To własnie dzisiaj jest ten pierwszy z trzech niedospanych dni.
Niektórym to dobrze, pospać dłużej mogą, a tu człowiek biedny bladym świtem z ciepłej pościeli wyskoczyć musi…….
Niektórym to dobrze, na odpoczynek ( krótki bo krótki,ale zawsze coś) sobie jadą, a tu inni
popracować muszą.
Ale ponarzekać mi chyba wolno, a co!
Bywało, ze wcześniej wstawałam i nie narzekałam.
Ale wiecej się denerwuję, niż za zwyczaj, bo tak przynajmniej wiedziałam, że jak parę minut
później przyjdę, juz przychodnia otwarta będzie, a tu trzeba być punktualnie, a autobusy
ostatnio jeżdżą jak chcą.
Szczególnie ten lini 164, każdy inny dwa razy przejeżdza,a na ten sie czeka i czeka,
Mimo, że na rozpiske patrzę……
Już skargę nawet do MPK chciałam pisać, ale wiem, ze nic to nie da.Na miejsie autobusy nadal
monopol mają, więc klienta nie szanują……
Wczoraj wróciłam z imienin o całkiem przyzwoitej porze i bez śladów używalności trunkowej,
właśnie z myślą, że rano muszę być zwarta i gotowa.
Ale co to za imieniny bez alkoholu?? Trudno, tak było na moje życzenie i koniec i kropka.
Kiedy indziej sobie odbijemy!!!
Ech, ponarzekałam, ponarzekałam, to teraz spokojnie do pracy mogę pójść.
Znów moja główna rencenzentka narzekać będzie, że nudy na moim blogu.
Trudno, życie jest szare to i blog szary czasami bywa.Cześć.