
A to za przyczyną niegrożnej, aczkoliwek bardzo męczącej choroby, polegającej na
ćwiczeniu nóg w bieganiu do….WC.
Niestety, ta papryka, która zjadłam była nieco nie za dobra, siadła na żoładku i….
skutki wiadome.
Dzisiaj już jest nieco lepiej, nawet kawusię sobie zrobiłam, nie wiem, czy akurat to dobre, ale
dzień taki ponury, że kawusia aż się prosi.
Chyba dzisiaj jeszcze w domu pozostanę , sama sobie zwolnienie wypisałam, ale po co
mam się męczyć z bolącym brzuchem siedzeniem w pracy ???Na razie nadal nie ma tej
przystawki, podobo ma się już w tym tygodniu pojawić, wtedy będę musiała być na
stanowisku. Dzisiaj nie ma badań kontrastowych, zresztą i tak miałabym na ranną zmianę,
więc siedzieć i kwękać w pracy nie ma sensu, lepiej pokwękać w domu.
A poza tym nic ciekawego się nie dzieje,o polityce juz pisać mi się nawet nie chce,
o kryzysie też lepiej nie pisać, zresztą i tak za bardzo na ekonomii się nie znam, ważne, by
pilnować swój własny budżet.
Miłej środy życzę.