No i nie dojechałam prosto do domu.
Zboczxyłam do Modlnicy, do Magdy.
Było bardzo sympatycznie ( a czy mogę inaczej napisać????)
Znów grill, ale tym razem pod kontrolą ( Ciociu stop,za dużo jesz)
no i bez wina.
Trudno, wakacje się skończyły……
Dzisiaj definitywnie wracam na Smoleńsk, w domowe pielesze.
Koniec z rozjazdami…
Trzeba wrocić do rzeczywistości.