Serduszko od Serduszka dla Serduszka

Takie serduszko wczoraj Magda zostawiła u swojej Mamuni. Szkoda tylko, że na grobie, a

mogło być inaczej, moglibyśmy siedzieć razem z nią przy stole, popijać winko, albo kawusię

i rozmawiać wesoło, cóż, los nie jest sprawiedliwy…….

Niestety, ja wczoraj byłam w pracy i nie mogłam pojechać ani na grób Mamy ani na grób

mojej Siostry, ale o nich myślałam…..

A dzisiaj ważny dzień, „ten” dzień, na który czekałam, czyli dzisiaj będzie montowana

ta część aparatu do cyfrowego opracowania zdjęć.

Skończy się moje bieganie do sąsiadów z kasetami i spowrotem ze zdjęciami.

I dobrze, bo akurat coraz częściej deszcz pada…

Chociaż dzisiaj było od rana dziwnie, rano obudziło mnie słonko, potem był deszcz, teraz

znów się rozjaśnia, może będzie potem tak pięknie jak wczoraj.

Dzisiaj czeka mnie jeszze szkolenie na nowym sprzęcie ( o ile uda im się go zamontować),

no i…ruszamy pełna parą.

Miłego dnia życzę

P.S. a w Zakopanem i w Bukowinie Tatrzańskiej podobno spadł dzisiaj śnieg, a to tak

niedaleko nas……

 

20 październik – Uroczysty dzień

 

Dzisiaj są Imieniny mojej Mamy – Ireny i Urodziny mojej siostry Ani.

Nie pójdę do Nich dzisiaj z życzeniami, z kwiatkami. Nie ma już Ich koło nas.

Ale będę dzisiaj o Nich myślała, modliła się za Ich duszę.

Uroczysty, ale jakże smutny to dzień…….

 

całkiem jesiennie

Niestety nie ma takiej jesieni, chyba tylko w moich marzeniach…….

Niestety rzeczywistosć jest smutna – dzisiaj zabili jednego pracownika Biura Poselskiego Pisu w Łodzi, drugiego ciężko ranili……

Przykre, do czego nienawiść  moze doprowadzić……

Bo niestety zbyt dużo bolesnych słów nawet teraz podczas tej tragedii pada.

Niektórych ( prawdziwych) Polaków nic już nie nauczy?????

a dzisiaj poniedziałek

A to ta sławetna maska spidermana a na buzi Solenizanta.

Pistoletu nie używał akurat wtedy, więc nie został  uwieczniony, ale był w

zestawie, możecie tylko liczyć na moje słowo, że był i pistolet 🙂

 

Gdzieś tam, słyszałam nawet słonko wstało.

W Krakowie niestety słonko dalej mocno śpi, no, może nie chrapie, ale mocno śpi.

Jest zimno, mgliście i nieładnie.

Szkoda, ale coraz częściej do takiej pogody musimy się przyzwyczajać.

Trochę sobie przez ostatni weekend popuściłam cugle, mawet na wszelki wypadek

nie zbadałam sobie poziomu cukru, bo nie chcę od poniedziałku psuć sobie humoru, ale znów

muszę koniecznie wdrożyć ostrzejszy reżim, nie ma to tamto, bo potem pozostają

mi wyrzuty sumienia, że nie jest tak, jak powinno i zasnąć przez to nie mogę….

No cóż, łakomstwo jest rzeczą fajną, ale z czasem trzeba powiedzieć STOP.

Dzisiaj praca wypada mi, jak zwykle w poniedziałek, na zmianie popołudniowej,

więc jeszcze trochę czasu wolnego przede mną.

Kawa wypita, lekarstwa zażyte, pozostaje tylko śniadanko ( oczywiście dietetyczne)

i  trochę pobuszowanie po necie, a potem wymarsz do pracy.

Życzę dużo słonka i pogody ducha na dzisiejszy i pozostałe dni tygodnia

 

Dwa torty czyli….

jak szaleć to szaleć, czyli  szóste Urodziny Jaśka

Ten tort na specjalne życzenie Solenizanta przywiozła Babcia Irenka.

No jeszcze przywiozła masę innych pyszności, gdzie szczególnie wielkim wzięciem

były jej sławetne pączki,ale nie tylko słodkie królowało na stole, były i pyszne wędliny,

patera mięsiwa, sałatka, jajka w majonezie , no nie będę przecież wszystkiego tutaj

wymieniała, zbyt długą listę musiałabym wypisać…..

Drugi tort urodzinowy został przywieziony przez Mamę Kamilowego Maćka,

był przepyszny i też pięknie się prezentował:

Specjalnie te oba torty zamieszczam, żeby było Wam żal, że takie pyszności Was ominęły :-).

A było bardzo fajnie i bardzo głośno: dzieciaków było około 20, ale one opanowały na

szczęście górne piętro świetnie się bawiąc pod okiem Stasia, jakby nie było osiemnastolatka,

więc opieka była  zapewniona no  i nie przeszkadzały dorosłym, których

też niezła liczba przy stole biesiadowała.

Oczywiście gaszenie świeczek, śpiewy sto lat i konsumowanie tortów odbywało się już

przy wspólnym  stole.

W sumie była bardzo fajna imprezka, myślę, że wszyscy wyszli bardzo zadowoleni

i chociaż był moment, gdy solenizant trochę poboczył się na swoich gości, w sumie też

był zadowolony chociaż potem stwierdził, że za rok urodzin urządzać nie będzie,

przyjmie tylko prezenty i grzecznie wszystkim powie : dziękuję, do widzenia..

Ale może przez ten rok zapomni, że tam ktoś mu się czymś naraził????

Za to dzisiaj, szalejąc wśród wszystkich zabawek, które w prezencie  wczoraj podostawał,

humorek solenizanta był zdecydowanie lepszy…….

No cóż, z tego wynika, że solenizanci i to w dodatku sześciolatki też mają prawo

do swoich dąsów, na szczęście trwa to nie długo.

P.S. a ten mój prezent na ” S”  ( super Ciociu prezent  – usłyszałam od Jaśka w

podziękowaniu, to był Spiderman – maska i pistolet do strzelania na wodę i na…gumę,

oczywiście wczoraj cała ściana była polepiona tą gumą, mama Jasia będzie miała co sprzątać 🙂

 

Dzisiaj urodziny Jaśka

Jaś  6 lat temu

 

Dzisiaj jadę do Modlnicy.

Nasz Jasiek kończy dzisiaj 6 lat. To bardzo ważny dzień dla niego.

Już dziecko czeka na gości i oczywiście na prezenty.

Ciociu, pytał mnie przez telefon, a jaki jest ten prezent od Ciebie?

Bo tata mi mówił, że śliczny i jest na literę „S”

Tak Jasiu, wiozę dla Ciebie dzisiaj ten prezent na literę „S”  i mam nadzieję, że się nim

naprawdę ucieszysz !!!!!

bierze mnie….

 

nie nie cholera tym razem , ale za to chyba grypa.

Obudziłam się dzisiaj zasmarkana i zadżumiona, pewnie i mnie ta grypa

dopadła, jest mi zimno i zaraz z powrotem  do łóżka wskakuję.

Najgorsze, że jutro miałam jechać do Modlnicy na urodziny Jaśka i najpewniej

nic z tego nie wyjdzie, bo przecież nie będe wszystkich zarażała wokoło, już nie mówiąc

o solenizancie.

Diabli by to  nadali…

Ale wskakuję teraz grzecznie do łózeczka, jakis medykament sobie łyknę, a co

będzie jutro, to się dopiero zobaczy.

Miłego piątku.

Róża dla………

Tą różę zamieszczam specjalnie dla Pana Kawusi : za wszystkie Jego piękne i wiersze

i fraszki , które zamieszcza w komentarzach  pod moimi wierszami.

Nie wiem, czy je czytacie? Ja tak – bo warto  je przeczytać , są naprawdę piękne, a fraszki

( chociaż nieraz przyznam , nieco lekko o zabarwieniu ciepło – złośliwym) zawsze powodują

uśmiech na mojej buzi. Jesteś naprawdę Wspaniały Panie Kawusia!!!!

Dziękuję za wszystkie Twoje dzieła i prosze o jeszcze, a ja za to kiedyś znów jakimś

pięknym kwiatkiem Ci się  tutaj odwdzięczę, bo muszę Ci się po cichu przyznać, że wtedy,

gdy byłeś na urlopie i nie czytałeś moich wpisów, najwięcej brakowało mi właśnie tej

Twojej poezji…….

No, akcja  w kopalni w Chile szczęśliwie doszła do końca –  wszyscy górnicy zostali

usunięci w kapsule spod ziemii –  naprawdę to była wielka sprawa, ratownicy i inżynierowie,

którzy tą akcję przygotowali zrobili kawał bardzo dobrej roboty.

I oby wszystkie nadchodzące wiadomości były tak pomyślne, jak ta z Chile!!!!!

Tego życzę sobie i Wam wszystkim na ten dzisiejszy, czwartkowy dzień

 

 

niesamowita sprawa

Od wczoraj czekałam na transmisję z Chile, gdzie wreszcie po ponad 2 miesiącach

wydobywają  spod ziemi zasypanych tam górników.  Transmisja miała zaczynać się około 11

w nocy,potem jeszcze przedłużano, pierwszego górnka szczęśliwie wydobyto około 5 rano.

Muszę przyznać, że trochę przyspałam całą transmisję ( mimo, że TVN -24 cały czas

u mnie był włączony), ale szczęśliwie przebudziłam się akurat parę minut przed piątą rano

i udało mi się zobaczyć moment, gdy pierwszy górnik stanął na powierzchni ziemi.

Bardzo to był wzruszający moment – pierwszy podszedł do uratowanego górnika jego

kilkuletni synek, który zatopił się w jego ramioniach ze łzami wzruszenia.

Potem kolejno wydobywano następnych górników, mniej więcej z częstotliwością

jeden górnik na godzinę – zostało jeszcze pod ziemią około 26 górników i oczywiście dwóch

ratowników, którzy zjechali tam pod ziemię w kapsule, by pomóc im  w transporcie.

Są też i fajne, wesołe akcenty, które przy tej okazji wyszły na jaw, na jednego

z górników czeka żona i kochanka, a na drugiego żona i dwie kochanki 🙂 – podobno temu

drugiemu niezbyt na ziemię się spieszy, czemu nie można wcale się dziwić, dopiero teraz,

gdy prawda wyszla na jaw, jego prawdziwe  kłopoty się zaczną…..

Ale cóż, takie jest życie……

Przed nami jeszcze sporo emocji związanych z tą akcja ratowniczą, oby wszystko skończyło

się pomyślnie, oby szczęśliwie wszyscy zasypani górnicy mogli przywitać się

ze swoimi najbliższymi.

Oczywiście zadbano o wszystkie szczegóły podczas tej akcji, każdy z wydobywanych ma

specjalny uniform, który mierzy ciśnienie, temperaturę każdego z nich, każdy ma oczywiście

specjalne ciemne okulary, bo przecież spotkanie ze światłem dziennym po takim długim

czasie przebywania w ciemnościach  mogłoby  dla ich oczu skończyć się tragicznie…

Najpierw każdy wydobyty górnik zostaje przebadany w polowym szpitalu położonym

obok kopalni, a potem przetransportowany zostaje do normalnego szpitala, gdzie

przez kilka dni będą  poddawani szczególnym badaniom.

Narazie, póki co widać, że stan zdrowia  tych do tej pory wydobytych górników

nie jest zły,ale wszelakie komplikacje, łącznie z tymi psychicznymi stanami zagrożenia

może uwidocznić się dopiero po jakimś czasie.

I tak uważam, że ta cała akcja przeprowadzana jest wspaniale, z wielka dokładnością

( każdy najmniejszy błąd mógłby skończyć sie niepowodzeniem) i jest to naprawdę

bardzo dobra wiadomość, że jednak  gdzieś na świecie dzieją się takie

wspaniałe i pomyślne zdarzenia.

Tą akcję można śmiało porównać do wielkiego osiągnięcia, jakim bylo pierwsze lądowanie na

księżycu – tak samo bardzo ważne wwydarzenie w historii świata, bez precedensu, byleby

to ostatnie już się nigdy i nigdzie  nie powtórzyło!!!!

A ja , w przerwie między transmisjami z Chile , dzisiaj zapraszam Was do zaczarowanego

ogrodu.

Mamy nowy tydzień

A dzisiaj znów mamy poniedziałek, początek wszystkiego, co nowe.

Podobno jeszcze ma być słoneczny, no może akurat nie cały taki ma być, ale jego większa

część. Oczywiście w weekend już być moze nawet i zima, bo i opady śniegu niebawem

znowu zapowiadali, a ja na weekend mam jechać do Modlnicy, na urodziny Jaśka.

Ha, dopiero tydzień się rozpoczął a ja już o wekendzie myślę, no nie, jestem całkiem

niepoprawna. Najpierw trzeba troszkę popracować…..

A jaka była niedziela? Raczej spokojna, oglądałam tą piękną transmisję z uroczystości

w Smoleński i Katyniu i porównywałam potem z tą oszołomową „imprezą” w wykonaniu

Jarka i jego kampani pod Pałacem Prezydenckim i stwierdziłam, że odrazu widać

było, kto rzeczywiście nad zmarłymi bliźnimi płacze, a kto wykorzystuje ten

swój pseudo- ból do bezpardonowej walki o stołek.

Wstyd wielki panie Jarku, przynosi Pan Polsce wstyd tylko i myślę, że wielu ludzi, podobnie

jak i ja straciło dla Pana najmniejsze  oznaki współczucia.

Zresztą inna sprawa to to, że zadziwia mnie fakt,  dlaczego osoby, które noszą na tych

pseudo – manifestacjach   antypolskie transparenty typu Putin – Tusk zdrada Polski nie są w

jakiś sposób do ponoszenia konsekwencji powołani……..

Wolno sobie byle co pisać i głosić, bez ponoszenia  konsekwencji – nie wiem, czy na tym

demokracja właśnie polega.

Denerwuje mnie, że władza jakoś dosyć lekko do sprawy się odnosi, rozumiem, że nie

chcą  się w słowne potyczki włączać, ale pozwolą się obrażać????

No dobrze, widać na niczym się nie znam.

Tylko  przynajmniej ludzie, którzy tam manifestują niech nie robią tego pod sztandarami

Boga, bo  ta nienawiść, jaką tam sieją, na pewno Panu Bogu podobać się nie może !!!!

To jest profanacja naszej wiary!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A na to sie nie zgadzam!!!!!!!!

To teraz  wracam do swojego garnuszka, a potem już zbieram się do pracy.

Dzisiejszy dzień długi bardzo będzie, bo rozpoczął się u mnie już o 5 rano ( nie mogłam

jakoś dłużej spać), a trwać będzie do późnego wieczora, jako, że jestem z tych nocnych

Marków.

Miłego poniedziałku.