Słyszycie to tupanie? to Kaczorek małymi nóżkami szybciutko przebiera, żeby do sterów rządów się dostać.Dostał ( w Elblągu?) wiatr w skrzydła.
Tak, tak, już dzisiaj podano, że będzie się starał o przedwczesne wybory. Już czuje premierową krew, już się doczekać nie może aż swoich wrogów dopadnie i zmiele na pył.
Mam nadzieję, że tak samo szybko będzie potem wygnany na zawsze z polityki, tup tup tup tup tup, a kysz, idź przepadnij maro nieczysta.
Tylko o czym wtedy będę mogła pisać?
Dzisiaj Kraków już po burzy. Ale tym razem nie politycznej, a normalnej, atmosferycznej. Wczoraj kilkakrotnie do Krakowa wracała, Gdzieś o 19 było istne urwanie chmury, chyba wszystkie aniołki na raz wylewały wodę ze swoich olbrzymich dzbanów. Akurat nasze dziewczyny, najpierw Zojka, a chwilę potem Pola wróciły do domu cale mokre, jakby prosto spod prysznica w ubraniu wyszły. Podobna ulewa, no może nieco mniejsza ( przynajmniej bez sciany deszczu) była wieczorem i chyba pół nocy. Dokładnie to nie wiem, bo nie dość, że była burza za oknem to jeszcze ona mi się przyśniła, tak więc burzowo miałam dzisiaj całą noc.
Okropnie sponiewierana po tej burzy się obudziłam i oczywiście nie obeszło się bez mojego nimesilu, jak to dobrze, że zawsze mam go pod ręką.
Dzisiaj pogoda umiarkowana, czyli taka jaką lubię, przynajmniej nie trzeba topić się we własnym sosie.
A co poza tym? Ano nic specjalnego. Wczoraj miałam bardzo miłą wizytę mojego Kolegi z dawnego Szpitala Kolejowego, Mariusza, trochę powspominaliśmy, trochę porozmawialiśmy o dzisiejszej radiologii, czas miło zleciał. Przecież już jest 8 lat, gdy w szpitalu nie pracuję, matko jak to zleciało.
No i to by było na tyle na dzisiaj. Fajnego wtorku
P.S. dawaj ze swoimi wpisami Ewusiu póki wolny kraj, potem będzie już tylko cenzura i blokada.
