jadę na wieś

         

 

Dzięki uprzejmości Magdy, która zaprosiła mnie na pierwszy październikowy, a podobno

już zdecydowanie ostatni taki piękny weekend spędzę najbliższe dwa dni na łonie przyrody.

Przyda mi się trochę świeżego powietrza łyknąć, odetchnąć od komputera i telewizora ( bo

ten raczej będzie okupywany przez Jaśka), czyli troszkę świeżego powietrza i zdrowy,

spokojny odpoczynek. Od czasu do czasu oczywiście będę do komputera zaglądać, ale

większość czasu mam zamiar spędzić na pięknym tarasie ( fontanny co prawda

jeszcze tam nie ma, ale będzie niebawem, tylko w totka wygram) w miłym towarzystwie.

No i koniecznie  muszę sfotografować małe kotki, na pewno tu potem umieszczę ich zdjęcia.

Już się cieszę na te dwa przemiłe dni, od poniedziałku z nową energią wkroczę w tydzień

pracy, wypoczęta i natleniona.

No i pewnie w  pluchy, bo taki następny tydzień zapowiadają, a może znów się pomylą????

Następny tydzień decydujący przed wyborami, pewnie znów ciśnienie będzie mi podnosił.

Najgorsza będzie niedziela, gdy z zaciśniętymi pięściami będę śledziła wyniki.

Mam mieszane uczucia, czasami wierzę w zwycięstwo, czasami powątpiewam…….

Ale mam nadzieję, że mądrość narodu zwycięży i nie damy wpuścić Polski w maliny.

No, kawusia  wypita, lekarstewka zażyte ( jak ja nie cierpię tych 6 pigułek co dzień rano

zażywać, wieczorem  na szczęście są tylko 2 do zażycia) – mogę pomału zbierać się,

pakować co trzeba ( lub nie) i czekam na transport.

Muszę zabrać: bieliznę, lekarstwa, mięso, winko, aparat fotograficzny… sporo tego, bo coś

tam jeszcze i coś tam jeszcze….

Miłego weekendu.

Życzę dzisiaj i jutro co najmniej tyle słonka, ile bije z tych pięknych Eli kwiatków.