mój niedzielny wpis

     

Za oknami mgławo, ale całkiem ciepło,

Ta mgła ( czyli wilgoć) bardzo odbiła się na moim kręgosłupie, dziad tak dokucza, a co

 najgorsze żadna pozycja, ani leżąca, ani siedząca, ani stojąca nie przynosi ulgi.

Ale od czego jest Nimesil????  już go zażyłam, bo dzisiaj na obiadku mam znów gościa

czyli Bardzo Ważna Osobę., muszę być aktywna ruchowo.

Dzisiaj kuchnia Ewusi serwuje…. łazanki. Może nie całkiem niedzielne, świąteczne to danie,

ale tak postanowiłam i już.

Rodzinka wyjechała na 2 dni do Zakopanego, więc cisza w domu, pozostawili mi tylko do

karmienia rybki, mam nadzieję, ze Ksawer przyjdzie nakarmić szczury, bo całkiem nie wiem, co

mam im dać jeść.

W telewizji trwają debaty nad tym, czy haloween jest świętem, które powinno się w Polsce

obchodzić, czy nie. Osobiście ja nie obchodzę ( chociaż wielka dynia jest na środku

stołu w kuchni), ale nie widzę znów nic w tym złego,wszak staropolskie Dziady też były

swojego rodzaju łączenia się z duchami naszych przodków, a chyba już całkowitą

przesadą jest to, ze haloween kłóci się z zasadami naszej wiary. Fakt,  pierwszego

listopada odwiedzamy groby naszych najbliższych i tam się modlimy za ich dusze,ale

markietingowo trzeba powiedzieć wielkiej różnicy nie ma, też ludzie robią swojego

rodzaju „konkursy” czyj grób jest piękniejszy i bogaciej ustrojony w kwiaty i całe

masy zapalonych zniczy, a już dwa dni temu na grobach stoją puste, wypalone znicze i nieco

nadgniłe kwiaty i mało kto się tym interesuje, już zapominamy….. czyli reasumując, wszystko

na pokaz. Oczywiście jest to święto zmarłych więc można  a nawet trzeba położyć skromny

bukiecik i kilka lampek zapalić,ale przesada, z jaką się spotykam 1 listopada wcale mi się nie

podoba.

O swoich najbliższych powinno się myśleć  nie tylko 1 listopada, nie tylko wtedy odwiedzać

trzeba cmentarze i przy okazji przewietrzyć swoje futra ( bo wtedy jeszcze obowiązuje

swoisty popis mody, wszystkie panie wyfiuczone, jakby szły na bal, a nie na cmentarz),

o naszych najbliższych myślimy przez cały rok.

Może jestem niesprawiedliwa, bo jest wiele osób, które odwiedzają na cmentarzach swoich

bliskich dosyć często ( moja koleżanka Jadzia odwiedza grób swojego męża codziennie,

obojętnie jaka jest pogoda), ale w większości ludzie dzień 1 listopada traktują jako

spotkanie z rodziną i znajomymi przy grobach.

A Haloween w Polsce obchodzą raczej tylko dzieciaczki, niech więc się cieszą, skoro mają

okazję do zabawy i nie ma co im tego zabraniać.

To tyle, idę do kuchni popichcić, miłej niedzieli