poniedziałkowy dzień

 

No i jak tu się nie cieszyć, gdy za oknem słoneczko świeci?

Co prawda nie jest tak cieplutko, jak w sierpniu ( no już o tych uciążliwych upałach lipcowych

nie wspomnę), ale zapowiada się całkiem ciekawy dzień.

Dlatego taką piękną różyczką go dzisiaj przywitałam.

Co prawda nie jestem w Poznaniu ( jak niektórzy moi Przyjaciele, których teraz szczególnie

pozdrawiam) i na koncert Stinga pójść nie mogę, ale pewnie i tak, nawet będąc w tym

mieście, też pewno się bym nie wybrała…. nie cierpię tych tłumów, to juz nie dla mnie,

za „dojrzałam” jestem na takie zbiorówki.

Za to dzisiaj popołudniową mam zmianę, więc mam jeszcze trochę czasu  na przeglądanie

internetowych wiadomości. Wczoraj znów jakieś marsze w Warszawie po placu

pod Pałacem Prezydenckim maszerowały, całe szczęście, że Pan Prezydent tam

jeszcze wciąż nie mieszka, to pewnie mu nie przeszkadzali w niedzielnym odpoczynku.

Zresztą o ile wiem, on wcale nie ma ochoty zamieszkać w Pałacu Prezydenckim, zadowoli

się nieco skromniejszym Belwederem. I słusznie, pewnie duch L.K. by go tam straszył.

Żartuję oczywiście.

Mam też  jeszcze czas na przeglądnięcie pięknych zdjęć w garnuszku – tam „poznałam”

kilka ciekawych nowych osób i chociaż jesteśmy od siebie oddaleni, ale zawsze jakieś

miłe słowo sobie pod zdjęciami wpisujemy.

Wszak internet to okno na świat: i na czatach i w grach typu plemiona i w społecznosciach

fotograficznych, ba, nawet na forach poznać można nowe osoby i to jest właśnie dobrą

stroną netowych stron.

Przecież na czatach właśnie poznałam i Ulkę i Mariana, którzy tutaj też śledzą moje blogowe

zmagania. Dziękuje Marian za wszystkie Twoje wspaniałe pisane wierszem wpisy, czasami

są to tak celne fraszki że aż się uśmiecham do Ciebie.

No dobra, koniec wpisu na dziś, pora zabrać się troszkę za realne życie.

Miłego poniedziałku dla wszystkich