
Przyznam się, że bałam się, ale z wielka ulgą przyjęłam wczorajszą burzę
Nagle zaczymało być czym oddychać.
Lało jak z cebra, grzmiało i błyskało jak cholera, ale to przynosiło wreszcie
upragnioną ulgę.
Nawet wcześniej pisac bloga mi się nie chciało przez ten zaduch.
Aż dziw, jak moje dwie dziewczynki:Olcia i Wika dały wczoraj radę jeździć na wrotkach?
W taki upał???
No cóż, młodość swoje prawa ma i siłę większą niż u staruchów takich jak ja, którzy przespali
by chętnie ten upał.
I spałam, no z wyjątkiem tych dwóch godzin odwiedzin u mnie Olci i Wiki.
Ale jeszcze w pełni korzystam z ostatnich dni mojego urlopu.
Niedługo znów zacznę pracowity czas życia.
I dobrze, bo okropnie się rozleniwiłam……….