Pani M

            

 

Dzisiaj nie nazywam się Ewa W, dzisiaj jestem panią Ewą M.

A dlaczego?

Dzisiaj będę występowała jako małżonka Bardzo Ważnej Osoby na prezentacji, gdzie para

małżeńska dostaje szczególny prezent – komplet noży.

No właśnie, bardzo dziwne, po co małżeństwu noże? A czy tak zwane single noży

już nie używają?????

W każdym bądź razie” na noże” z Bardzo ważną Osobą nie pójdę, poczekam, czy się ze mną

nimi sprawiedliwie podzieli.

No dobra, nie czepiam się więcej , ale  do dzisiejszego popołudniowego spotkania

szczególnie się przysposabiam, jako, że dotąd zawsze byłam…panienką, aż tu nagle

wytępuję w jednodniowy związek małżeński ( noc poślubna nie jest oczywiście

przewidywana), aby brać udział w jakimś przekręcie ( nie bójmy się nazwać tego po imieniu)

w celu osiągnięcia  zysku materialnego w postaci tychże  właśnie noży.

Dziwne to będzie spotkanie, bo podobno przewidywany jest jeszcze obiad ( o godz

18.00????), a wszystko to ma trwać 90 minut, pożyjemy zobaczymy.

Po wyjściu z tego spotkania znów odzyskam swoja własną twarz, czyli znów będę Ewą W,

a każdy z nas uda się do swojego własnego domu i wszystko powróci do normalności.

I bardzo dobrze, bo do życia w stadle małżeńskim zdecydowanie się nie nadaję, cenię

sobie wolność, ale czego nie robi się dla Bardzo Ważnej osoby no i tych nieszczęsnych

noży.

A propos: z takiego spotkania na pewno cieszyłby się mój tata, bo on zawsze bardzo

lubił kupować ( i dostawać) właśnie noże, zawsze gdy wracał z Paryża przywoził nam

całe komplety tych sztućców. No to ja pójdę w ślady mojego Ojczulka i też jakiś nóż

( mam nadzieję) do domu przytargam, będę go pielęgnowała, na niego staranie  chuchała

i dmuchała  i w bibułce starannie układała w mojej szafce, a używała tylko od święta, czyli

wtedy, gdy Bardzo Ważna Osoba będzie  mnie odwiedzała.

Czyli jednym słowem będę miała jeszcze jeden eksponat muzealny, o który szczególnie

dbać będę.

No ale ta ” impreza” dopiero odbędzie się  późnym popołudniem, rano czekają mnie całkiem

inne „atrakcje”  – moja koleżanka Jadzia sie rozchorowała, leży biedaczka z gorączką

i z katarem w łóżeczku, więc rano muszę otworzyć przychodnię i  pracować jako

rejestratorka, czyli będę  odbierać telefony, rejestrować i rozpieszczać przychodzących

pacjentów.

Tak tak, rozpieszczać, bo naszą domeną jest zawsze przodem do pacjenta, grzecznie

i z uśmiechem na twarzy, czyli pełny  medyczny profesjonalizm.

Teraz jest godzina 6.20 rano i za oknem ciemna noc.

W ten weekend zmieniamy czas na zimowy, dopiero będzie 5.20, teraz rozumiem tą ciemność.

Czyli ciemność, widzę ciemność mówię za klasykiem i popijam poranną (???) kawę.

A za godzinę wymarsz do pracy…….  miłego piątku