jak szaleć to szaleć, czyli szóste Urodziny Jaśka

Ten tort na specjalne życzenie Solenizanta przywiozła Babcia Irenka.
No jeszcze przywiozła masę innych pyszności, gdzie szczególnie wielkim wzięciem
były jej sławetne pączki,ale nie tylko słodkie królowało na stole, były i pyszne wędliny,
patera mięsiwa, sałatka, jajka w majonezie , no nie będę przecież wszystkiego tutaj
wymieniała, zbyt długą listę musiałabym wypisać…..
Drugi tort urodzinowy został przywieziony przez Mamę Kamilowego Maćka,
był przepyszny i też pięknie się prezentował:
Specjalnie te oba torty zamieszczam, żeby było Wam żal, że takie pyszności Was ominęły :-).
A było bardzo fajnie i bardzo głośno: dzieciaków było około 20, ale one opanowały na
szczęście górne piętro świetnie się bawiąc pod okiem Stasia, jakby nie było osiemnastolatka,
więc opieka była zapewniona no i nie przeszkadzały dorosłym, których
też niezła liczba przy stole biesiadowała.
Oczywiście gaszenie świeczek, śpiewy sto lat i konsumowanie tortów odbywało się już
przy wspólnym stole.
W sumie była bardzo fajna imprezka, myślę, że wszyscy wyszli bardzo zadowoleni
i chociaż był moment, gdy solenizant trochę poboczył się na swoich gości, w sumie też
był zadowolony chociaż potem stwierdził, że za rok urodzin urządzać nie będzie,
przyjmie tylko prezenty i grzecznie wszystkim powie : dziękuję, do widzenia..

Ale może przez ten rok zapomni, że tam ktoś mu się czymś naraził????
Za to dzisiaj, szalejąc wśród wszystkich zabawek, które w prezencie wczoraj podostawał,
humorek solenizanta był zdecydowanie lepszy…….
No cóż, z tego wynika, że solenizanci i to w dodatku sześciolatki też mają prawo
do swoich dąsów, na szczęście trwa to nie długo.
P.S. a ten mój prezent na ” S” ( super Ciociu prezent – usłyszałam od Jaśka w
podziękowaniu, to był Spiderman – maska i pistolet do strzelania na wodę i na…gumę,
oczywiście wczoraj cała ściana była polepiona tą gumą, mama Jasia będzie miała co sprzątać 🙂