piątek godzina 6.50 ( trzynastego !!!!)

 

i zadzwonił budzik………ale ja i tak już nie spałam, obudziłam się pół godziny wcześniej.

Mam nadzieję, że jutro o tej porze będę mogła spokojnie sobie pospać.

Wierzycie w pechową trzynastkę??? No i co z tego, że nawet wierzę skoro  i tak i tak do pracy

iść  trzeba.

Wczoraj pod wieczór powrócił już do Krakowa V.I.P. I co prawda nie widzieliśmy się

realnie, ale już na skype rozmawialiśmy ( no i widzieliśmy), pierwszy raz po miesiącu.

I chociaż podczas pobytu w Gdańsku V.O.P. skończył te swoje X lat, ale wcale w związku

z tym się nie zmienił,  poznałam go bez przeszkód  :-).

dzisiaj po pracy szybciutko do domku wracam, znów jakaś infekcja się mnie czepiła, muszę

znów nieoceniony  Rutinoscorbin zażyć.. Zresztą wczoraj doniosłam  z apteki jeszcze dwa nowe

lekarstwa, tak, że rano mam ich tyle do zażycia, ze właściwie potem już nie muszę jeść śniadania.

A propos „jeść” – w ramach akcji O (odchudzanie) kupiłam i potem zjadłam brokuły, dzisiaj widać,

że stanowczo  mój brzuszek nie trawi brokułów – to był bardzo zły pomysł, muszę wymyślić jakąś

inną jarzynkę, ale czy na wiosnę jest sens spożywać  jarzyny mrożone????

Nie mam żadnego pomysłu na to odchudzanie, niestety. Chyba nic z tego nie będzie.

Bo radzić komuś jest bardzo łatwo, gorzej wprowadzić te rady we własne życie.

Jakoś bardzo trudno mi się dzisiaj zebrać do kupy, najchętniej powróciłabym sobie do ciepłego

łóżeczka i jeszcze nieco pospała Dlatego mój dzisiejszy wpis jest nieco chaotyczny…

No to kończę i serdecznie wszystkich pozdrawiam, trzymajcie się jakoś przez cały dzisiejszy

trzynasty dzień miesiąca kwietnia. Byle do jutra, bo jutro nie dość, że będzie już

czternastego kwietnia, to w dodatku jutro zaczynamy weekend.