Dziwna moda

Jechałam w tramwaju z dwoma dziwadłami.

Sorry, ale tak oceniam  te zakolczykowane niby – dziewczyny

Z „pyska” nawet  wyglądały przyjemnie, szczególnie ta  jedna, ale…

Jedna miała w jednym uchu 10 kolczyków, w drugim chyba 8 i jeszcze

miała kolczyk w języku i na brwi

Druga miała  nieco mniej kolczyków w uszach, ale za to je miała

w nosie,  a na wardze nawet kilka….

No i kto mi powie, że to jest normalne????

Kiedyś Bwana Kumbwa w Afryce tak się przystrajała, gdy święto

plemienia akurat przypadało,

czyżby polskie  dziewczyny też na drzewo chciały wrócić???

Już nie mówiąc, że jest to całkiem nieestetyczne, no i chyba niezbyt

wygodne.

Bo jak taka dziewczyna  z kolczykami w usta na przykład pocałuje

się z chłopakiem???

Biedny chłopaczek, pewno odciski sobie  na buzi porobi.

I pewnie te kolczyki  mają w pępku,a może na…

na tym domysły skończę, bo dzieci blog czytają.

O odciskach już nie wspomnę…..

Zmiana tematu : byłam dzisiaj u  mojej fryzjerki, pani Krysi.

Przecież nie mogę robić konkurencji w straszeniu Babie Jadze, co nie?

A zreztą Ważna Osoba już powróciła do Krakowa i być może spotkamy

się podczas tego weekendu, po co miałabym go stresów  moim

wyglądem nabawiać?

A tak poważnie, była to juz najwyższa ze wszystkich pór, bo skoro

sama na siebie w lusterku już nie mogłam spoglądać?…………

W każdym bądź razie sama się sobie nawet podobam.

Włoski pomalowane na naturalny ciemny kasztan (Ważna Osoba nie

cierpi rudych),  modnie i nastroszenie „przycięte”

Odrazu humorek mi się polepszył

 

ale ten czas leci…

No i kto by pomyślał, już mamy październik.

A to oznacza przeładowane tramwaje i autobusy, bo akademicka

młodzież powróciła.

Młodzi, zamiast spacerkiem na uczelnię, wpychają się do autobusów.

Rozumiem, że niektórzy mają daleko i jeszcze kilka razy dziennie

muszą się przemieszczać, ale ponarzekać sobie muszę, a co.

Już wczoraj, wracając z pracy autobusem 114 poznałam smak podróżowania

w ścicku, na szczęscie niektóra młodzież jest dobrze wychowana i ustąpili

starszej pani miejsca, hehe.

Za to siedziałam kolo pani również pulchnej ( no, napewno mniej pulchnej

niż ja),która  zajmowała 1 i 1/3 siedzenia, więc ja musiałam jedną półpupą

wisieć nad przejściem.W dodatku pani okropnie się rochliła, ciągle wyjmowała

coś z torebki,wymachując przy tym łokciami.

Przesiaść się nie mogłam, bo miejsc wolnych, siedzących, więcej nie było.

Pani miała dwie komórki, które na zmianę całą drogę używała, raz jedną

wyjmowała z przepaścistej torebki,chwilę z niej smsowała,po czym ja chowała

i wyjmowała następną( rozpychając się łokciami) i znów smsowała.

Pani nie należała raczej do akademickiej młodzieży, a zachowywała się

jak małolata, która bez komórki obejść się nie może.

Na szczęście wysiadałam wcześniej i mogłam z ulgą ją w tym autobusie

pozostawić, oczywiście znów smsującą.

Miałam cały półtyłek ścierpnięty, bo jakby nie było musiałam jakieś 10

przystanków tak się z nią męczyć,w dodatku jechaliśmy w okropnych

korkach,właściwie to prawie staliśmy w tych korkach, więc podróż trwała

całe wieki.

No ale jeżeli ktoś chce wygodnie podróżować, powinien jeździć taksówkami,

albo własnym samochodem.

Tylko nikt nie zapewni, że nie będzie wtedy korków ulicznych …..

Dzisiaj powraca z Gdańska Ważna Osoba, koniec dobrego,

przyszła kryska na matyska, niech teraz nie wyleguje się gdzieś na

plaży na Stogach, tylko łazi po zimnym i mglistym już niestety Krakowie.

Pewna będę znów musiała urządzić jakiś przywitalny obiadek???

Mam w projekcie zupę z dyni, pyszną, wg przepisów Moniki.

Wieczorem jeszcze dwa razy czytałam swoje wypracowania, które z religii

napisałam.

Rzeczywiście czuję się, jakbym do szkoły wróciła, w dodatku

do I-szej gimnazjalnej ( za moich czasów takowej nie było).

Zadania naprawdę są excelente, mam nadzieję, że zostanę należycie

przez Katechetkę doceniona.

No a dzisiaj dzień pełnej pracy, mam już trochę pacjentów porejestrowanych,

byleby tylko aparat należycie reagował na moje polecenia.

Miłego dnia