Ostatni z trzech

 

🙂 czywiście chodzi o ostatni dzień koszmarnie wczesnego wstawania.

Dwa już miałam za sobą, dzisiaj po raz ostatni budzik bladym świtem zaterkotał.

I w dodatku już po godzinie 14 znów rozpoczynam weekend.

Ale ulga !!!

Dzień rozpoczął mi się całkiem miło, bowiem zostałam przyjęta do plemienia, o które ubiegałam.

Co prawda jeden malusi zgrzyt to to, że musiałam się do mego wieku przyznać, ale co tam, jeszcze

stu lat przecież nie mam !!!

Niech sobie zobaczą w profilu plemienia, że babcie też grać potrafią !!

A teraz ponieważ już okropnie poźno ( zbyt dużo porannego czasu straciłam na podziwianiu

nowego plemienia) muszę kończyc ten wyjatkowo króciutki wpis i pędzę do

pracusi ukochanej.

Wygląda na to, że to będzie słoneczny dzionek.

Wielki żal, wielka strata

Tej nocy odszedł od nas na Wieczną Scenę Wielki Mistrz Sceny Aktorskiej

śp. GUSTAW HOLOUBEK

Nic nie jest w stanie oddać Jego wielkiego kunsztu i straty, jaką polska kultura odniosła.

Jeszcze dwa dni temu oglądałam program z udziałem Jego żony,  Magdy Zawadzkiej, która

wspominała, jak wspaniałym był On człowiekiem.

Dzisiaj Go już zabrakło z nami. 

ŻEGNAJ MISTRZU 

ja mała różyczka…..

 




i nie powiem, kogo w buzię pocałowałam wręczając tą różę.


to moja słodka tajemnica…..


A dzisiaj drugi z trzech dni wczesnoporannych.


Chyba pomału już przywyknę do tego wstawania o koszmarnie wczesnej godzinie, nie mam


innej alternatywy……


Ale za to jaki długi dzień potem przedemną?


Wczoraj, jak już wiecie, śnieżyło.


No to na wszelki wypadek dzisiaj w botki wskakuję spowrotem, coby mi nózki


całkowicie nie odmrozily się i nie odpadły.


Chociaż przypominam sobie, że jeszcze nie tak dawno, sama, dobrowolnie i bez żadnego


przymusu do kabiny krio właziłam,a tam temperatura napewno niższa była, niż obecnie


na dworze.


Przecież wciąż jest temperatura plusowa!!!!


No jest jednak pewna różnica. Może i temperatura dużo niższa była, ale poddawana jej


byłam tylko przez 3 minuty.


Wczoraj był dzień wspomnieniowy, porozmawiałam sobie przez telefon z Marysią, z którą


ongiś pracowałam w przychodni.


A że dawno się nie słyszałysmy, rozmowa trwała bardzo długo – a rachunek telefoniczny??


Hm, czasami trzeba.


To tak jak te dwie baby, które 25 lat razem siedziały w celi, a jak obie wyszły na wolność


jeszcze cały dzień przegadały pod więziennym budynkiem…….


No nic, już pora zbierać się pomalutku, bo potem musiałabym autobus gonić.


Ciekawe, czy wreszcie napiszę do szanownego MPK, co myślę o lini 164  rzadko jeździ i w dodatku się spoźnia, a potem


autobus zapchany jest do wiwatu.


Ale czy oni się tym przejmą?


A mogłam jeździć samochodem, nie narzekałabym wtedy…


Ech, kiedy to było…. PA 

JEST, JEST, JEST

 

A CO ?????

W I O S N A ! OCZYWIŚCIE !!!!!

SAMI ZOBACZCIE !!!

NA PRZEKÓR ZIMIE….

która dzisiaj nieco nas postraszyła.

Widziałam w TV, że na północy  Polski to nawet całkiem regularna była dzisiaj ta zima, z wielkimi

opadami, zaspami i nawet ulepionym bałwanem.

Ale wracając dzisiaj z pracy ( na szczęście zaopatrzona w aparat fotograficzny), te oto dwa

zdjęcia malutkich już listków, a nie jak dotąd pączków, na krzewie zrobiłam.

No i co Wy na to ??????

Mamy już wiosnę?, czy nadal zima trwa?

 

okropnie niewyspana

 

To własnie dzisiaj jest ten pierwszy z trzech niedospanych dni.

Niektórym to dobrze, pospać dłużej mogą, a tu człowiek biedny bladym świtem z ciepłej pościeli wyskoczyć musi…….

Niektórym to dobrze, na odpoczynek ( krótki bo krótki,ale zawsze coś) sobie jadą, a tu inni

popracować muszą.

Ale ponarzekać mi chyba wolno, a co!

Bywało, ze wcześniej wstawałam i nie narzekałam.

Ale wiecej się denerwuję, niż za zwyczaj, bo tak przynajmniej wiedziałam, że jak parę minut

później przyjdę, juz przychodnia otwarta będzie, a tu trzeba być punktualnie, a autobusy

ostatnio jeżdżą jak chcą.

Szczególnie ten lini 164, każdy inny dwa razy przejeżdza,a na ten sie czeka i czeka,

Mimo, że  na rozpiske patrzę……

Już skargę nawet do MPK chciałam pisać, ale wiem, ze nic to nie da.Na miejsie autobusy nadal

monopol mają, więc  klienta nie szanują……

Wczoraj wróciłam z imienin o całkiem przyzwoitej porze i bez śladów używalności trunkowej,

właśnie z myślą, że rano muszę być zwarta i gotowa.

Ale co to za imieniny bez alkoholu?? Trudno, tak było na moje życzenie i koniec i kropka.

Kiedy indziej sobie odbijemy!!!

Ech, ponarzekałam, ponarzekałam, to teraz spokojnie do pracy mogę pójść.

Znów moja główna rencenzentka narzekać będzie, że nudy na moim blogu.

Trudno, życie jest szare to i blog szary  czasami bywa.Cześć. 

 

Ryby głosu nie majš

 




No i to prawda. Niestety nasza młodzież ma głos całkiem donośny, co nie raz przeszkadza!!.


Jechałam wczoraj do pracy w autobusie w takim rajwachu, że aż zastanawiałam się, czy


po drodze gdzies nie przesiąść na inny autobus.


A wszystko to przez młode osoby, szczególnie kobiety, które chyba zapomniały, że nie są jedynymi


pasażerami autobusu i że nie jadą nim na piknik.


Dwa miejsca za mną sziedziały dwie młode dziewczyny, które głośno opowiadały swoje miłosne


podoboje.Właściwie to mówila tylko jedna, druga nie była prawie do głosu dopuszczana.


……A ja mu powiedziałam…..a wtedy on odpowiedział……a ja na to……. itd


Siłą rzeczy musiałam wysłuchać wszystkie niepowodzenia owej dziewczyny.


Ale to jeszcze nic.Ona mówiła głośno i na bardzo wysokich tonach,ale i tak przebijały ją głośne śmiechy, chichy i można


powiedzieć wrzaski czterech dziewczyn, które siedziały z tyłu autobusu.


Czułam, że głowa puchnie mi z tych wrzasków i jeszcze moment a nie wytrzymam.


Nawet rozmowy chłopaków siedzących koło mnie brzmiała jak cicha muzyka…


Pomyślałam, że moze jestem jakaś przerważliwiona, ale nie, wychodzący razem ze mną z


autobusu jakiś pan, fakt też nieco starszy jak ja , popatrzył na mnie i powiedział: Pani, tego nie


da się wytrzymać.


A jednak………. nie tylko mnie te wrzaski przeszkadzały.


Boże co za ulga, nawet uliczny ruch, był dla mojej biednej skołatanej głowy ukojeniem.


I tu mój apel : Młodzieży, wiem, że rozpiera was młodość i entuzjazm życia, ale szanujcie trochę


innych, którzy zmuszeni są podróżowac z wami przez życie…….


Oczywiście, żeby juz nie przesadzać całkowicie  nie wspomnę o ustępowaniu miejsca w autobusach


starszym osobom, to już całkiem inny temat, widać dzisiejsza młodzież szacunku do starszych


osób nie nauczona……..


Za moich czasów…… Ech! 


No może dzisiaj uda mi sie w większym spokoju jakos do pracy dotrzeć.


Wierzcie mi, nie przesadzam, to był koszmar, naprawdę koszmar!!!!!


Dzisiaj imieniny pana K. Oczywiście stosowny imieninowy wierszyk juz ułozony, zaraz smsem


wysłany będzie, nie za wcześnie, zeby biedulka nie obudizć w dniu jego święta.


Dzisiaj jeszcze będzie normalnie, przez następne dni muszę niestety wczesniej wstawać,


,bo koleżanka jedzie na trzy dniowy urlop, będę musiała przychodnie przed ósma otwierać.


Ale jej zazdroszczę !!!! 


Oj, niewyspana będę przez następne dnie, niewyspana……


Cześć


 


 


 


 

A jednak wróciło

pod presją chwili wspomnień:

 

Powiedz, powiedz czemu świat Twój milczy cały blady od wzruszeń : bo pozostały wspomnienia

z tamtych lat, które minęły co prawda bezpowrotnie, ale wtedy tyle dobrych nadzieji w moje

serca wlały…..

Niczym słońce zaćmione przez księżyc, czekające na chwilę poruszeń…..: nadszedł czas

stateczności

powiedzdz czemu pragniesz dojrzeć w oknach świata część odległą : tam pozostały moje marzenia, sny,

które już przeminęły

niczym drzewo wiednące bez skargi – pogodzona z rzeczywistością, a jednak………..

czekająca na deszcze z nadzieją: nadzieją na co? już nic nie zmienię, brnę w przyszłość taką

jaka jest

Wstań, powiedz nie jesteś sam : mam rodzinę, przyjaciół, kolegów, ale ciągle samotny biały żagiel dryfuje po oceanie życia.

Ale czy człowiek nie jest zawsze jednak całkiem sam?

i nigdy więcej nikt nie powie sępie miłości, nie kochasz……. kochać? a co to znaczy?

Ja jestem panią mych snów moich marzeń i lęków, moich straconych dni, moich łez wylanych

łez : Sny osładzać pozostającą pustkę mogą jedynie, rzeczywistość lęki przywraca, a wzruszenie i

łzy w rozpamiętywaniu tego co przeszło…. nie wszystkie dni były jednak całkiem stracone.Wspomnienia bywają

i dobre i złe przecież….

Poczekajcie sen rozpłynał się , jak świtu płomienie : nastał nowy, rzeczywisty dzień

nie chcesz chyba porwócić w lekkick jak Eos marzeniach : a czemu nie…. chociaż lata nie wrócą….

A jednak coś powróciło.

Musiaiałam to uzewnętrznić, to co drąży moja duszę……..

Może teraz będzie nieco lżej…….

Miało być i romantycznie i normalnie…… 

Poplštanie z pomieszaniem

 




czyli nowa emisja Big Brother.


Chyba rzeczywiście nie wiedzą już biedaki, co nowego wymyśleć, żeby szeroką publikę przyciagnąć


do siebie. Mowa o twórcach nowej emisji Big Brother, która wczoraj ruszyła od nowa.


Ta nowa emisja podzielona jest na dwie części, pierwsza część dla Vipów, druga dla zwyczajnych,


szarych ludzi.


Co się wczoraj działo??. Publika szalała w takt piosenek Michała Wiśniewskiego ( ale on się postarzał,


już nie ten idol, co kiedyś, chociaż myślę, że wydaje mu się, że nadal nim jest) i jakiejś czeskiej kapeli


podwórkowej typu naszego Staszka Wielanka.


W domu zamieszkało dziewięć osób, w tym jeden aktor, kilka piosenkarek i piosenkarzy i


oczywiście prócz gwiazdy I-szej edycji Big Brothera – Gulczasa,  weszła Jolka, która wygrała


ostatnią edycję.


Oczywiście Jolka weszła jako ostatnia i odrazu poruty w tym spokojnym i wydawałoby się sennym


domu narobiła.Jak to Jolka, no i oczywiście jej koń też razem z nia tam był., a jakże.


Pierwsze zadanie dostali typowo ekologiczne : dieta lekkostrawna, zainteresowanie recyklingiem,


oszczędność wody i prądu i hodowla kur.


Na początku musieli wybudować kurnik i umieścić tam ( co nie było łatwą sprawą) 3 kur i jednego


okropnie jurnego i dziobiącego koguta.


Było trochę z tym kłopotu,a dla publiki dobrej zabawy.


Edycja gwiazd skończy się  6 kwietnia i wtedy rozpocznie się ta prawdziwa edycja.


Oczywiście już rankingi trwają, a ja tak sobie wczoraj pomyślałam, że gdyby mi przyszło wypełniać


ankietę, dlaczego chcę startować do domu Wielkiego Brata (???) musiałabym chyba napisać, czemu


tam się nie nadaję:


1. jestem za stara ( chociaż Zosia i Marian z ostatniej edycji byli starsi i co, wylecieli za wiek właśnie)


2. jestem za gruba (!!!!), miałabym trudności w wykonaniu wielu zadań, ale może bym nieco straciła


   tam na wadze akurat??


3.bolą mnie kolana ( vide powyższe uzasadnienie)


4.Okropnie chrapię ( no, kto by tam ze mną w tej wspólnej sypialni wytrzymał!!)


5. mam pracę, której wcale tracić nie chcę ( a kto by we sławetnym Centrum Żabiniec zdjęcia rtg


  robił???)


Jednym słowem: całkowicie do domu Wielkiego Brata się nie nadaję i wcale tam nie startuję.


Chociaż przyznam, że kiedyś ( podczas jeszcze poprzedniej edycji) miałam taki sen, że byłam osobą odwiedzającą domu Brata i z ulgą potem z niego wychodziłam….


Teraz też odczuwam ulgę, że nie muszę startować i rywalizować z tymi laskami, które tam wejdą.


Niech żyje młodość , bo do nich świat należy.


A ja zajmę się szarą rzeczywistością. Właśnie umyłam moją główkę, nastawiłam sobie pranie


( ciekawe, czemu właśnie poniedziałek za dobry dzień do tej czynności wybrałam), trochę odkurzę mieszkanie ( po niedzieli okruchów mi się nieco zebrało), podleje moje biedne kwiatki i po mału do pracy będę wyruszała.


Plemiona zaopatrzone ( oj nie udał mi sie ostatni atak, a nawet dwa, miałam przejać wioskę, a ktoś


mi się tam wpakował), blog uzupełniony………. 


Aaaaaa, oczywiście pozostała tradycja:


czyli wszystkiego najlepszego na następny tydzień i na poniedziałkowy dzień wszystkim życzę.


Samych pomyślności.


Grunt, że Emma wyniosła sie już na wschód. Niech teraz sobie tam powieje. 

Big Brother

 

U W A G A !!!!

Dzisiaj o 20.00 w TV4 startuje nowa edycja Big Brother 5

Będziecie oglądać????

Bo ja tak !!!

Będzie nawet Gulczas z powrotem

ALE SIĘ BĘDZIE DZIAŁO !!!!!

P.S. A na pragnnienie najlepsza lemoniada:

Pokroić cytrynę w plasterki, wsypać cukier, dobrze wygnieść , dolać przegotowanej, schłodzonej wody.

Jeżeli nie ma się cytryny pod ręką, mozna wymieszać sok cytrynowy z butelki z cukrem i wlać przegotowaną wodę, dobrze wymieszać.

Można chwilkę schłodzic w lodówce.

Dla elegancji można podać w szklanym dzbanku, którego brzegi maczamy cukrem, i na okolu dzbanka dajemy 2- 3 plasterki z cytryny.

SMACZNEGO