Lajkonik

 

                         

 

Mamy nowego Lajkonika w Krakowie, mianowicie Jarosława Kaczyńskiego, który harcuje pod

Wawelem, szczuje na innych, jadzi, pluje, a wokół niego zbiera się złe pole magnetyczne,

wysyłające fałszywe dane dotyczące najbliższej nam historii Polski.

Mało mu Krakowskiego Przedmieścia? Jeszcze chce i Kraków zniewolić ???.

Na szczęście w Krakowie jest spora grupa Obrońców Wawelu, która podczas wczorajszego

kaczego wiecu starała się zagłuszać nonsensy i   paranoje płynące z kaczych szczekaczek.

Szkoda, ze nie mogłam tam być, sama zabrała bym jakąś największą możliwą „zagłuszaczkę”

wyjca, który słyszalny byłby w całym Krakowie.

Kraków to zacne i szanowane miasto, nawet największy bart Sikorowski kiedyś prosił, aby nie

przenosić nam stolicy do Krakowa, a co dopiero mówić o przenoszeniu z Warszawy do Krakowa

pisowskich wariactw i frustracji.

Kaczynski nie przebiera już w słowach, już nie kryje się ze swoją chorą  nadzieją na odzyskanie

władzy, aby móc się zemścić  na dokładnie przez niego wybranych trzech osobach: premierze

Tusku, prezydencie Komorowskim i na ministrze Sikorskim za wyimaginowane przez jego chorą

wyobraźnię zbrodnie poczynione na osobie jego brata.

Zapomniał tylko, że aby oskarżyć kogoś o zbrodnię, trzeba mieć na to dowody, a on ich nie

posiada, same domniemania nie wystarczają !!!!

Dlatego po raz kolejny pytam, czy takimi fałszywymi oskarżeniami jakby nie było o najwyższego

stopnia przestępstwa nie powinna zająć się prokuratura?

Wiem, wiem, zaraz by się następny wrzask podniósł, że Pisowcy są prześladowani, ale

przedstawienie im pewnych paragrafów, które grożą za takie pomówienia może ostudziły

by rozpalone kacze głowy  ( i gęby) ????

Bo inaczej przed Polską stoi bardzo realne zagrożenie puczem, jak widać Kaczyński cały czas

do takiej konfrontacji dąży mniemając, że tym sposobem uda mu się władzę przejąć

I to dopiero było by zniewolenie Polski, brak jakiejkolwiek demokracji i kompletny zamordyzm

w najgorszym wydaniu. Wiele przerażonych tym faktem Polaków porównuje wystąpienia

Kaczyńskiego do przemówień pewnego fryzjera z wąsikiem. I niestety mają rację, tam

też koło niego zbierało się coraz więcej fanatyków i zdrowy rozsądek niestety z tym fanatyzmem

przegrał, co niestety bardzo boleśnie odbiło się na historii całej Europy.

Dlatego nie możemy pozwalać na coraz większą eskalację kaczej inwazji, bo niestety

wbrew temu co prezes mówi, Polska nie wstanie wtedy  wolna, ale  wręcz przeciwnie upadnie

bezsilna, osamotniona i bardzo biedna. To co się udało  gospodarczo jakoś ogarnąć w niwecz się

obróci. I jakby nie  chciał być wielkim, prezes Kaczynski, będzie bardzo mały , słaby i żałosny

A że chce wykończyć swoich przeciwników? Tu też można zrobić porównanie do owego

wymienionego już fryzjera z wąsikiem, który też szedł do władzy po trupach i potem

skutecznie swoich przeciwników niszczył,skutecznie zniszczył.

Czy historia ma się u nas powtórzyć ???? Mam nadzieję, że do tego jednak nie dojdzie,

ale tu potrzebna jest stanowcza postawa tych pozostałych myślących Polaków, którzy

zgodnym chórem powiedzą Kaczyńskiemu  D O S Y Ć !!!!!

A najbardziej żałosne jest to, że Jarosław nie przyjechał wcale do Krakowa by z szacunkiem oddać

hołd zmarłemu brata, on przyjechał by znów pohasać na jego grobie.Że też jego braciszek

z niebios nie potrafi mu wreszcie zakazać szkalowania jego pamięci, bo jakim by nie był kiedyś

Lech prezydentem, był jednak przez pewien czas   najważniejszą osobą w kraju, a teraz jego

własny brat tą pamięć skutecznie niszczy.

I znów mój wpis zrobił się polityczny, ale trudno się nie denerwować, gdy nasze kochane miasto

zostało wczoraj tak okrutnie zbeszczeszczone.NIGDY   WIĘCEJ !!!! PRECZ Z KACZYZMEM

A dzisiaj już jest i będzie chyba normalniej, przynajmniej u mnie, bo co prawda choróbsko wciąż

nie ustępuje, jeszcze chyrlam, ale to i tak nie zmienia faktu, że do pracy chodzić muszę, nie

ma innego wyjścia, a do weekendu już przecież niedaleko. A w niedzielę…….

Miłego dnia 🙂

Dni lecą jak oszalałe…..

 

……….. a ja ciągle wspominam.

Wczoraj oglądałam sobie zdjecia z Kościeliska, wspomnienia powróciły

Na domiar złego, a może i dobrego akurat w programie „Jaka to melodia” puścili piosenkę

„jesteś szalona” i jak tu nie zapaść w słodką zadumę?

Żawsze lepsze to, niż słuchać na okrągło telewizyjnego przekaźnika, gdzie płyną słodkie od jadu

słowa któregoś z pisowców.

Jakoś katar wcale zakończyć działalność w moim ciele nie zamierza, znów rano obudziłam się

zamulona, a to świństwo, które zalega w mojej klatce piersiowej wcale nie ma zamiaru stamtąd się

wynosić, oj, żeby to wszystko tylko zapaleniem płuc się  nie skończyło

A poza tym wszystko w normie, no, prawie, że w normie, bo ciągle trwa remont windy w naszej

kamienicy i codziennie muszę od nowa zdobywać moje Mont Everest, co przy mojej obecnej

spowodowanej choroba słabości ciała ( duszy chyba też, bo łatwiej się denerwuję) jest

naprawdę ciężkie.

A ponieważ już nic ciekawego nie mam dzisiaj do napisania ( prócz mojego osądu Pisu, ale

to już zaczyna być nudne), wiec życzę wszystkim  miłego  dnia

przed budzikiem

          

Najgorsze jest to poranne wstawanie, chociaż nie powinnam aż tak bardzo narzekać, jako,że już

wtedy, gdy się budzę za oknem jest jasno, mimo, że godzina jest bardzo bardzo wczesna.

Dzisiaj znów wyprzedziłam budzik i to o całe 20 minut, byłam szybsza.

No i oczywiście jestem już nieco zdrowsza ( ale nie do końca), bo nafaszerowałam się wczoraj

czym się tylko da : i rutinoscorbinem i kroplami do nosa i tabletkami do ssania, tak więc jestem na

froncie walki z „grypopochodną”, starcia są bardzo silne, bo choróbsko nie bardzo chce się

poddawać, ale można powiedzieć, że pomału  ma się ku lepszemu 🙂 I tak trzymać.

Wiosna też nieco kapryśna jest, czasami deszczem i lekkim chłodem  nas chłosta, ale przecież taki

stan też nie może trwać wiecznie.

Wczoraj oglądałam program Tomasza Lisa i……. zastanawiałam się, czy Hofman jest taki cyniczny,

że z zaciśniętymi ustami przekazuje nam te swoje teorie ( a właściwie nie całkiem swoje),

czy on po prostu sam wierzy w te wszystkie kaczorowe nonsensy.

Już nie mówiąc o ślicznej Beacie ( naczelnej przekupie RP), która nóżkami przebiera, gdy tylko

słowo Kaczynski słyszy, wczoraj , chcąc nasze zatwardziałe i zlodowaciałe  serca skruszyć,

nam opowiadała, że Kaczyński , jako człowiek pokrzywdzony ma prawo na swoje dziwactwa,

bowiem został on boleśnie poraniony, ale niech mi pani K. wytłumaczy, czym się różni

smutek i ból Jarosława od smutku i bólu powiedzmy dzieci pana Putry, czy bólu innych,

którzy w tej katastrofie stracili najbliższych: żony, matki, ojców…….czy to daje

mu prawo do zagarnięcia tej żałoby tylko dla siebie? I co on właściwie z tą żałobą robi?

Czemu 10 kwietnia nie był na grobie swojego brata w Krakowie, tylko harcował jak Lajkonik

po Krakowskim Przedmieściu, podjudzając Polaków przeciwko Polakom???

Czy to jest żałoba?????? Na wiece przedwyborcze  ma jeszcze wiele czasu, bo

następne prezydenckie i sejmowe wybory będą dopiero za trzy lata, czy akurat 10 kwietnia

jest najlepszą datą, by połechtać własne ja, czekając na poklask? Rok ma 365 dni,a obecny

rok nawet 366 dni.

!0 czerwca monie rocznica śmierci mojej siostry i na pewno nie będę wtedy na zabawie tanecznej.

Ale widać każdy tak jak umie swój żal obchodzić, jedni myślą o najbliższym, drugi ……….

Nie rozumiem tego człowieka, czy naprawdę nienawiść tak bardzo mu oczy zasłania, że nie

widzi, że swoim zachowaniem nie tylko ośmiesza siebie, ale także pamięć swojego brata?

Ale jeżeli nawet on tego nie widzi, to tym bardziej nie rozumiem zachowania świty prezesa,

której braku inteligencji zarzucić nie można, a jednak działają irracjonalnie, podobnie

jak ich szef. A może tak  działają  ze strachu, że stracą ciepłe polityczne posadki?

Bo czego dla pieniędzy człowiek nie zrobi?

Nawet nie koniecznie w polityce, ale i w naszym normalnym życiu tak bywa, że ten, kto

ma pieniądze i władzę niekoniecznie umie szanować innych i swoja przewagę wykorzystuje

do całkiem innych, niezbyt do końca czystych celów.

Ot takie jest po prostu życie.

 

 

 

To była długa i ciężka noc…

           

 

… i nastał poniedziałek. Jeszcze trudno określić jaki on będzie, bo jest na to za wczesna pora.

Ale za to wiem, że dla mnie była okropnie ciężka: jak nie budził mnie kaszel to za chwilę całkowicie

przytkany nos – nawet „wtyczka” słabo działała, trudno nawet policzyć ile tej nocy spałam, a ile

minut było bezsennych. Ale  na pewno trudno dzisiaj  powiedzieć. że wstałam wyspana i rześka

po weekendzie. Jeszcze  kilka dni by mi się przydało  na  polegiwanie w ciepłym łóżeczku i na

zwalczanie tego choróbska, ale niestety, nie ma mnie kto zastąpić, więc idę do pracy, będę

rozdawała swoje wirusy, może ktoś mnie od nich wyzwoli?????

I już nie chce mi się dzisiaj dłużej pisać, wszystko jest do …………. niczego ( a miało być

użyte bardziej dosadne słowo), w głowie mi huczy, katar przeszkadza, w klatce piersiowej

siedzi jakiś „potwór”…………. jak ja wytrzymam w tej pracy…….

Chora…..

                          

 

Pogoda do niczego, a ja w łóżeczku leżę sobie i jestem chora.

Mam katar, kaszlę i….szkoda gadać, jeżeli nie jest to grypa ( obu nie). to na pewmo

coś grypopodobne

Dlatego czuje się dzisiaj zwolniona z długiego wpisu.

Idę do łóżeczka nadal chorować. I już !!!

piątek godzina 6.50 ( trzynastego !!!!)

 

i zadzwonił budzik………ale ja i tak już nie spałam, obudziłam się pół godziny wcześniej.

Mam nadzieję, że jutro o tej porze będę mogła spokojnie sobie pospać.

Wierzycie w pechową trzynastkę??? No i co z tego, że nawet wierzę skoro  i tak i tak do pracy

iść  trzeba.

Wczoraj pod wieczór powrócił już do Krakowa V.I.P. I co prawda nie widzieliśmy się

realnie, ale już na skype rozmawialiśmy ( no i widzieliśmy), pierwszy raz po miesiącu.

I chociaż podczas pobytu w Gdańsku V.O.P. skończył te swoje X lat, ale wcale w związku

z tym się nie zmienił,  poznałam go bez przeszkód  :-).

dzisiaj po pracy szybciutko do domku wracam, znów jakaś infekcja się mnie czepiła, muszę

znów nieoceniony  Rutinoscorbin zażyć.. Zresztą wczoraj doniosłam  z apteki jeszcze dwa nowe

lekarstwa, tak, że rano mam ich tyle do zażycia, ze właściwie potem już nie muszę jeść śniadania.

A propos „jeść” – w ramach akcji O (odchudzanie) kupiłam i potem zjadłam brokuły, dzisiaj widać,

że stanowczo  mój brzuszek nie trawi brokułów – to był bardzo zły pomysł, muszę wymyślić jakąś

inną jarzynkę, ale czy na wiosnę jest sens spożywać  jarzyny mrożone????

Nie mam żadnego pomysłu na to odchudzanie, niestety. Chyba nic z tego nie będzie.

Bo radzić komuś jest bardzo łatwo, gorzej wprowadzić te rady we własne życie.

Jakoś bardzo trudno mi się dzisiaj zebrać do kupy, najchętniej powróciłabym sobie do ciepłego

łóżeczka i jeszcze nieco pospała Dlatego mój dzisiejszy wpis jest nieco chaotyczny…

No to kończę i serdecznie wszystkich pozdrawiam, trzymajcie się jakoś przez cały dzisiejszy

trzynasty dzień miesiąca kwietnia. Byle do jutra, bo jutro nie dość, że będzie już

czternastego kwietnia, to w dodatku jutro zaczynamy weekend.

Wiosna potrafi być męcząca

          

Odczułam to szczególnie wczoraj, wróciłam niemiłosiernie  zmęczona do domu, właściwie się ledwo

dowlokłam. Nie wiem czemu tak było, przecież wcześniej odpoczywałam 4 dni ( właściwie

to się leniłam), poszłam wyjątkowo wcześnie ( jak na mnie) spać i co prawda wstałam już o 5.30,

ale nie byłam wcale śpiąca. Więc mam prawo do zrzucenia winy na wiosnę, Fakt, zrobiło się

wczoraj znów gorąco, nie wiem tylko, jak wyglądała sytuacja baryczna. A może to znów „cukrowa

sprawa” zawiniła???. Bo wiosna niech sobie będzie, przecież na nią z takim utęsknieniem

czekałam…..

A może jakieś wstrętne i podstępne choróbsko toczy moje ciało? Nawet nie mogę iść do lekarza,

bo już dwie moje koleżanki są chore, a ktoś w rejestracji pracować przecież musi.

Ale to było wczoraj, już ten dzień ( i noc) przespałam i dzisiaj powinno być ok.

A może to była moja tęsknota za rześkim górskim powietrzem??? Co prawda górskich wypraw (

z powodu moich znanych Wam kłopotów z chodzeniem) nie uskuteczniałam, ale nawet wystarczyło

wyjść na balkon ( ach te widoki!!!), czy gdzieś niedaleczko i już górskie powietrze pozytywnie na

nas działało. Z „pamiątek” z Zakopanego pozostał mi tylko bundz, który sobie od górala kupiłam i

teraz z  wielką radością wcinam, ale i ten niestety już się pomału kończy.

No i mam całą masę zdjęć wielkanocnych , mogę je sobie oglądać  i wspominać.

A może za rok Babcia Irenka znów zorganizuje jakiś świąteczny wypad i może znów to będzie

Kościelisko?

 

 

KONIEC, czyli JAK CUDNE SĄ WSPOMNIENIA TE……

 

Trzeba wracać do realu, a real to praca.

Całe szczęście, że nam wiosna pozostała, zawsze coś miłego nas czeka.

Wczoraj, już po przyjeździe rozmawiałam na skype z Oliwką, też bardzo żałowała, że już czas

wiosennych świąt przeszedł do przeszłości i nawet napisała mi:”smutno mi”

Nie dziwie się, mi też jest bardzo smutno, to były takie miłe chwile.No i te wspaniałe widoki

za oknem, te zaśnieżone skąpane w słonku szczyty gór. Góry to potęga, stwierdziła Magda

i jeszcze zauważyła, że kiedyś nas już nie będzie, a one wciąż pozostaną w swojej krasie, takie

groźne, a zarazem takie piękne…. Ich piękno wzbudza w człowieku taka dziwną tęsknotę….

Łza się w oku kręci….

Niedawno pisałam, że człowiek czeka na taki wyjazd, cieszy się, a potem ten czas tak szybko

przemija, prawda, cztery dni minęły jak z bicza strzelił.

Ale dość skamlenia, sentymenty na bok, zaczyna się nowy czas, nowe wyzwania.

Na szczęście dzień 10 kwietnia też już przeminął, zamiast smutku była buta, pycha i polityka,

widocznie  niektórzy tylko tak swój żal  potrafią wyrazić, a może to był udawany żal,

z gruntu fałszywy, bo pod jego pokrywką inne sprawy były ważniejsze………

Tylko nie wiem, dlaczego niektórym tak łatwo i bezkarnie przechodzi przez usta

straszne oskarżenie o morderstwo, nie poparte żadnymi dowodami.

Czy wyobrażacie sobie, jaka wrzawa w Polsce i nie tylko w Polsce, ale pewnie i w Unii

Europejskiej ( bo tam ostatnio jadą niektórzy ze swoimi skargami na Polskę) podniósł by się,

gdyby te same słowa padały z ust kogoś z obozu PO i skierowane byłyby do pana prezesa?

To już by był  totalny SKANDAL i HAŃBA ( prezes uwielbia te słowa).

Tylko w jedna stronę te rzucone słowa nie maja prawa mieć odzewu.

Ale poczekajmy, przyjdzie czas sprawiedliwości ( ale nie tej pisowskie) i wszystkim

okłamywanym wyznawcom oczy się otworzą, kogo popierali.

Dosyć, wspominałam, że dzisiaj już 11 kwietnia i spokój na Krakowskim Przedmieściu

zapanował.

I  jeszcze raz mała reminiscencja : otworzyłam dzisiaj rano oko, a za oknem nie ma pięknych

szczytów Tatr, tylko szara kamienica znad przeciwka z dymiącym kominem…… ech.

Zbieram się do pracy. Miłego wiosennego dnia życzę.

P.S. Okazuje się, że tylko na moim domowym komputerze wyłączyłam sobie obrazki, na

laptopie je mam, więc i pewnie u Was one też się  pokazują .

Muszę to naprawić, bo mam kłopoty ze wstawianiem zdjęć, muszę nieco kombinować,  tylko,

że pan Józio, który by to nawet zdalnie naprawił wciąż jest poza zasięgiem.

10 kwietnia

                          

 

Jak to dobrze, że dzisiaj będę daleko od politycznych zmagań prezesa Kaczyńskiego.

Bowiem dopiero dzisiaj z wielkim żalem opuszczam Zakopane, ale dopiero po obiedzie, więc

kilka dzisiejszych chwil mam okazję przeżyć na łonie zakopiańskiej natury.

Co prawda wczoraj ksiądz zapraszał na specjalną mszę świętą w intencji  zamordowanych w

Smoleńsku, ale na pewno nie pójdę na taka mszę ( nawet gdybym miała być jeszcze o tej

porze w Zakopanem), tylko zastanawiam się, czy owy ksiądz na pewno posługiwał się

chrześcijańskim przesłaniem, skoro mówił   o morderstwie, które nie zostało udowodnione??

Czy księdzu wolno nadużywać swojej kapłańskiej władzy do  rzucania takich strasznych

oskarżeń ,głosząc takie swoje  na wyrost  zabójcze teorie???

Czy aby owy ksiądz nie popełnił grzechu śmiertelnego  oskarżając w całej swojej kapłańskiej

mocy osoby niewinne? Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem, czy ten ksiądz

odważyłby się rzucić takim kamieniem, nie obawiając się Bożej bojaźni????.

Straszne jest to,że liczni kościelni biskupi bezkrytycznie wpisują się w brudną politykę,

równocześnie biadoląc, że Kościół jest coraz gorzej traktowany przez społeczeństwo.

To właśnie Kościół swoim postępowaniem zniechęcił dużą część społeczeństwa, stając

po jednej stronie politycznych rozgrywek. Ich intencją winno być staranie wprowadzenia

pojednania między zwaśnionymi, a nie próby jątrzenia. Wystarczy posłuchać wypowiedzi

kilku biskupów, a w kościele księży , jakie słowa głosili w trakcie przygotowań, a potem w

trakcie trwania Świąt Wielkanocnych. Tam nie było miłości, która wypływa z tragicznej

śmierci Pana Jezusa, który dla odkupienia win oddał za nas życie, tam  były same oskarżenia,

zjadliwe pomówienia, tam była czysta polityka.

Jestem osobą wierzącą i doskonale zdaję sobie sprawę, co Pan Bóg chce nam przekazać

każdego roku, gdy obchodzimy mękę Pana Jezusa, a potem cieszymy się Jego

Zmartwychwstaniem. To ma być dla nas odnowa w miłości do bliźniego  i próba zmiany

na lepsze  naszego życia, ale czy na pewno słowa kapłanów taką odnowę przyniosą?

Czy na pewno pokazują nam drogę miłości do naszych bliźnich????

Ostatnie moje chwile spędzam jeszcze pośród cudnych widoków gór, co ciekawe, jak bardzo

zmienia się ich obraz w zależności od słonecznego naświetlenia.Jeszcze tylko kilka

moich spojrzeń, bo od jutra znów tylko mury Krakowa podziwiać  będę mogła.

Bardzo żałuję, że nie mogłam brać udziału w rodzinnych spacerach, ale i tak jestem

bardzo z pobytu w Zakopanem zadowolona.

A od jutra…….. normalny tryb codzienności.