Czarny kot

…..  Gdy Ci kot przebiegnie drogę, nie mów,że to pech

Kot ci szczęscie pryznieść może, jeśli tylko chcesz……

 

Wracam wczoraj po pracy do domu, patrzę, a spod stojącego przy chodniku

auta wychyla się łeb czarnego kota, który wyraźnie chce mi przebiec drogę.

No nie, ja jestem przesądna więc stanęłam i czekam, w którą stronę świata

ten kot się wybierze.

A ten wyszedł , stanął przedemną i powiedział mi „Miau”

Co chcesz kocie, odpowiedziałam, przez Ciebie znów będę musiała zmieniać

kierunek mojej drogi.

A on znów na to „miau”

Odpowiedziałam mu też „miau” i tak chwilkę sobie pomiauczaliśmy razem

Wreszcie ruszyłam przed siebie ( a co mi tam, moze tym razem pecha nie będzie),

a to czrne kocisko ciągle stoi mi na drodze i miauczy.

Pewnie jest głodny –  pomyślałam i podeszłam do murku, żeby wyjąć z moich

zakupów jakiś kawałek szyneczki ( a co tam, niech raz sobie to miauczące

kocisko użyje), a kot podszedł do moich nóg i miaucząc o nie się ociera.

Co jest, pomyślałam, bo kot wogóle nawet na ten kawałek szynki się nie popatrzył,

pewnie jednak głodny nie był.

Ruszam na przód,  miauczący kot za mną, wyraźnie chciał ze mną iść do domu.

Nie wiedziałam, co mam robić, bo przecież nie mogę z czarnym kotem, włóczęgą

do domu wrócić. Stanęłam i zaczęłam mu tłumaczyć, że nie mogę być jego panią,

kot się na mnie popatrzył i obrócił się na czterech piętach i poszedł do

swojej piwnicy.Oczywiscie poczęstunku nie przyjął,Wyraźnie na mnie się obraził.

Przykro mi bylo,ale cóz robić, takie jest życie, nie mogę przecież przybłędy

do domu przyprowadzić, zwłaszcza, że nie mieszkam sama, a w domu są

małe dzieci,w dodatku na wszystko uczulone.

I na tym kocia historia się kończy,ale niesmak pozostał…

Dzisiaj lejąca niedziela.

Najchętniej wlazłabym do łóżeczka i sobie pospała, ale….

Ale nie mogę, mam dzisiaj kilka Vipów na obiedzie:

Magdę, Olusię, Jaśka i Ważna Osobę.

I bardzo się z tego cieszę, naprawdę, chociaż może to wyglądać

podejrzanie, jako, że niektóre z wyżej wymienionych osób mój blog czyta,

he, he.

Oczywiście na stole będzie królowała paella.

Chyba ostatnio stała się ona moim popisowym daniem

he ,he.

No to do dzieła Ewusiu, pora rozpocząć wielkie gotowanie na nie ekranie.

Życzę pozostałym , czyli tym, co mojej wspaniałej paeli nie skosztują dzisiaj,

miłej niedzieli.

Bo dla dzisiejszych konsumentów tej wspaniałej potrawy na pewno będzie ona

miła, zwłaszcza w moim towarzystwie 🙂