
Day: 6 kwietnia 2012
Ewusia potrafi !!!
Niestety coś zmajstrowałam w moim blogu i wszystkie zdjęcia, które mój blog zawierał, nawet
te najstarsze…zniknęły, a nowych też nie mogę wkleić.
Nie wiem co zrobiłam, próbowałam raz jeszcze coś w tych ustawieniach pomajstrować i ………
nic.
Nie mogłam się dodzwonić do mojego pana Józia, pewnie już świętuje. on na pewno zaraz by się
zorientowałam gdzie co sobie zablokowałam i wszystko do normy przywrócił.
Trudno, muszę z tym do po świętach poczekać, mam nadzieję, że zdjęcia powrócą.
Ale Ewusia zawsze coś „wspaniałego” wymyśli, prawda?
Szkoda, bo wczoraj zrobiłam sesję filmową mojemu ulubieńcowi Felusiowi, czyli pielęgnicy
pawie oko Cezar. Trochę na początku się ze mną droczył i swój nos chował pod termometrem
umieszczonym w kącie akwarium, potem jednak się nieco rozbawił i pozwolił się sfotografować.
Za to inne rybki od razu bardzo chętnie do zdjęć pozowały.
Niestety będziecie z wynikiem mojej sesji nieco poczekać, aż pan Józio ( a może i Matylda)
coś naprawią w tym blogu.
Wczoraj przygotowywałam swój aparat fotograficzny do wyjazdu i okazało się, że wciąż
w nim tkwiły jeszcze nie przesłane na komputer zdjęcia z ………. Wigilii, tak z ostatniej
Wigilii, Szybko je więc przełożyłam do komputera, a baterie na nowo naładowałam, żeby
nie zabrakło energii przy robieniu następnych zdjęć już w Zakopanem.
Chyba mam troszkę raisefiber przed podróżą ( jaka to podróż, zaledwie 2 godziny), bo dzisiaj
co jakiś czas się w nocy budziłam i patrzyłam, czy już za oknem jest jasno, czy już pora wstawać.
Oczywiście jeszcze nie jestem spakowana, ale to będzie moment, bo już wiem, co zabrać muszę,
a ze tego niewiele będzie to pakowanie będzie pewno kwadrans maksymalnie trwało.
Oczywiście musiałam kawusię poranną wypić ( a jakże), bo zaraz i ją zapakuję do walizy,
zawsze co swoje, to swoje.
No i pora na mnie!! Pewnie jeszcze przed świętami się tutaj spotkamy, bo biorę swój mały
laptopik, tym bardziej, że podobno jest tam dostęp do internetu.
Ale gdyby mi się nie udało to miłe spotkanie z Wami, życzę wszystkim naprawdę pięknych i
wiosennych Świąt Wielkanocnych w miłej rodzinnej atmosferze, na spacerach i wspólnych
zabawach, a mało przy wspaniałym wielkanocnym stole zastawionym samymi smakołykami, chociaż
pewnie i tych wszyscy sobie nie odmówią.
Kiedyś słyszałam, że samo wielkanocne śniadanie: żurek z jajkiem, kawałek pasztetu, trochę
sałatki, kilka plasterków szynki, 2 jajka w majonezie i i oczywiście plasterek mazurka czy sernika
to już jest około 1200 kalorii, a gdzie reszta świątecznych potraw?
A maksymalna dawka dorosłego, pracującego mężczyzny to maksymalnie 2400 kalorii, kobiety coś
około 600 kalorii mniej.
No ale podejrzewam, że nikt nie jest jednak masochistą i nie zacznie odchudzania właśnie w
Wielkanocną Niedzielę. W tych dniach można sobie lekko (????) pofolgować w jedzonku,
ale z sensownym umiarem ( ha, ha i kto to mówi)
A propos: pięknie dziękuję Panie Kawusia za dowcipny wierszyk „Jedzonko” mam nadzieję, że
mój pan żołądek oraz pani śledziona i wątroba będą miały się jednak dobrze, zresztą zobaczymy
już po świętach, wszystko szczegółowo opiszę.
I znów pokazują w TVN – 24 śnieżną prognozę pogody na południu kraju, chyba wyłączę ten
telewizor!!!
Dzisiaj smutny dzień – Wielki Piątek, z pokorą schylamy głowę przed wydarzeniami sprzed
wieków, gdy z powodów politycznych Chrystus został wydany na straszną śmierć.
Był zagrożeniem dla panujących, gdyż ogłosił się Królem, nikt jednak z Jego przeciwników nie
usłyszał Jego słów: moje królestwo nie pochodzi z tego świata, było to dla wielu bluźnierstwem,
chociaż czekali na Mesjasza, nie zauważyli wcześniej Jego narodzin, a potem nie usłyszeli
posłania, które niósł od Boga. Ale Jezus mimo, że wiedział, co go czeka nauczał tych, którzy
chcieli go słuchać, próbował przekazać to, co miłe Bogu było.
A gdy panujący już zauważyli swoją wielką pomyłkę, przestraszeni próbowali zatuszować swój
błąd , wiedząc, że wydając wyrok śmierci na Jezusa sprzeniewierzyli się samemu Bogu.
Tylko Jego wierni uczniowie znający i pojmujący prawdę, przerażeni tym, co się wydarzyło trwali
duchowo nadal przy swoim Nauczycielu, a ich wiara została trzy dni później nagrodzona
zmartwychwstaniem Pana Jezusa. I nam będzie dane w Wielką Niedzielę tą radość po raz kolejny
przeżywać, ale dzisiaj należy na moment przystanąć i zastanowić się nad tym, jaka naprawdę
jest jakość naszego życia, czy kiedyś, gdy staniemy przed Tronem Boga z czystym sercem
potrafimy powiedzieć Bogu TAK.