Niby prawie, że pierwszy tydzień pracy mam już za sobą.
Niby, bo co prawda mam jutro prawdopodobnie wolne, ale za to w sobotę będę
zasuwała – jest miły pan doktór od skolioz i… sporo dzieci już portejestrowanych.
Cóż, kiedyś popraować w końcu trzeba, nieprawdaż?
Za to od przyszłego tygodnia już praca na pełnej parze, bo wraca dr.Łukasz
i w związku z tym wracają wszystkie badania kontrastowe – nie będzie na pewno nudy.
Już trochę wróciłam emocjonalnie do pracy, tzn pomału już zaprzyjaźniłam się na nowo
z moim aparatem rtg, bo jednak przez urlop niektóre fakty z obsługi odleciały z pamięci….
Tak, tak, mój aparat jest nieco humorzasty i czasami różne kawały robi, związane jest to z tym,
że jest sterowany komputerem, a ten jakt to z komputerem bywa, lubi się zawieszać.
Ale ogólnie nie jest źle, porobiłam kilka już drobniejszych badań i tym samym wdrożyłam się już
do pracy.
A swoją drogą, jak bardzo technika poszła do przodu: gdy zaczynałam pracę ( kiedy to było? no już
jakieś 40 lat temu) aparaty były całkiem proste w obsłudze, ciemnia była ręczna, czyli codziennie
moczył człowiek ręce w odczynnikach i łapał i łowił w tankach spadające z ramek zdjęcia, czasami
aż zanurząjąc się w takim niezbyt pięknie pachnącym i nieco „żrącym” wołaczu czy utrwalaczu
po pachy, potem musiało się filmu płukać i wywaieszać do suszenia.
Teraz ciemnia jest automatyczna, wkładasz film na półkę i po chwili film wychodzi już wywołany,
utrwalony i wysuszony.
Aparaty są sterowane komputerem i dobierają same warunki ekspozycji, no nie takl całkiem
same, masz odpowiednio ustawioną nazwę badania, naciskasz odpowiedni przycisk i…
aparat już wie sam co ma mastawić, najwyżej trzeba małą korektę tylko zrobić ustawiając
odpowiednie pola naświetlań.
Można teraz zrobić dwa zdjęcia na jednym filnie, np zdjęcie kręgosłupa, nie trzeba dwa razy
do ciemni latać po filmy, ustawiasz aparat na dwa i masz dwie projekcje na jednym filmie.
Są już aparaty cyfrowe, do których nie musisz całkowicie używać ciemni, nasz jest tylko
w połowie cyfrowy, do badań kontrastowych przestawiam aparatyna cyfrę i zapisuje się badanie
na komputerze, niestety narazie nie mamy jeszcze takiej przystawki do zdjęć typowych
( a kiedyś obiecał szef, że taki będzie),wtedy drukuje się takie zdjęcie z komputera ,albo
zapisuje się na dyskietce.
Może kiedyś i ja doczekam się takich inowacji u nas?
Jak narazie używam ciemni, ale to i tak jest mniej uciążliwe, niż kiedyś, na początku mojej pracy.
No dobra, rozpisałam się trochę o technice mojej pracy,a tu już pomału zbliża sie czas mojego
wyjścia.
Zyczę więc wszystkim miłej pracy, a powracającym z urloipu wysokich lotów
(Maciek z rodziną naprzykład).
Jeszcze dwa dni i . . . . . znów odpoczynek ( coś z leniucha jednak we mnie tkwi, co,nie?)