nocne życie

 

    

22.35 – pora spać.

To już nie te lata, gdy człowiek nocne życie prowadził i na drugi dzień bezkarnie sobie do pracy poszedł.

Ale kiedy ja mam właściwie czas na rozrywkę- dzisiaj tez prawie przed 22-ga byłam w w domu.

Ech!

pieniądze dali….

…..więc je sobie wzięłam.

Zawsze coś,  przynajmniej będę miala na nowe spodnie i bluzę, które sobie internetowo w Ulla Popken wybrałam.

Podobno towar już idzie do mnie.

Nie wiem, jak tam z rozmiarami, ale mam nadzieję, że trafiłam w dziesiątkę.

Gdyby ktoś był zainteresowany rozmiarami XXXL to podaję stronę :

http://www.ullapopken.pl/ullapopken/home.up?mand=pl&language=pl

Po zbadaniu pcjentki  lekarz mówi do  jej męża:

– Pańska żona cierpi na manię wielkości. Czy w jej rodzinie były już takie przypadki???

– Tak, teść myślał, że jest panem domu.

vxvxvxvxvxvx 

 

– Czemu jesteś smutny? pyta Nowak  Kowalskiego

– żona zabrała wsystkie pieniądze i odeszła

– nie rozpaczaj, bywa gorzej.Moja zabrała mi wszystkie pieniądze i została

 

xvxvxvxvxvxvxvxvx

 

Sędzia pyta Kowalskiego:

– kiedy powód  stwierdził, że żona go nie kocha?

– To było tak: poślizgnąłem się na schodach i wpadłem do piwnicy, a wtedy żona krzyknęła, żebym przyniósł po drodze węgla, skoro tam jestem

 

P.S. A Darka wraz ze swoją siostrą Wiką i rodzicami pofrunęłi  sobie do Ciepłych krajów…..

Takim to dobrze……..

 

MANY, MANY

 

                         46 D  D  M  W  D  B  –  Z

 

 

Przynajmniej raz nie ja płacę, a mi będa płacić. ( nie wspomnę już, ile dzisiaj musiałam wpłacić do internetowego banku, po co sobie od rana psuć humor)

Jaka radość….

Ale to są jakieś byle jakie 200 zł, które kiedyś wsadzilam w szpitalnianą spółkę, dzisiaj muszę odebrać, bo już mnie wczoraj monitowali.

Dobre i 200 zł gdzy dziura w budżecie, no nie???

Więc teraz, skoro świt, jeszcze przed pracą idę je odebrać i…..

świat do mnie będzie należał haha.

Uciekam zatem…..

Żeby…

 

                         

Żeby bądź co bądź panienka, z bądź co bądź porządnego domu, do domu wracała ( z pracy!) po godzinie dwudziestej drugiej ?????

Koniec świata, pani Popiołkowa……

uśmiechnij się

 

Kolega opowiada koledze:

– byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on mi dał, nie wiem czemu,  środek na przeczyszczenie.

– zażyłeś ten środek?

– zażyłem

– i co  kaszelsz?

– nie mam odwagi…….

           

Po ogoleniu klienta fryzjer mówi

–  gotowe, należy się osiem złotych

– jak to, przed goleniem mówił pan, że będzie kosztowało pięć złotych

– tak mówiłem, ale muszę panu dopisać za opatrunki,które panu założyłem na rany

           

Podróż krajoznawcza

 


                   47  D  D  M  W  D  B  –  Z



 



przymusowa , acz niezamierzona ta  wczorajsza podróż była…….


A wszystko dlatego, że autobus lini 144 nie przyjechał na czas, musiałam wsiąść w autbus linii 114 i…rozpoczęłam wieczorne zwiedzanie rozkopanego Krakowa.


Autobus dłuższy czas nie jechał swoja stara trasą, główna arteria czyli ul 29 Listopada, całkowicie rozkopana,wiadukt  w jej przedłużeniu wyłączony z używania, więc błądzil ten autobus po jakichśtam zakamarkach, aż nawet zaczęłam się bać, czy aby napewno na dalszy ciąg starej trasy powróci :-).


POWRÓCIŁ !!!!!!


Ale za to jak już wszystko zakopią spowrotem, nasz Kraków zyska na komunikacyjnej urodzie.


Tak więc wieczorna, powrotna droga od rybek, zamiast godziny ,zajęła mi całe pol godziny więcej (dobrze, że chociaż miejsca siedzące w autobusie były), niby za bardzo się nie spieszyłam , ale na szczęście uciekłam przed niesamowitą ulewą, oberwaniem chmury, które to zjawisko nastąpiło nieomalże po przekroczeniu przezemnie progu mieszkania.


Strach pomyśleć mawet, coby było, gdyby mnie ta ulewa dorwała, nawet olbrzymi parasol pewnie by nie pomógł.


A tak sobie jadąc tym autobusem do domu pomyślałam : miała być burza, a jej nie ma i…wywołałam wilka z lasu, nie tylko ulewa straszyła ale kilka piorunów z nieba też poleciało…….


Dzisiaj powtórka z rozrywki, znów jest chmurnawo za oknem, ale podobno znów ma być i słonko i parno i możliwe burze…..


Teraz już wierzę w  prognozę pogody, wieszczoną przez program „Kawa czy herbata” w TVP1, szczególnie, że dzisiaj głosi ją mój ulubieniec, pan Jarosław Kret, a on sie nie myli!!


A jednak pan K. ma rację, że najbezpieczniejsze rozmowy są o pogodzie, haha, przynajmniej żadnych podtekstów w tym znależć nie można………


No to się zbieram. Cześć. Może dzisiaj mniej przygód mnie spotka?????


Chociaż takie właśnie przygody są jak sół do zupy, urozmaicają  ( pracowite) życie…..

a’propos konia

 

Pewnego razu sołtys patrzy na ręce Antka i pyta:

–  Gdzie straciłeś palce u prawej ręki??

–  ano ze dwa roki temu włożyłem koniowi do pyska ręce, żeby zobaczyć, ile ma zębów

– i co było dalej?

– wtedy koń zamknął pysk, żeby zobaczyć ile mam palców.

bo dzisiaj

           48 D  D  M  W  D  B  –  Z

Bo dzisiaj kolejny poniedziałek, znów zaczynamy tydzień.

Te dni tak szybko lecą………

Teoretycznie, bo jak sie czeka na urlop, ciągle wydaje się, że zbyt pomału lecą. Czyli nastapił konflikt czasowy hehe.

A żeby mi nie było tak bardzo smutno, bo i pogoda nieco dziwnawa za oknem, ni to lato, ni to jesień ,malutki  żarcik na dobry tydzień dla wszystkich:

Wbiega mąż przerażony do domu, a żona naga leży w łóżku.
– Dom się pali, ubieraj się szybko! – krzyczy facet.
Nagle z szafy dobiega głos:
– Meble, ratujcie meble!
Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi:
– Proszę TRZY pokwitować.
A profesor na to:
– Dwie biorę
.
         
 

Do lekarza przychodzi blondynka i stwierdza, że jest śmiertelnie chora. Dotyka palcem wskazującym pleców, brzucha, głowy i nog.
– Boli mnie tutaj, tutaj i tutaj – mówi.
Lekarz patrzy na nią podejrzliwie.
– Czy jest pani naturalną blondynką?
– Oczywiście!
-W takim razie ma pani złamany palec.
Miłego tygodnia i miłego poniedziałku,
pociecha: nowey weekend juz za 5 dni !!!!!!
         
Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizkę, wyciąga trzy flaszki wódki, stawia na stole. Wyciąga indeks i mówi:
– Proszę TRZY pokwitować.
A profesor na to:
– Dwie biorę
            
Miłego poniedziałku moi Kochani i miłego calutkiego tygodnia.
I na koniec pociecha : następny weekend juz za 5 dni       
 
  

Pozdrowienia znad morza

 

            4 9  D  D  M  W  D  B  –  Z

 

pozdrowienia znad polskiego morza od pana.K

Pobyt nad naszym polskim morzem jest rodzajem gry w ruletkę, albo trafimy na dobrą pogodę, albo urlop można uznać za całkiem nieudany.

Dlatego kto mądrzejszy  ciuła te grosze, aby 2 tygodnie nad ciepłym morzem gdzieś w ciepłych krajach spędzić.Wydatek może to i pozornie większy,ale napewno jest wtedy pewne ograniczenie na wydatki bieżące,albowiem zawsze brakuje nam wtedy waluty, więc siłą faktu oszczędzamy.Zresztą przeważnie wszystkie te wczasy są całkiem znośnie i wystarczajaco zaopatrzone w należyte wyżywienie, wiec po co trwonić na darmo pieniadze??

Inaczej jest nad naszym polskim morzem, tam już niestety stołówki nie są tak bogato wyposażone ,a w dodatku co krok spotykamy wszelakie budki z frykasami od ryb po lody i gofry i inne wymyślne desery wyposażone, więc pokusa niestety przeważnie bywa silniejsza, niż zdrowy rozsądek, szczególnie, gdy ma się koło siebie pociechy, świetnie wyszkolone w naciąganiu na różności.

Zresztą porównujac ceny w którymkolwiek polskim uzdrowisku z podobnymi w innych częściach kraju można zauważyć szalona różnicę cen na korzysć tych drugich, w końcu dla wszelakiej działalnosci gospodarczej w uzdrowiskach nadmorskich jest to jedyna szansa na zarobek, przez resztę roku naogól panuje tu cisza, tylko bywają tu  sporadyczni turyści więc i obroty wtedy tubylcom  spadają.

A po za tym człowiek machnie ręką, bo wreszcie po to cały rok pracował by teraz właśnie przestać na chwile oszczędzać….

A potem wraca taka rodzinka do domu, skrobiąc się po głowie, skąd zebrać fundusze, aby nadrobić budżetową dziurę.

A więc to, co pozornie może jest droższe, okazuje się całkiem niewielką różnicą

od pozornie tańszych wczasów nad naszym polskim morzem,a i napewno przynajmniej pogoda w tym pierwszym przypadku jest na 100 procent zapewniona.

Ale mnie to i tak wszystko nie dotyczy, nie jadę niestety nad żadne morze, ani to nasze zimne Bałtyckie, ani nad ciepłe w odległych krajach, tak sobie tylko troszkę pofilozofowałam przy okazji otrzymanego MMM-sem powyższego zdjęcia. 

Zresztą do mojego wyjazdu wciąż jeszcze bardzo daleko.

A dzisiaj cieszę sie spokojną i samotna niedzielą w domowych pieleszch i odpoczynkiem przed następnym pracowitym tygodniem

I jest mi całkiem dobrze, prawie jak na urlopie.