No i kto by pomyślał, już mamy październik.
A to oznacza przeładowane tramwaje i autobusy, bo akademicka
młodzież powróciła.
Młodzi, zamiast spacerkiem na uczelnię, wpychają się do autobusów.
Rozumiem, że niektórzy mają daleko i jeszcze kilka razy dziennie
muszą się przemieszczać, ale ponarzekać sobie muszę, a co.
Już wczoraj, wracając z pracy autobusem 114 poznałam smak podróżowania
w ścicku, na szczęscie niektóra młodzież jest dobrze wychowana i ustąpili
starszej pani miejsca, hehe.
Za to siedziałam kolo pani również pulchnej ( no, napewno mniej pulchnej
niż ja),która zajmowała 1 i 1/3 siedzenia, więc ja musiałam jedną półpupą
wisieć nad przejściem.W dodatku pani okropnie się rochliła, ciągle wyjmowała
coś z torebki,wymachując przy tym łokciami.
Przesiaść się nie mogłam, bo miejsc wolnych, siedzących, więcej nie było.
Pani miała dwie komórki, które na zmianę całą drogę używała, raz jedną
wyjmowała z przepaścistej torebki,chwilę z niej smsowała,po czym ja chowała
i wyjmowała następną( rozpychając się łokciami) i znów smsowała.
Pani nie należała raczej do akademickiej młodzieży, a zachowywała się
jak małolata, która bez komórki obejść się nie może.
Na szczęście wysiadałam wcześniej i mogłam z ulgą ją w tym autobusie
pozostawić, oczywiście znów smsującą.
Miałam cały półtyłek ścierpnięty, bo jakby nie było musiałam jakieś 10
przystanków tak się z nią męczyć,w dodatku jechaliśmy w okropnych
korkach,właściwie to prawie staliśmy w tych korkach, więc podróż trwała
całe wieki.
No ale jeżeli ktoś chce wygodnie podróżować, powinien jeździć taksówkami,
albo własnym samochodem.
Tylko nikt nie zapewni, że nie będzie wtedy korków ulicznych …..
Dzisiaj powraca z Gdańska Ważna Osoba, koniec dobrego,
przyszła kryska na matyska, niech teraz nie wyleguje się gdzieś na
plaży na Stogach, tylko łazi po zimnym i mglistym już niestety Krakowie.
Pewna będę znów musiała urządzić jakiś przywitalny obiadek???
Mam w projekcie zupę z dyni, pyszną, wg przepisów Moniki.
Wieczorem jeszcze dwa razy czytałam swoje wypracowania, które z religii
napisałam.
Rzeczywiście czuję się, jakbym do szkoły wróciła, w dodatku
do I-szej gimnazjalnej ( za moich czasów takowej nie było).
Zadania naprawdę są excelente, mam nadzieję, że zostanę należycie
przez Katechetkę doceniona.
No a dzisiaj dzień pełnej pracy, mam już trochę pacjentów porejestrowanych,
byleby tylko aparat należycie reagował na moje polecenia.
Miłego dnia