A czemu? Bo mogę dzisiaj dla Ulki specjalnie śliczny bukiecik kwiatuszków załączyć.
Lubię wyszukiwać dla Niej ładne kwiatki, zawsze wtedy do Niej się uśmiecham.
Wczoraj późnym wieczorem dostałam na skype właśnie od Ulki śliczne pozdrowienia, odpisałam Jej „do zobaczenia jutro na moim blogu” i… jestem , mam nadzieję, że i Ona tez ten dzisiejszy blog zobaczy, przeczyta i skomentuje.
Z tymi komentarzami to ostatnio bardzo słabo, widać, że mój stały komentator znów na mnie się gniewa, wtedy udaje, że blogu nie czyta, czy rzeczywiście tak jest – nie wiem, ale na pewno nie pozostawia na nim żadnego śladu swojego tu pobytu – szkoda.
Zresztą i frekwencja na moim blogu znów spadła, oznacza, że znów przynudzam.
Ale uwierzcie mi, wcale nie jest łatwo codziennie takie ciekawe wpisy robić, no chyba, że coś się specjalnego dzieje.
Może i się dzieje politycznie, ale to dopiero jest nudny temat, już sama zaczynam ziewać, gdy o tym pisze, a co dopiero ma powiedzieć ten, kto czyta?
Czasami się czuję jak Wernyhora, która wieścił złe losy i oby okazało się, że się mylę, chociaż jest jeszcze sporo takich osób, którzy myślą podobnie jak ja.
A czy rzeczywiście przynudzam? Czasami coś się mi akurat ciekawego przytrafi, wtedy mam większą wenę do opisywania.
Ostatnio jestem na etapie oglądania filmów przez internet i też raz są ciekawe, raz nudnawe, ale zawsze jakąś alternatywę do tych nudnych telewizyjnych programów sobie pozostawiam. Bo co prawda mam sporo tych kanałów, ale tam na ogół sa filmy mało mnie interesujące. Stanowczo brakuje mi moich ulubionych seriali, ale powtórek jakoś nie bardzo lubię oglądać.
Wstał nowy dzień i bardzo dobrze, że już wstał, bo sny o cmentarzu i o pogrzebie faceta, który okazało się, że wcale nie umarł naprawdę bardzo mnie zmęczył,
Właśnie ostatnio dosyć często mam sny związane z tamtym światem, albo śni mi się cmentarz, albo kontakt z kimś umarłym z rodziny, który do mnie wraca z zaświatów i cos ode mnie chce, a do końca nie wiem co to ma być, czyżby miało to świadczyć, że już pomału mam się tam wybierać?
Brrr, sen mara, Bóg wiara, na razie jeszcze ciągle żyję i „tam” się nie wybieram, przynajmniej samowolnie, chyba, że dostanę rozkaz i przyjdzie do mnie taka biała dama z kosą w ręce, wtedy powiem; trudno.
Ale póki co pogody ducha na dzisiaj życzę, bo raczej słonka to mało kto dzisiaj doświadczy.
