Idąc wczoraj do pracy napotkałam na swojej drodze grupkę młodych dniewnych uzbrojonych w patyki.
Nie były to co prawda kije bejsbollowe , ale wystarczyło, żeby obijać nim każdy napotkany krzaczek
i listki na drzewie. Krew we mnie się wzburzyła i już miałam powiedzieć, co o nich myślę, ale…
przyznam strach mnie obleciał, w okolicy tej byłam sama i na pewno nie wahali by się kijem i moją
głowę obić.
Strach teraz i w biały dzień po ulicach i okolicach chodzić…..
Ciekawe co robi służba porządkowa? Ano pilnuje, czy dobrze auta są zaparkowane, chociaż i to
nie tak całkiem do końca, bo np, na ulicy, którą przechodzę, niektóre auta stoją zaparkowane
prawie na całym chodniku, no i żeby go obejść, muszę chodzić po trawniku, albo po jezdni…….
No dobrze, wróćmy do szanowania zieleni.
Jak już kiedyś pisałam, w okolicy mojej pracy , gdzie są ogródki działkowe i skwerek zamiast
zieleni istne śmietnisko – papiery. puszki i wszelakie inne odpady szwendaja się po trawniku,
więc jak ta mała trawka ma przebić się przez te zwały odpadów?
A też jeszcze kilka takich razów otrzymanych przez małe, jeszcze niezbyt rozwinięte listki też
chyba poprawnie na ich rozrost nie działa dobrze.
Oj, chciałoby się powiedzieć do tych niewyżytych gniewnych :
A może byście tak się na wzajem po głowie pouderzali tymi kijami, może by przynajmniej
oleju tam napłynęło?????
To już naprawdę lepiej w plemiona sobie zagrać , też wyżyć na kimś się można 🙂
Szkoda gadać. Idę.
P.S.Specjalny imieninowy całusek dla wszystkich Krystyn i Bożen
aby Wam się dobrze działo, a że działo to armata, aby Wam się armaciło