nie lubię poniedziałku???

 

           
 

No to poniedzieli, którą przeżyłam z wyrzutami na pysku i na na sercu, nastał następny tydzień.

Przyznam się, łamałam się wczoraj, czy decyzji swojej nie zmienić, ale stwierdzilam, że okażę się tylko kłamczuchą.

Tak jakbym nią nie była, haha.

Najgorsze, że ten ktoś, kogo okłamałam , pewno dobrze o tym wie, bo głupi nie jest i nieźle kojarzy.

Ale tak postanowiłam i tak się stało, nie ma co teraz płakać nad rozlanym mlekiem.

Miałam nieco urozmaiconą grę wczoraj, bo kilka ataków jakoś szczęśliwych przeżyłam – oczywiście

chodzi o plemiona – przynajmniej coś się działo. Adrenalina nieco sie podniosła.

I jak już pewna byłam, że niedługo będę lżejsza o jedną wioseczkę, nagle ustały ataki.

I dobrze , bo żal by mi znowu było.

Wczoraj ksiądz w kościele na bardzo ładnym skąd inąd kazaniu mówił o zgorszeniu, który

jest grzechem.

Zastanawiałam się, czy moja gra w plemionach nie jest zgorszeniem, bo zły przykład może

innym ludziom daję …….

Może zgorszenie, może uzależnienie, ale skoro już gram, to trochę czasu muszę temu poświęcić.

Jedni piją wódkę, inni grają w karty, to czy moje uzależnienie jest aż tak bardzo szkodliwe??

Ech, coś za bardzo filozoficzno – usprawiedliwieniowo zaczynam ten tydzień.

Ja Ewa W. nie jestem ubezwłasnowolniona i co mam ochotę  robić – robię i już.

No to teraz idę pooglądać sobie kawę czy herbatę, bo do pracy na popołudniu dopiero mam.

Miłego tygodnia i miłego poniedziałku oczywiście życzę.