Dzisiaj środa 5 czerwca Bonifacego i Walerii
Dzisiaj środa, czyli uśmiechy i to bardzo słoneczne zdjęcie posyłam do Poznania do Ulki.
Mam nadzieję, że dzisiaj słoneczko na poznańskim niebie się pokaże.
I mam nadzieję, że znów kiedyś uda nam się na gg porozmawiać, bardzo miło tą ostatnią rozmowę wspominam.
Niestety w Krakowie pada od samego rana ( a pewnie i od nocy), co się oczywiscie skończyło wypiciem Nimesilu.
Ból kolan, stóp i kręgosłupa obudził mnie skoro świt, nie było rady, trzeba było lekarstwo wypić, Niestety na takie reumatyczne bóle już żadne zabiegi nie pomagają. Jedyna nadzieja to to, że kiedyś przecież przestanie padać deszcz.
Wczoraj oglądałam sobie na You Tubie bardzo przejmujący film poświęcony Agacie Mróz ” Nad życie”.
Piękne jest macierzyństwo, nawet wtedy, gdy trwa tak krótko, jak to miało w sytuacji tej znanej naszej wspanialej siatkarki. Wspaniale pokazane są dylematy głównej bohaterki, która pozbawiona przez chorobę tego, co kochała dotąd nade wszystko, czyli sport, siatkówkę, musi przestawić swoje życie na inne tory. I wtedy właśnie na jej drodze stanęła Miłość, taka przez duże M. I gdy wydawałoby się, że szczęście zapukało do jej drzwi okazuje się, że raz jeszcze ono zadrwiło z Agaty, znów musi podjąć bardzo trudną decyzję, czy urodzić upragnione i ukochane dziecko, czy podjąć leczenie, dla którego ta ciąża była przeciwwskazaniem. I wbrew logice, mimo braku zgody lekarzy i męża, który bał się stracić ukochaną sobie osobę, Agata decyduje się na poród, decyzję o przeszczepie szpiku kostnego odkłada na później.Dany był jej tylko jeden dzień spędzony w domu z dzieckiem i mężem, znów musiała zgłosić się do szpitala, bo wierzyła, że przeszczep pozwoli jej dłużej żyć i cieszyć się domowym ogniskiem. Niestety wywiązała się sepsa, Agata już nigdy nie powróciła do domu, zmarła
na rękach swojego męża. Ale znamienne są słowa, które pozostawiła mu w swoim ostatnim liście, który napisała już leżąc w szpitalu : jestem szczęśliwa i gdybym miała raz jeszcze podjąć decyzję, byłaby ona taka sama, jak ta, którą podjęłam.
Dawno ,dawno temu zapłakiwałam się na filmie produkcji USA „Love story” , tu mamy nasza rodzimą smutną, miłosną historię, tyle, że oparta na faktach autentycznych. Agata Mróz była znaną i świetną polską siatkarką, która utraciła życie w bardzo młodym wieku.
I bardzo się cieszę, że znalazł się reżyser,który tą postać Agaty nam przybliżył, dziewczyny, która mimo ciężkiej choroby walczy o miłość swojego mężczyzny i walczy o dziecko, które pragnie nad życie.
Bardzo gorąco polecam ten film, zwłaszcza, że obsadzony jest on wspaniale grającymi aktorami Olgą Bołądź, Michałem Żebrowskim i Danutą Stenką, grająca lekarkę bardzo popierającą w tej grze o życie główną bohaterkę.
Ten film polecam szczególnie tym wszystkim, którzy byle potknięcie uważają za straszny dramat. Przez całe życie trzeba podejmować prawdziwie trudne decyzje, czasami decydujące o życiu nas samych czy o życiu naszych najbliższych, ale wtedy trzeba brać przykład z heroizmu takiej osoby jak właśnie Agata, która mimo naprawdę tragicznej sytuacji życiowej nie poddała się i walczyła do końca I mimo, że tą walkę przegrała, czuła się szczęśliwa, bo spełniła swoje największe marzenie.
Życzę miłej środy, z nadzieją, że następne dni będą już lepsze, tzn na tyle dobre, że nie będę musiała skoro świt pić swojego Nimesilu.
