Wesoły Gostek

 

Z bardzo wesołym jegomościem wracałam wczoraj z pracy autobusem.

Najpierw rozmawiał z kimś przez telefon i głośno skarżył się na opiekę społeczną, która nie

chce mu pomóc, nie sprawi u pralki i on biedak swoje pranie musi do kogoś tam wozić.

A po skończonej już telefonicznej rozmowie wszystkim w autobusie głośno się chwalił, że

te kłopoty z opieką ma przez bałagan w swoim mieszkaniu i pan z opieki przestrzegł go, że jeżeli

mieszkania nie posprząta to naśle na niego SANEPID. A on biedaczek nie ma siły sprzątać, a okna

to już ma przez 3 lata niemyte ( tu chytrze się rozglądał, pewnie myślał, że ktoś ze

współpasażerów wystąpi z akcesem pomocy), Tak samo ma takie ogromne problemy z praniem, że

swoja bluzę musiał przez cały rok na grzbiecie nosić, bo nie miał jej kto mu wyprać. Wszystkie te

zwierzenia głosił z wielka swadą  rozglądając się, czy ktoś go słucha, ale ponieważ jakoś nikt

specjalnie nim się ani nie przejął, ani tym bardziej nie ma ochoty w tej rozmowie uczestniczyć –

umilkł i już do końca swojej podróży nie podejmował tematu.

A może po prostu przesiadł się do następnego autobusu, gdzie nadal zabawiał znudzonych podróżą

pasażerów? Wszak to był piątek. ludzie znużeni z pracy wracali i chwila rozrywki pewnie

zadziałała na każdego uczestnika podróży dopingująco na cały nadchodzący weekend.

No właśnie, zapowiada się nam całkiem słoneczny i miły weekend, może uda mi się spędzić

go poza domem?

Słoneczny kwiatek dołączam na dobry początek słonecznego weekendu