bywało i teraz zastanawiam się, skąd na to tyle siły brałam.Fakt, byłam młodsza i silniejsza, a teraz chociaż i tak jestem w pracy w sumie około 10-11 godzin ( plus trochę jeszcze czasu na dojazdy), jednak jest ona o wiele spokojniejsza, chociaż nieraz w przychodni uwijać też muszę się jak w ukropie,dobrze, że jeszcze dodatkowo rejestracja mnie omija – jestem tam tylko w doskoku.

Czyli ogólnie mówiąc, moja stopa zawodowa całkiem mi się zdyskomfortowała.

Więc nie mam powodu do narzekań jak widać, życie jest, jakie jest, a kto nie pracuje ten biduje……

A ja do biedy nie przywykłam.