bierze mnie….

 

nie nie cholera tym razem , ale za to chyba grypa.

Obudziłam się dzisiaj zasmarkana i zadżumiona, pewnie i mnie ta grypa

dopadła, jest mi zimno i zaraz z powrotem  do łóżka wskakuję.

Najgorsze, że jutro miałam jechać do Modlnicy na urodziny Jaśka i najpewniej

nic z tego nie wyjdzie, bo przecież nie będe wszystkich zarażała wokoło, już nie mówiąc

o solenizancie.

Diabli by to  nadali…

Ale wskakuję teraz grzecznie do łózeczka, jakis medykament sobie łyknę, a co

będzie jutro, to się dopiero zobaczy.

Miłego piątku.