Nadeszła cicha, spokojna i szarobura sobota.
Dzień wypoczynku po stresach w pracy – ten aparat wyraźnie
mnie nie lubi,Jarkowi działa, mnie psikusy czyni.
Czy zna ktoś jakąś metodę, by tą bezduszną maszynę przemienić
na przyjazną dla mnie?
Nawet pomyślałam, czy nie podlać ją pół litrą wódki, byleby by potem
jakiegoś spięcia krótkiego tym nie zrobić.
Już się boję poniedziałku, na szczęście mam jeszcze przed sobą 2 dni.
Dzisiaj muszę poszukać dyni…. będę jutro gotowała przy pomocy Moniki
zupę z dyni na ostro.
Przepis podam póżniej.ale naprawdę ta zupa jest super.
Jutro (chyba, o ile uda mi się ją kupić) podam ją na uroczysty, powitalny
obiad dla Ważnej Osoby.
Wczoraj wieczorem kaloryferyi były nawet ciepłe, dzisiaj znów są zimne.
Nie wiem o co chodzi z tym grzaniem, już się okres grzewczy
rozpoczął przecież!!!!!! a płacimy za ogrzewanie przez cały rok,
nawet w te niegrzewcze miesiące, więc łaski nie nierobią,
wszysko opłacone przecież z góry.
A czy u Was kaloryfery już są ciepłe?
Miłej soboty.