Wieści znad Wełtawy

 

Wełtawo , rzeko błękitna
Dokąd kierujesz swój nurt ?
  Wyszehrad wolniej okrążasz
A potem śpieszysz się znów

Zatrzymaj bieg choć na chwilę
Na trawę spojrzyj a ja
Powierzę ci tajemnicę
Z którą popłyniesz w dal

Gdy już do mostu dopłyniesz
To nie zapomnij mych rad
Posłuchaj jak szumią liście
Kiedy dojrzewa sad

Tam w dole pośród gęstwiny
Śpiewanie słowika brzmi
Przy studni stoi dziewczyna
Z oczu spływają łzy

Fartuszek ma na sukience
Warkocze złociste dwa
a na różowej tasiemce
Serduszko na szyi ma

Pozdrów ode mnie dziewczynę
I zapamiętaj jej twarz
A potem dalej popłyniesz
I będziesz miłość znać

Oto piosenka, która przypomina mi dobre stare lata, byłam wtedy taka  jeszcze młoda, też nosiłam na szyi serduszko i też byłam zakochana……

A wspominam dzisiaj tą piosenkę, jako, że ostatnio ciągle pokazywana jest Wełtawa, która niestety nie jest błękitna, ale brudna, wzburzona falami powodzi.
Strach patrzeć, jak obecnie  most św. Karola, pod którym przepływa jest  bardzo zagrożony, Wielka to by była szkoda, gdyby uległ zniszczeniu, kilka lat temu będąc w Pradze przechadzałam się po nim i podziwiałam te wszystkie wspaniałe pomniki, które go zdobiły.

Powódź to straszny żywioł, mogący stworzyć wiele niepowetowanych szkód nie tylko dla mostów, ale i dla wielu domostw w pobliżu rwących rzek położonych, a czasami  zalewa swoimi wodami całe miasta i niszczy, niszczy cały ludzki dobytek. Wystarczy przypomnieć sobie Wrocław sprzed kilkunastu lat, gdy powódź
zniszczyła prawie całe miasto.
Największa powódź objęła teraz teren Czech, ale także i Niemiec i Austrii, nie pomijając i południowo – zachodnie terytoria Polski. Na szczęście pogoda nieco się stabilizuje, ale nie wiadomo na jak długo.
Widziałam reportaże  z terenów powodzi, wszyscy zatroskani byli tym, co ta powódź uczyniła  i wszyscy zdeklarowali się do stania do walki z nią i potem do odbudowania. Tylko jeden z Polaków oczywiście musiał zwalić winę na samorząd, który winny był ponoć tej powodzi i od którego będzie teraz domagał się odszkodowań. Tak, jakby regulacja rzek mogła całkowicie zapobiec temu nieszczęściu. Ale na kogoś zawsze warto winę zrzucić.
Rozumiem, że na pewno wiele stracił, tak jak i inni w podobnej mu sytuacji, ale na miłość Boską nie można wszystkiego na politykę zrzucać. To jest niestety przyroda, która jest nieokrzesana i nieprzewidywalna, która uderzy w nieznanej nam godzinie i wystarczy tylko ubezpieczyć swoje mienie, by te szkody skutecznie pomniejszyć. Ale po co? Polak woli ponarzekać. Jakoś inne nacje też zagrożone i też zniszczone nie szukają winnych…. sami zabierają się za robotę.
Czy naprawdę ta powódź w Czechach, Austrii, w Niemczech i w Polsce to wina Tuska????
Jak świat światem, deszcz padał i padać będzie, cieszmy się, że potop nas nie dopada, chociaż kto wie, skoro tyle nienawiści w tych naszych Polakach drzemie?
Jakaś Boża kara kiedyś w końcu ich przecież dopadnie za te ich nieprawości, chociażby za szerzenie wrogiej pseudo ewangelii.

Uspokój się już Ewusiu, szkoda nerwów na polityczne rozwazania, powróć znów do swoich marzeń  sprzed lat:

Powiedz jej że ją pamiętam
Może pocieszy ją to
Że w całym świecie dziewczęta
Płaczą z miłości co noc

 

 

.