sobotni odpoczynek

 

                                                        64 D D M W D B – Z

Z dziennikarskiego obowiązku zapisuję, że dzisiejsza sobota jest dla mnie dniem niepracującym.

I bardzo dobrze!!!!!

Jeszcze nie wiem, kiedy na tą wieś pojadę, ale mam kilka czynności gospodarskich do zrobienia, wszak kiedyś trzeba, ostatnio tak mało w domu bywam.

Przedemna też czynność,  której nie cierpię,  czyli odwiedzenia wirtualnego Banku PKO, gdzie muszę wpłacić całkiem niewirtualne i nie małe pieniądze za gaz i za elektrykę,

Ale w końcu, kto lubi wydawać pieniądze na takie opłaty????

No, chyba, że ktoś jest masochistą, a ja do takich nie należę.

Miłej soboty.

P.S. a pan K. powrócił i…nic….

ciekawostka medyczna

Wczoraj przeczytałam, że można się zarazić od drugiej osoby genem otyłości.

Ciekawe, z tego wynikałoby, że wszyscy kołomnie powinni być grubi, a tak nie jest.

Na przyklad taka pani Kazia waży niecałe 40 kg.

Może wyjątek potwierdza regułę, tylko dokładnie trudno określić, kogo on dotyczy, mnie, czy panią Kazię????

A jak jest z tym zarazanie  w druga  stronę???

Czy chudością też można się zarazić? ( mnie bardzo by się  to podobało nawet).

A może "to" przenosi się tylko drogą płciową i dlatego nikogo dotąd  nie zaraziłam 🙂

Dzień minął…

Brak zlych wiadomości, to dobra wiadomość.

Więc nieco się uspokoiłam.

Napewno wiem, że Julka była wtedy poza Minneapolis, o losie reszty mojej rodziny narazie żadnych wieści nie mam, ale mam nadzieję, że wszystko z nimi O.K.

Dzisiaj podjęłam ważną dla mnie decyzję, zrezygnowałam z gry w Plemiona.

Elegancko  pożegnałam się na świecie nr 9 , oddając dobrze wypasiona swoja wioskę w rece koleżanki Izy, a na ósmym świecie najlepszą ze swoich wiosek, w której doszłam do szlachcica ( udało mi się poprostu) oddałam mojemu Maciusiowi.

I mam święty spokój.

Po co mi te wszystkie nerwy były???

O mało co nie pzypłacilam tych wszystkich ataków załamaniem nerwowym.

Nie spałam do drugiej w nocy  pilnuąc wiosek,wstawałam o 5 rano żeby robić, punkty a potem w pracy, jak nie miałam mozliwości wejść na plemiona,  truchlałam, czy już na mnie napadają.

Kompletny obłęd !!!

Widać, rzeczywiście nie nadaję się do takiej gry!!!!

Nie umiem do niej podchodzić na luzie, obojętnie czy to ja napadam, czy napadają na mnie…….

Znajdę sobie napewno coś innego, też eksytującego, ale  za to mniej strresującego.

Już nawet mam pewną grę " na oku", spacer po wirtualnym Krakowie.

Tylko muszę się do niej dobrze przysposobić, a na to narazie nie mam za wiele czasu.

PRZERAŻAJĄCA WIADOMOŚĆ

       

   

                                                 66     D  D  M  W  D  B – Z

 

Co najmniej siedem osób zginęło w Minneapolis w wyniku zawalenia mostu na rzece Missisipi w stanie Minnesota – poinformował szef straży pożarnej Jim Clack.

– Na tym etapie mamy potwierdzonych siedem ofiar śmiertelnych, ale spodziewamy się, że ten bilans wzrośnie – zastrzegł Clack, dodając, że hospitalizowanych jest 60 osób.

Clack poinformował też, że akcję ratunkową przerwano po zapadnięciu zmroku. Według gubernatora Minnesoty Tima Pawlenty'ego most przeszedł kontrole techniczne w 2005 i 2006 roku i nie stwierdzono żadnych usterek.

Liczba zabitych może wzrosnąć, gdyż na moście, który zawalił się o godz. 18.05 czasu miejscowego (1.05 w nocy czasu polskiego), znajdowały się setki pojazdów, z czego około 50 wpadło do rzeki.

Do katastrofy doszło w godzinach szczytu. Jak opowiadają świadkowie, najpierw usłyszano dudniący odgłos, a w chwilę potem most, zawieszony około 25 metrów nad powierzchnią wody, złamał się w kilku miejscach i zawalił.

Na moście, będącym fragmentem autostrady międzystanowej 35 West, znajdowały się m.in. dwa autobusy szkolne, ale wszystkie dzieci, w sumie około 60, udało się uratować. Część jednak jest rannych, w tym dwoje ciężko.

Telewizja amerykańska pokazuje obrazy zwalonego mostu, na którym wciąż widać część samochodów, niektóre zmiażdżone w miejscach pęknięć i złamań betonowej konstrukcji. Jedna z ciężarówek stanęła w ogniu. Wszyscy ludzie znajdujący się w czasie katastrofy na moście zostali stamtąd ewakuowani.

Nieznane są na razie przyczyny zawalenia się mostu. Władze wykluczają jednak zamach terrorystyczny. Most, zbudowany w 1967 r., przeszedł ostatnią kontrolę techniczną w 2004 r. W czasie katastrofy prowadzono na nim roboty drogowe, ale tylko na nawierzchni.

Gubernator stanu Minnesota, Tim Pawlenty powiedział na konferencji prasowej, że nie stwierdzono "żadnego defektu ani żadnego problemu" w strukturze mostu. Podejrzewa się jednak przeciążenie i zmęczenie materiału.

Senator republikański reprezentujący stan, Norm Coleman, określił katastrofę jako "zupełnie niezrozumiałą".

Tam mieszka część mojej Rodziny : Stryj z żoną, jego dwaj synowie ze swoimi rodzinami.

Tam też jest z wizytą nasza Julka,córka Moniki.

Boże, miej ich w swojej opiece !!!!.

Inowacje

Od 1-szego sierpnia wprowadzili w krakowskich, miejskich autobusach nowość, drzwi ( od środka i od zewnątrz) otwiera sobie sam pasażer, a nie jak dotąd kierowca

Nie wiem, dlaczego tak wymyślili, ale widziałam bezradność w oczach niektórych potencjalnych pasażerów, gdy podjechał autobus, a drzwi się nie otwierały.

Co prawda stosowne napisy są i owszem, ale wewnątrz autobusu, nie koniecznie łatwe do zauważenia, ale Ci na zewnatrz autobusu, wsiadajacy  już mają "przechlapane" – zero informacji na ten temat.

Może w końcu kiedyś tam się przekonają, nauczą, ale do tego czasu……..

A jeżeli ktoś jest starszy, czy nie gramotny??

Będzie sobie tak stał i stał na tym przystanku i czekał, aż ktoś w końcu inny będzie wsiadał lub wysiadał.

Z tym, że może stracić wiele czasu w ten sposób na podróżowanie.

No a nie mówiłam, że podróże kształcą???

Pamiętny 1-szy sierpnia..

 

                                     67  D  D  M  W  D B – Z

  

się naprawiło, samo.

Już mogę wklejać zdjęcia, co za ulga…….

Dzisiaj już ulubiona moja środa, do wekendu tuż tuż ( znów wolny będzie, ale jadę na wieś – chyba będziemy  świętować urodziny Maćka.

30 lat temu wraz z Marcinem i Magdą, wtedy jeszcze dzieciaczkami, niezbyt co prawda grzecznymi, bo ciągle zwady wszczynali pod drzwani moich gospodarzy, spędzaliśmy wakacje we Władysławowie, a moja siostra  z musu siedziała w Krakowie (mimo ślicznej wówczas pogody),gdyż spodziewała się dzidziusia ( właśnie wyżej wspomnianego Macieja).

Dzieci, jak to dzieci, przeważnie się tłukli i żeby był spokój na tych wakacjach musiałam przekupywać je…lodami jagodowymi.

Zawsze mówiłam : jak będziecie grzeczni idziemy na lody i….na pewien czas dnia wszystko się wycisząło, żeby wieczorem znów zaczynały  od nowa swoje brawerie.

Za to pierwszego sierpnia pół dnia spędziliśmy  na stacji kolejowej, przy jednym automacie telefonicznym ( nie było wtedy jeszcze komórek), aby po pewnym czasie, przy niemiłosiernej kakofoni fortepianowej wydusić z mojego szwagra, że oto chłopak przyszedł wreszcie na ten świat.

Oczywiście z tej okazji zaprosilam Magdę i Marcina do Kawiarni "Słoneczko", gdzie przy dużych porcjach lodów wychyliliśmy szklankę soku pomarańczowego na cześć nowo narodzonego ich braciszka.

Matko, jak szybko te trzydzieści lat przeleciało, jak kilka dni.

1-szy sierpień kojarzy mi się też z wojażami, otóż właśnie tego dnia w 1985 roku wyruszyłam ( podobnie jak Krzysztof Kolumb) na podbój Ameryki – pojechałam z dwu miesieczna wizytą do mojego Stryjka Jurka.

I właśnie 1-szego sierpnia, jutro, Kamilka też wyjeżdża z drugą już swoja wizytą do swojego Ojca do Stanów,

Tym razem leci via Paryż, proszę jaka światowa, przebojowa dziewczyna z niej wyrosła 🙂

BON VOYAGE KAMILKO !

Ja też dzisiaj podróżować będę – busem na wieś i spowrotem, do moich ukochanych rybek, a co, jakby nie patrzeć to podróż jest.

Ostatnio busy są okropnie przepełnione, trzeba stać – rzadko która młoda osoba ustąpi miejsca – to nie te czasy, gdzie się starsze nieco osoby szanowało,ale czasami to i strach jechać busem, który ma więcej pasażerów, niż przepisy przewidują.

Czytałam kiedyś na ten temat artykuł o zagrożeniu pasazerów w takim właśnie "komforcie" jazdy, ale cóż, człowiek wiecznie musi się spieszyć, no chyba, że akurat wypada mu wolny dzień od pracy.

Ale sie rozpisałam dzisiaj, więc już kończę z nadzieją, że i ten dzień miło (!!!!?????) mi przeleci, co także i innym szczerze życzę