ZAPOMNIAŁAM…….

 

 

Przez te wybory zupełnie zapomniałam o danej obietnicy, że opiszę, jak mi się

niedzielny obiad  dla VIP specjalnie przygotowywany udał.

Mięsko było wspaniałe, chociaż przyznam, że zrobiła się nieco brązowa skorupka na nim, to

pewnie przez ten dżem i ketchup, ale tak się zestresowałam tym faktem, że aż  o pomoc

dzwoniłam do Kasi. Uspokoiła mnie, że jej mięsko też ma po upieczeniu  taki ciemny kolorek,

że to całkiem normalna sprawa..

Jednak chyba jak na początek dałam zbyt dużą temperaturę i troszkę za mocno

zaczęło się przypiekać. Wpadłam na genialny pomysł, ponieważ mięso było pieczone

jak wiecie we folii ,więc nie mogłam go podlewać, ale nalałam  troszkę wody do rynienki,

w której się piekło( w tym rękawie) no i oczywiście zmniejszyłam temperaturę. Powstała

taka fajna para i mięso upiekło się wspaniale, było bardzo miękkie i rzeczywiście wspaniale

smakowało.

Na pewno ten pyszny smak wspomogło jego leżakowanie w lodówce w tej „marynacie” z

ketchupu, dżemu z czarnej porzeczki, cebuli i czosnku.

W każdym razie polecam tą potrawę – pyszna!!!!!

Za to ziemniaki chyba dwa razy z wrażenia posoliłam, bo były niesamowicie słone,

ale ubiłam je z mleczkiem i masełkiem i jakoś dały się zjeść.

 A żeby wspomóc smak purre ziemniaczanego można dodać do niego ząbek roztartego

czosnku – niestety zapomniałam o tym, a do takiej pieczeni czosnkowe ziemniaczki

byłyby smaczniejsze. Ogórki też nieco były przysłone , na szczęście Bardzo Ważna

Osoba nie chciała mnie już całkiem zestresować, więc grzecznie przyznała, że co prawda

ziemniaki są słone, ale da się je zjeść ale za to mizeria jest wspaniała, mięso zresztą

też mu bardzo smakowało, a gdy dostał do tego jeszcze puszkę jego ulubionego

piwa Okocim Mocne, był bardzo zadowolony i potem podziękował mi nawet za

pyszny obiad, tylko poprosił, żebym następnym razem nie płakała tak rzewnie nad tymi

ziemniakami he, he.

No cóż, nawet najlepszej kucharce zdarzy się czasem coś przesolić.

Ale chwała mi za to, że potrafiłam publicznie się do tego błędu przyznać.

I to  była całkiem polska potrawa, a radzę się pomału przyzwyczajać do ostrych potraw

węgierskich, bo za cztery lata ( a może i  wcześniej) dzięki panu prezesowi K.

w Warszawie będziemy mieć Budapeszt, to ja w Krakowie…. nie ważne, jakie to

będzie węgierskie miasto, ale potrawy w nim na pewno będą pikantne 🙂

Jedno jest pocieszające, że Węgrzy piją do potraw  sporo dobrego wina, więc lekko z

przymrużeniem  oka i z wesołym po spożyciu tego napoju humorkiem   będziemy na naszą

rzeczywistość spoglądać.

Na pewno wtedy obowiązkowo do szkoły wprowadzą naukę języka  węgierskiego, bo inaczej

nijak z naszymi bratankami się nie dogadamy.

Ciekawe, czy pan prezes już rozpoczął  naukę tego języka? Kiedyś kazał posłowi

Ziobrze uczyć się języka angielskiego, teraz pewno wszyscy pisowcy  będą szlifowali język

naszych przyszłych towarzyszy znad Balatonu. Pan prezes też!!

A z ciekawostek wyborczych :. Pani Jolanta Fedak – poprzednia minister pracy i polityki

społecznej nie dostała się do sejmu – szkoda ,  nawet ją lubiłam. Jeszcze parę

znanych polityków, poprzednich posłów  nie dostało się do sejmu, np nie będzie już

w sejmie ozdoby tego budynku, Nelly Rokity, kto teraz będzie rozśmieszał nas i posłów?

Do senatu nie dostał się pan Zbigniew  Romaszewski, który w senacie był od zawsze,

wyraźnie zaszkodziło mu jego „dobre senackie serce”, kiedy nie tylko że  poparł  kibola

Starucha oskarżonego o rozbój na boisku , ale nawet odwiedził  go w więzieniu.

 Z tego wniosek, że nie wszystkie populistyczne zagrania przynoszą pozytywne skutki.

Nie wszystkim ten „szlachetny gest” widać się spodobał i mimo, że Romaszewski niewątpliwie

miał kiedyś olbrzymie zasługi w kształtowaniu polskiej demokracji, teraz wyborcy pokazali mu

środkowy palec.

Nie jest mi za to żal aniołków Kaczyńskiego,  od razu wiadomo było, że były tylko i wyłącznie

„ozdobą ” prezesa, pewnie teraz czują się  wystrychnięte na dudka, co było przecież do

przewidzenia, może gdzieś tam podczas następnej konwencji Pisu pozwolą im łaskawie

kawę dla wszystkich zaparzyć?????

Taka niestety niepewna i kapryśna  jest polityka i kto się z nią związał na zawsze czy nie

musi się z tym liczyć.

A co do obowiązkowego mego pogodowego komunikatu : jest ohydnie,  za oknem jesień

w całej swojej brzydkiej oprawie, chłodno, mokro i nijako.

Ale głowa do góry,  kiedyś znów wiosna do nas przyjdzie