
Wczorajszy dzień był dla mnie fatalny, czułam się jakby na raz dopadła mnie grypa, angina,
sr…ka i nie wiadomo co jeszcze. Ledwo do domu dotarłam, nogi miałam okropnie obolałe.
mimo, że wcale nigdzie daleko nie chodziłam.
To objaw jesiennej apatii i …….oczywiście SKS.
Fakt, nadchodzą dwa dla mnie nieprzyjazne sezony, a wszystkie nadchodzące opady
odczuwam bardzo boleśnie, szczególnie w moich nogach. Widać to najbardziej newralgiczna
część mojego ciała, dlatego tak mi dokuczają.
Otóż po powrocie do domu głównie leżałam sobie pod kocykiem i…spałam smacznie.
Musiałam się jakoś ratować, bo dzisiaj jadę do Modlnicy na Jaśkowe urodziny, nie mogę być
chora, nie mogę kwękać, czyli muszę trzymać fason.Mam nadzieję, że jakoś te dwa dni
przetrzymam, najwyżej jeżeli będę się źle czuła, poproszę by ktoś mnie do domu odwiózł.
Prezent już zakupiony, mam nadzieję, że solenizant będzie z niego uradowany ( ja na jego
miejscu na pewno bym była happy).
No to trzeba się jakoś teraz ogarnąć, aby jakoś wyglądać na tej urodzinowej imprezce,
chociaż skrycie przyznam, że najchętniej zostałabym te dwa dni w domu, głowę mam
ciągle taką ” nadmuchaną” i najchętniej przespałabym całą sobotę.
Ale nie moge dziecku zrobić zawodu, bo na pewno na prezent już od rana czeka, no i nie
mogę sobie odmówić zobaczenia jego miny po rozpakowaniu prezentu.
Życzę przyjemnej, acz chłodnej soboty, jutro podobno ma nas znów słoneczko zaskoczyć.
A w nowym tygodniu może nas któregoś ranka nawet śnieg zaskoczyć, cóż, tak już
pozostanie przez najbliższe pół roku…….
P.S. prawda, że Jasiek jest bardzo urokliwym dzieckiem?