się rozpogodziło

A nic na to nie wskazywało, rano pochmurnie,a teraz lekki wiaterek i słonko, żyć nie umierać.


Dzisiaj spotkałam na  psim spacerze Maxia , ponieważ miałam tylko dostępny aparat z komórki, zdjęcia są, jakie są.


Prawda, że sympatyczny??? ( to ten , który dwa dni temu tak mnie obszczekał)


                  


No bo wogóle boksery to naprawdę super fantastyczne psy, mam do nich szczególny sentyment, miałam kiedyś kolejno trzy suczki-bokserki, niezapominane i najukochańsze : Atę, Tinę i Kaję.


Co prawda Kaja ( córka Tiny) była suczką mojej siostry, a właściwie to po prawdzie Maćka, ale wszyscy mieszkaliśmy razem, więc po części była i moja.


A jak się tak rozbestwiłam, to jeszcze dołączam zdjęcie sympatycznej Zuzi, którą zawsze nazywam Ksieżniczką….ona taka bardzo delikatna, ale bardzo żywiolowa:



Nawet nieźle zdjęcie Zuzi mi wyszło, zważywszy, że nie usiadła ani na moment, cały czas do mnie się wyrywała, a jej Pani twierdziła, że jeszcze nikomu dotąd  nie udało się zrobić zdjęcia tej  małej wiercipięcie.


Widać chyba, że tęsknię za jakimś czworonogiem, ale niestety, nie mam ku temu warunków.


Dlatego zawsze wracając z Żabińca zadaję się z zaprzyjaźnionymi pieskami.

bury poranek

 

                 50 D  D  M  W  D  B –  Z

  

trochę słonecznego koloru na bury poranek

Jasne, jak weekend, to i pogoda się psuje, co za dziwna złośliwość tej natury.

 Po prawdzie, mnie to wcale nie rusza, bo i tak do pracy sobie idę, (dzisiaj moje sobotnie BOOM na dyżur w przychodni- dobrze,że to tylko kilka godzin) ), chociaż przyznać trzeba, że pogoda iście barowo – łóżkowa.

A  w domu cisza niebotyczna, czasami przychodzi co prawda Xawer,ale przynajmniej nie ma tych upiornych dzwonków do drzwi co 5 minut ( cholera, chyba dorobię im w prezencie kilka kompletów kluczy do drzwi), dzieciaki nie krzyczą …….Hihg Life.

 Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni
Gdy nie ma w domu dzieci to jesteśmy niegrzeczni
Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni
Gdy nie ma dzieci w domu to jesteśmy niegrzeczni

Ale ja raczej bedę grzeczna, ba, nawet bardzo, przynajmniej dzisiaj po pracy odeśpię sobie spokojnie tygodniowe zaległości……..

A jak wrócą za dwa tygodnie i spytają, czy tęskniłam za nimi ( jak kiedyś mnie już po pzyjeździe o to  spytali zresztą), to całkiem szczerze i zdecydowanie odpowiem  NIE.

Uwielbiam bowiem tą samotność i ciszę i nawet latanie po mieszkaniu w dezabilu, gdy jest upał za oknem……a teraz to mam !

Zresztą ile ja tego czasu w domu spędzam??? 

Ale ze dwa weekendy będę miała za to spokojniejsze 🙂

A teraz już pomału zbieram się do pracy.Cześć.

   

Maxio przemówił

Maxio to piękny, pręgowany bokser. Pies oczywiście.


Kurczę, muszę mu kiedyś fotklę zrobić i tu wkleić…….


Wczoraj (przy jego udziale) odbyła się debata, czy oddać go w dobre ręce ( czyli do mojej siostry), czy nie. Jest znajdą, ale u swojego nowego właściciela jest już chyba ponad rok. Jednak Pan zastanawia się, czy jednak nie lepiej byłoby, dla psa oczywiście, biegać po ogrodzie niż siedzieć w dusznym bloku.


A takie warunki teoretycznie Maksio na siostrzanej wsi by właśnie miał.


Nie wiem, co Maxio z tej rozmowy zrozumiał i jaka była jego psia opinia na ten temat, ale fakt, że gdy dzisiaj mnie spotkal, okropnie mnie obszczekał.Nie było w tym szczekaniiu tyle złości, co jakiejs dziwnej pretensji, pewnie mi powiedział ” babo, nie wtrącaj się, mi jest u mojego pana bardzo dobrze i nigdzie od niego nie chcę iść”.


Boksery to psy o nadzwyczajnej łagodności, zresztą mnie zna ( znamy się tylko z widzenia…haha), nigdy dotąd nie zdarzyło mu się szczekać na mój widok, więc stałam zdumiona jego reakcją.


No prosze, zawsze twierdzę, że to tylko my nie wiemy, co psy o nas i różnościach tego świata myślą, bo że myślą, jestem pewna.


Szkoda że „po ludzku” mówić nie potrafią, w końcu nie każdy rozumie ich szczekanie…….

WSTAŁAM SOBIE RANO…..

 

                         5 2 D  D  M  W  D  B  –  Z

wesoła i wypoczęta, taki dzień odsapu w środku tygodnia bardzo się przydaje…..

szczególnie starszym paniom……

Dzisiaj śniło mi się, że mam mieć dyżur nocny w szpitalu i to w dodatku w pojedynkę, jak kiedyś, byłam przerażona, czy dam sobie radę.Kiedyś dawałam sobie bez problemu ( no najwyżej byłam okropnie zmęczona),dzisiaj już chyba bym nie podołała…..Obudziłam się z wielką ulgą.

Sen mara……., ale drzewiej tak bywało, oj bywało i teraz zastanawiam się, skąd na to tyle siły brałam.Fakt, byłam młodsza i silniejsza, a teraz chociaż i tak jestem w pracy w sumie około 10-11 godzin ( plus trochę jeszcze czasu na dojazdy), jednak jest ona o wiele spokojniejsza, chociaż nieraz w przychodni uwijać też muszę się jak w ukropie,dobrze, że jeszcze dodatkowo rejestracja mnie omija – jestem tam tylko w doskoku.

Czyli ogólnie mówiąc, moja stopa zawodowa całkiem mi się zdyskomfortowała.

Więc nie mam powodu do narzekań jak widać, życie jest, jakie jest, a kto nie pracuje ten biduje……

A ja do biedy nie przywykłam.

niestety…..

21.36 pora iść spać, skonczyła się laba, jutro o 4.45 pobudka, jutro i w piątek.

Straszne jest t o wczesne wstawanie, bo wcale spać wcześnie się nie chce, a tu pobudka szarówką i tak mało przez to snu mam….

Życie to pasmo udręk…..

ZAKLĘCIE

 

                             54 D  D  M  W  D  B  –  Z

 

na słoneczny dzień, na lepsze samopoczucie wkleiłam słonecznika…….

Dzisiaj wstałam jeszcze "pociemaku", już widać, że dzień jest coraz krótszy, później robi sie jasno, wcześniej ciemno, niechybnie jesień juz niedaleko za progiem staje.

Ale wspominając zeszłoroczną piękną jesień jestem pełna optymizmu i postanawiam sobie niniejszym zweryfiować swoje  wczorajsze negatywne nastawienie do rzeczywistości , a niech sie dzieje co chce, chociaż wcale nie jest to łatwe, aby przestawić swoje nerwy na boczne tory………

Wszak nie codzień jest trzynastego…….a wszystko co było wczoraj złe  na ten karb wkładam.

To jeszcze małe "coś"  na rozweselenie :

Jaś odmienia rzeczownik "kot" przez przypadki:
– Mianownik : kot.
– Dopełniacz: kota.
– Celownik: kotu.
– Wołacz: kici, kici.

Miłego ( mimo wszystko ) dnia

sztuka życia

Jestem juz po ciężkim fizycznie, a głównie psychicznie poniedziałku.

I właśnie uswiadomiłam sobie, że ja kompletnie nie nadaję się do życia…..niestety, nie nauczyłam się walczyc z przeciwnościami, być bezwględna i w dodatku nie stresować się byle problemem.

Taki mam już widać charakter…………

Ja to bym chciała z każdym po dobroci, w zgodzie, ale nie zawsze tak się to udaje.

Ten cholerny ucisk pod sercem…… Ech……

 

nie lubię trzynastek

 

                                         55 D  D  M  W  D  B  –  Z

A dzisiaj znów poniedziałek, znów nowy tydzień przed nami.

Po dwudniowym wsiowym odpoczynku, mimo deszczu i burzy

solidnie sobie odpoczęłam, głównie pewno dlatego, że miałam ograniczony dostęp do kopmutera, no i całe szczęście, że dopadałam go tylko od czasu do czasu. Zresztą sobota była dniem urodzinowym Darki i główną atrakcją tego popołudnia i wieczora byli goście i wspólne grilowanie na tarasie (deszcz był nawet łaskawy i omijał nas z daleka), a niedziela, już niestety w burzowo-deszczowym nastroju,  leniwie sobie na nicnieróbstwie płynęla, za to miałam atrakcje rodzinnego ciepełka, tak mi na codzień dalekiego, trochę spędziłam ją też  na czytaniu ( cholera,wzrok mi jednak nie dopisuje i zbyt długo czytać nie mogę) trochę na grze w remika, a od czasu do czasu zaglądnęłam też i na plemiona.

A tak wogóle to dzisiaj trzynasty dzień miesiąca, nie lubię trzynastek i chociaż dzisiaj nie piątek, jestem negatywnie najeżona.

Bylebym nie spotkała na swojej dodze żadnego czarnego kota, ani pająka.

Stara, a przesądna………………….

Miłego tygodnia wszystkim, na pohybel trzynastce.

POZDROWIENIA ZE WSI

                             

                              56 D  D  M  W  D  B  –  Z

Dzisiejszą niedzielę spędzę w sielsko-wiejskich klimatach.

Narazie kurki jeszcze spacerują ,jak widać po ogrodzie, ale gdy tylko  zbiorę nieco kasy , pozbawię ich wspaniałego domu, tam stanie mój, z bali.

Dzisiaj miałam śliczny sen – byłam już wraz z siostrą na  wakacyjno- sanatoryjnym turnusie, tylko nie wiem dlaczego prowadzily go siostry zakonne????

Miełej niedzieli

Urodzinowo

 


                                        57  D  D  M  W  D  B  –  Z



      


  11 LAT TEMU PRZYSZŁA NA ŚWIAT DARIA


A ponieważ czyta mój blog, więc tu życzę Jej by spełniły się jej wszystkie życiowe marzenia, by każdy dzień był promienny, pozbawiony smutków i kłopotów, a Ją zawsze otaczała miłość Jej najbliższych i przyjaciół.


Pamiętam ten poranek sprzed 11 lat, gdy Maciek odwiózł Elę do szpitala, gdy wyczekiwaliśmy na wiadomość o narodzinach, a już nazajutrz poszłam oglądać małą Darię do Szpitala.


To było jak wczoraj.


A dzisiaj wyrosła z Niej już duża, mądra i dobra panienka.



Nie muszę chyba już nadmieniać, że najbliższe 2 dni  spędzę znów na wsi, z czego bardzo się cieszę.


W końcu muszę nadzorować wirtualną budowę mojego wirtualnego domku z belek 🙂


 Wirtualnego,bo na taki realny  musiałabym chyba długo jeszcze poczekać……


Miłego weekenowego odpoczynku po trudach pracowitego tygodnia wszystkim życzę