KONIEC, czyli JAK CUDNE SĄ WSPOMNIENIA TE……

 

Trzeba wracać do realu, a real to praca.

Całe szczęście, że nam wiosna pozostała, zawsze coś miłego nas czeka.

Wczoraj, już po przyjeździe rozmawiałam na skype z Oliwką, też bardzo żałowała, że już czas

wiosennych świąt przeszedł do przeszłości i nawet napisała mi:”smutno mi”

Nie dziwie się, mi też jest bardzo smutno, to były takie miłe chwile.No i te wspaniałe widoki

za oknem, te zaśnieżone skąpane w słonku szczyty gór. Góry to potęga, stwierdziła Magda

i jeszcze zauważyła, że kiedyś nas już nie będzie, a one wciąż pozostaną w swojej krasie, takie

groźne, a zarazem takie piękne…. Ich piękno wzbudza w człowieku taka dziwną tęsknotę….

Łza się w oku kręci….

Niedawno pisałam, że człowiek czeka na taki wyjazd, cieszy się, a potem ten czas tak szybko

przemija, prawda, cztery dni minęły jak z bicza strzelił.

Ale dość skamlenia, sentymenty na bok, zaczyna się nowy czas, nowe wyzwania.

Na szczęście dzień 10 kwietnia też już przeminął, zamiast smutku była buta, pycha i polityka,

widocznie  niektórzy tylko tak swój żal  potrafią wyrazić, a może to był udawany żal,

z gruntu fałszywy, bo pod jego pokrywką inne sprawy były ważniejsze………

Tylko nie wiem, dlaczego niektórym tak łatwo i bezkarnie przechodzi przez usta

straszne oskarżenie o morderstwo, nie poparte żadnymi dowodami.

Czy wyobrażacie sobie, jaka wrzawa w Polsce i nie tylko w Polsce, ale pewnie i w Unii

Europejskiej ( bo tam ostatnio jadą niektórzy ze swoimi skargami na Polskę) podniósł by się,

gdyby te same słowa padały z ust kogoś z obozu PO i skierowane byłyby do pana prezesa?

To już by był  totalny SKANDAL i HAŃBA ( prezes uwielbia te słowa).

Tylko w jedna stronę te rzucone słowa nie maja prawa mieć odzewu.

Ale poczekajmy, przyjdzie czas sprawiedliwości ( ale nie tej pisowskie) i wszystkim

okłamywanym wyznawcom oczy się otworzą, kogo popierali.

Dosyć, wspominałam, że dzisiaj już 11 kwietnia i spokój na Krakowskim Przedmieściu

zapanował.

I  jeszcze raz mała reminiscencja : otworzyłam dzisiaj rano oko, a za oknem nie ma pięknych

szczytów Tatr, tylko szara kamienica znad przeciwka z dymiącym kominem…… ech.

Zbieram się do pracy. Miłego wiosennego dnia życzę.

P.S. Okazuje się, że tylko na moim domowym komputerze wyłączyłam sobie obrazki, na

laptopie je mam, więc i pewnie u Was one też się  pokazują .

Muszę to naprawić, bo mam kłopoty ze wstawianiem zdjęć, muszę nieco kombinować,  tylko,

że pan Józio, który by to nawet zdalnie naprawił wciąż jest poza zasięgiem.