
i nie powiem, kogo w buzię pocałowałam wręczając tą różę.
to moja słodka tajemnica…..
A dzisiaj drugi z trzech dni wczesnoporannych.
Chyba pomału już przywyknę do tego wstawania o koszmarnie wczesnej godzinie, nie mam
innej alternatywy……
Ale za to jaki długi dzień potem przedemną?
Wczoraj, jak już wiecie, śnieżyło.
No to na wszelki wypadek dzisiaj w botki wskakuję spowrotem, coby mi nózki
całkowicie nie odmrozily się i nie odpadły.
Chociaż przypominam sobie, że jeszcze nie tak dawno, sama, dobrowolnie i bez żadnego
przymusu do kabiny krio właziłam,a tam temperatura napewno niższa była, niż obecnie
na dworze.
Przecież wciąż jest temperatura plusowa!!!!
No jest jednak pewna różnica. Może i temperatura dużo niższa była, ale poddawana jej
byłam tylko przez 3 minuty.
Wczoraj był dzień wspomnieniowy, porozmawiałam sobie przez telefon z Marysią, z którą
ongiś pracowałam w przychodni.
A że dawno się nie słyszałysmy, rozmowa trwała bardzo długo – a rachunek telefoniczny??
Hm, czasami trzeba.
To tak jak te dwie baby, które 25 lat razem siedziały w celi, a jak obie wyszły na wolność
jeszcze cały dzień przegadały pod więziennym budynkiem…….
No nic, już pora zbierać się pomalutku, bo potem musiałabym autobus gonić.
Ciekawe, czy wreszcie napiszę do szanownego MPK, co myślę o lini 164 rzadko jeździ i w dodatku się spoźnia, a potem
autobus zapchany jest do wiwatu.
Ale czy oni się tym przejmą?
A mogłam jeździć samochodem, nie narzekałabym wtedy…
Ech, kiedy to było…. PA