takie tam sobie rozważania z plantowej ławki

Słonka mamy  teraz pod dostatek, ale jeszcze dodam sobie słonecznika, żeby jeszcze bardziej słonecznie na moim blogu było.
Wczoraj po wizycie u fryzjera i pedicure ( jednak się zdecydowałam, mimo, że słonko doskwierało wczoraj) siadłam sobie na plantach krakowskich na ławeczce i obserwowałam…buty. Tak buty. Ja chyba nigdy z tego kompleksu wygodnego obuwia się nie otrząsnę, mimo, że ostatnio trzeba przyznać, że mam je nawet dosyć wygodne, zakupione w sklepie dr.Orto. Tam zakupiłam i półbuty i sandałki i wszystko powinno być ok. ale…..
Właściwie to  nie wiem w czym jest problem. Chyba jednak problem tkwi w moim psyche, a może w moich zdeformowanych stópkach?
Fakt, że pogoda niezbyt spacerkom służyło, ale znowu bez przesady, chociaż temperatura była wysoka łagodził ją delikatny wietrzyk.
Więc jakie te buty damskie były? ano różne i sandałki i lekkie czółenka i nawet tenisówki. Każdy w nie obuty pędził po tych plantach szybciutko, pewnie nawet nie zastanawiając się nad tym, czy noga w nich boli, czy nie. Tylko ja ” cierpiałam” za nich, wyobrażałam sobie, że ich pewnie też tak samo musi boleć nogi jak mnie. A jednak nie, nawet babcia opierająca się na parasolu zamiast laski szła sobie całkiem żwawo. No to co w końcu jest ze mną? Już wiem, ja po prostu nie lubię chodzić.
Każde wyjście poza dom jest u mnie „obstalowane” dziwnego rodzajem strachem. Tak jest tylko na ulicy, w domu czy w innym pomieszczaniu zamkniętym nie mam tego problemu, może dlatego, że zawsze mam miejsce, gdzie na chwilkę można przycupnąć?
A właściwie czemu nie lubię chodzić? bo od razu zaczynają mnie boleć nogi i kręgosłup, a także brzuch ( mam wrażenie, że mam tam w nim tonę kamieni), robi mi się duszno i kreci mi się w głowie. Niestety nikt, kto tego nie przeżywa tak jak ja,  nie zrozumie moich wszystkich obaw. I pewnie, łatwo powiedzieć nie poddawaj się, musisz chodzić, ale zapewniam, że jest to bardzo trudne, mimo, że walczę z tymi swoimi obsesjami. A obsesje niestety mają to do siebie, że gdy raz już człowieka dopadną, trudno z nich się wyzwolić. Siedziałam sobie więc na tej ławce i zastanawiałam się, od kiedy właściwie mam takie kłopoty, jeszcze całkiem niedawno chodziłam normalnie, przynajmniej nie myślałam o tym, czy jest to mój problem, czy nie. Już wiem, to zaczęło się pewnej zimy, jakieś chyba 2 lata temu, gdy jeszcze jeździłam do pracy autobusem i potem z przystanku musiałam iść kawałek piechotą, pamiętam, liczyłam kroki, które jeszcze mi pozostały do przekroczenia progu przychodni. Potem ubzdurałam sobie, że mogę się poślizgnąć i wywalić gdzieś na ulicy i będę miała kłopot ze wstawaniem, wtedy zaczęłam do pracy dojeżdżać taksówką. Potem ten zwyczaj jechania do pracy taksówką przeniosłam i na inne pory roku i tak pomału zaczęłam się odzwyczajać od chodzenia. Błąd powiecie? może i błąd, ale co poradzę na to, skoro jest to silniejsze ode mnie? A może jakiś psychiatra, albo psycholog by mi pomógł?
No nie, tak całkiem nie jest źle, bo jednak wczoraj jakoś do tego domu spokojnie, spacerkiem sobie doszłam, ale odkupiłam to ogromnym zmęczeniem.
Będę dalej dzielnie walczyła, muszę przecież jakoś egzystować, a to oznacza, że muszę i pracować i jakoś poruszać się przynajmniej na mniejszych etapach, przecież nikt nie każe mi od razu w maratonie brać udział.
Przepraszam za swoje wynurzenia, ale takie właśnie wczoraj przemyślenia na tej ławce miałam i stwierdziłam, że muszę się nimi na swoim blogu podzielić, jest to swojego rodzaju wewnętrzna rozprawka z moim ” ja”.
No tak,  mój problem jednak nadal pozostał……..

Miłego dnia

Dzień dobry Uleczko !

Dzisiaj znów mamy środę !!!!!! Posyłam Ci więc i uśmiechy i całuski do Poznania. mam nadzieję, że też masz tak samo piękną pogodę, jak my w Krakowie.
Wczoraj w Krakowie upał lał się z nieba, około  13 na Rynku Głównym było ponad 31 stopni Celsjusza, zamontowano więc kurtyny wodne i beczki z woda pitną.
Nie byłam co prawda wczoraj na Rynku ( chyba bym się roztopiła), ale oglądałam dzisiaj na gazecie zdjęcia z krakowskiego Rynku, ale dużo uciechy miała młodzież taplając się w kurtynie spadającej wody i mocząc nogi we fontannie. Na pewno była to niesamowita ulga dla rozgrzanego ciała podczas takiej kanikuły.
A ja wczoraj wreszcie użyłam, po raz pierwszy w tym sezonie  mojego wiatraczka, jak to dobrze, że go mam, bo nie dałoby się wczoraj w domu wytrzymać. Dzisiaj jest podobnie, więc wiatraczek od 5 rano już działa ( na noc wyłączam, bo boję się, aby jakiegoś spięcia nie było)
Na dzisiaj mam zaplanowaną wizytę  u fryzjera i pedicure, ale jeżeli znów będzie taka wysoka temperatura, będę musiała niestety przenieść tą wizytę na nieco chłodniejszy dzień.
Za to wczoraj oglądałam sobie mój ulubiony serial Dwa światy, może trochę dziecinny, ale takie właśnie filmy sf. lubię W jednym filmie znajdowałam się w dwóch miejscach na raz, w Sydney i w miejscu odpowiadającym temu miastu, ale już w innym wymiarze, w krainie magów. Film jest dziełem koprodukcji polskiej i australijskiej i występują w nim i polscy i australijscy aktorzy, ot taka bajka dla grzecznych dzieci, ale lepsze to niż ciągłe zabijanie, nie cierpię filmów o wszelakiej przemocy, więc i wojennych również nie oglądam. Zresztą de gustibus non set disputandum…..

Radom otrzymał wczoraj „wspaniały” prezent w postaci pomnika pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich, pani Maria jeszcze jakoś do siebie troszkę podobna, za to okazało się, że Lech Klaczyński był wysokim i szczupłym mężczyzną, chyba autor tego pomnika miał obustronną zaćmę na oczach?
A może tak bardzo chciał się przypodobać drugiemu bliźniakowi, jakby mówiąc mu nie martw się, że mówią na ciebie kurdupel i tak na pomniku będziesz też taki wielki jak twój brat. Dla Ciebie Polsko zresztą ( tak głosi podpis na pomniku)
No, Pisowcy  jeszcze nie rządzą, a już zaczęli pomniki Wielkiemu stawiać, a co będzie, gdy te wybory wygrają? Strach pomyśleć nawet.
Tylko jakim prawem Kaczyński mówi o głodnych dzieciach, skoro woli budować pomniki swojemu bratu? Ile dzieci za te pieniądze najadło by się do syta??
Ostatnio znów czytałam, że rośnie poparcie Kaczyńskiego i bardzo dobrze, niech naród przekona się, jaki jest durny.
Chyba rację miał wielki poeta Jan Kochanowski:

Cieszy mię ten rym: „Polak mądry po szkodzie”;
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. 

NIESTETY!!!!

a miało nie być o polityce……. no to miłego wszystkim dzionka życzę, spokojnego, słonecznego, bez burz, bo te ostatnio są jakieś wyjątkowo zdradliwe.

wpis na wtorek

 

Teraz zamiast sama politycznie się wywnętrzać ( nie warto, szkoda moich nerwów) wklejam odpowiednie linki, kto zainteresowany niech poczyta.
Wiadomo, moje preferencje polityczne się nie zmieniły, mam tylko przestrogę dla pana Kaczyńskiego : kij ma dwa końce, kiedyś sam polegnie od tej samej broni, którą teraz walczy. Oj, będzie wtedy niektórych bardzo bolało.

Już sama nie wiem, czy mam się cieszyć, czy narzekać na ta pogodę, upał jest, owszem, ale kostki przynajmniej nie bolą Chociaż w nocy raz czy dwa mnie ten zaduch obudził, ale zaśpiewałam sobie ” Wybacz, że nago śpię” i….spokojnie sobie dalej zasnęłam. Wyspałam się jak niemowlę, a nie ma nic lepszego niż dobry wypoczynek.  O tym spaniu nago oczywiście żartowałam, ale z drugiej strony co mi zależy, skoro i tak sama jestem w pokoju 🙂
Głupi ten mój dzisiejszy wpis, taki o niczym, wiec wyraźnie widać, że dzisiaj nie mam żadnego pomysłu na wpis ( już pisałam wcześniej, nic o polityce!!! – za gorąco na takie mądre tematy), więc kończę, jutro może mi wena powróci?
Miłego wtorku.

Ogladałam wczoraj Opole

 

 

Przyznam, łezka w oku się zakręciła. łezka, ale dziwny smutek ogarnął   moje serce.

TO JUŻ WSZYSTKO BYŁO !!!!!
Minęło tyle lat, już nic nie jest takie samo, wszyscy piosenkarze i piosenkarki już widać siwizną pokryci, już głos nie taki sam kryształowy, żal, że to już było.
Ostatnio jakaś melancholia mnie nachodzi, a wczoraj ten stan podczas tego programu tym bardziej się nasilił.
Pora pożegnać się z tamtymi latami, właściwie to codziennie się z nimi żegnamy, a to niedospaną nocą, a to bólem dokuczającym tu i ówdzie, a to wspomnieniami, które wzruszają serce…..
TO JUŻ NIESTETY NIE POWRÓCI !!!!!!

Ale optymistycznie zakończony Koncert mówi nam : WAŻNE SĄ TYLKO TE DNI, KTÓRYCH JESZCZE NIE ZNAMY…..

Pozostały nam tylko wspomnienia. I teraz czekamy na te naprawdę ważne chwile w naszym życiu, które dla niektórych jeszcze nadejdą, inni mają już je za sobą, ale i tak nie wiedzą ( na szczęście) , co ich jutro czeka.

Ale na szczęście dzisiaj już jest poniedziałek, koniec wzruszeń, bo następny piękny dzionek za oknem wstaje.

A co nowego u mnie ( bo o polityce nie piszę, po co pisać mam np. że znów Jasna Góra została oblężona przez PISOWCÓW???
Zawsze Jasna Góra była symbolem miłości i chrześcijaństwa, niestety teraz jest symbolem politycznego wykorzystywania i plucia nienawiścią).
A zatem co nowego?
Nareszcie kupiłam sobie matę do brodzika ( pięknie niebieską, akurat kolorem zbliżonym do moich delfinków) i nie muszę akrobacji jazdy po śliskim brodziku urządzać , co zawsze niestety grozi niebezpieczeństwem, szczególnie osobom nieco starszym

A za mną kolejna  k o s z m a r n a  noc. Oglądałam chyba za długo to Opole ( do tzw deski), potem trudno było mi zasnąć, a i tak kilkakrotnie w nocy się budziłam, spocona, mimo, że przy otwartym oknie spałam. A wcale nie było aż tak bardzo gorąco. W sumie wstałam wcześnie, bo po godzinie szóstej (mogłabym teoretycznie jeszcze chwilkę pospać sobie) i teraz ratuję się ( oczywiście) kawą.
 A może jednak zima jest lepsza dla mnie?, przynajmniej śpię, o ile oczywiście zażywam środki przeciwbólowe, chociaż i w zimie różnie z tym moim snem bywało.
A gdy  nie śpię w nocy, dosypiam w dzień no i potem trudno w nocy zasnąć – takie w koło Macieju.
A może starsi ludzie tak już mają???, ciągle zapominam, że nie mam już 30 lat

 

Wspaniałego i słonecznego tygodnia ( u mnie podejrzanie się chmurzy) i miłego poniedziałku też życzę

P.S,  a teraz już nic nie piszę, bo muszę trzymać kciuki za mojego Śpiewaka!!!! Niech mu się  tam dobrze i spokojnie na tej akademii śpiewa. HOWGH!

nasza złota medalistka

To dopiero początek, pierwszy  medal Pepy w życiu, mam nadzieję, że takich będzie więcej, chociaż rodzinka wraz z główną bohaterką dnia Pepą wrócili z wystawy bardzo zmęczeni, nie dziwota poszli o 9 rano, a do domu powrócili po godzinie 17.30
Oj pamiętam, pamiętam te czasy, gdy wyjeżdżało się np o 4  – 5 rano ( poza Kraków) i wracało późną nocą, lub nawet następnego dnia z takich bardziej oddalonych od Krakowa wystaw. Ale Tina uwielbiała wprost te wystawy, wydawałoby się, że nigdy się nimi nie męczyła, w przeciwieństwie do jej Pani, ale i ona wtedy jeszcze była przecież młoda, A na wystawie tyle ciekawych rzeczy się dzieje, tyle psich przyjaźni się zawiera…… Ot to były czasy.
Teraz tylko pozostało mi je powspominać i cieszyć się medalami Pepy.

jak to wsobotę

 

Co będę znowu przynudzała nieciekawym tekstem – sobota jaka jest, każdy widzi.
No to oddaje się moim filmowym radościom i czekam dnia następnego, albowiem jutro nasza Pepa staje w  kynologiczne szranki walki o medal. No proszę, a mi się ciągle wydaje, że ona jest taka malutka…..

.

Miłego odpoczynku

P.S. a tak prawdę mówiąc czuję się nie szczególnie, najlepsze na to lekarstwo to święty spokój

Spanie na raty

 

Takie spanie na raty na dłuższy czas mnie przeraża.
Śpię od 23. 23.30 do 4 rano, potem muszę wstać ( zawsze jakiś większy, czy mniejszy ból mnie z łóżka wypędza), a potem koło 7 – 8 rano znów sen mnie morzy i zasypiam tak do 10.
Przez to mój dzień robi się  całkiem nienormalny. Po takim dłuższym śnie kręci mi się potem w głowie, poty po plecach mi się leją i jestem przez dłuższy czas dnia nie do rzeczy. A gdy przychodzi późne popołudnie, czy wieczór odżywam i…potem znów wszystko zaczyna się od początku.
Ale wkrótce się to zmieni, jest szansa, że wkrótce mój aparat będzie naprawiony i ruszę do pracy pełną gębą i mój dzień i noc znormalnieją
Może wtedy przestane o głupotach myśleć, a zmęczona pracą zasnę na cała noc?
A co poza tym?

Ano nic nowego : to nie PIS rośnie w siłę ( stale mają te swoje 30 procentowe poparcie moherów) tylko zaufanie do obecnego rządu gwałtownie maleje i niestety nie widzę żadnego takiego dobrego faktu, który by musiał wystąpić, by  ten brak zaufania zniweczyć.
Do tego ciągła i permanentna krytyka wszystkich, ale to dokładnie wszystkich posunięć rządu przez PIS, nie wierzę, chyba nawet największy maruda jakąś jedną malutką zasługę by zobaczył. A PIS na wszystkich możliwych forach głosi tą swoją destrukcyjną krytykę, zobaczymy, co oni nam ofiarują, gdy ( Nie daj Panie Boże) do rządów dojdą.
Może nawet wtedy i mohery na oczy przejrzą, gdy każą im emeryturę na konto kościelne wpłacać, zobaczą, jak byli oszukiwani.
Ale wątpię, Ojciec Rydzyk ma „dobre gadane”
Dzisiaj w Radomiu, na placu  przed liceum postawili pomnik – szkaradek pary prezydenckiej. Biedni licealiści, czym sobie na taki widok zasłużyli?
Ej, mądrzy i Prawdziwi Polacy, nie dali pieniędzy na jedzenie dla głodujących dzieci, jak głośno postulują, ani na domy dziecka, ani dla biednych i głodujących, ale przed komputerem siedzących i bzdury wpisujących na forach  emerytów, ale będą za to  pomniki CHWAŁA IV RP Zamiast dotąd budowanych namiętnie pomników Jana Pawła II będą pomniki Lecha i Marii Kaczyńskich, a potem może i Jarka z kotem na ręku, bo przecież to też był i będzie najwspanialszy premier powojennej Polski, jedyny i niepowtarzalny, no a poza tym wierny klon Lecha.
I znów się nakręciłam politycznie, a tu mamy piątek czyli dzień spokoju od polityki też
Miłego dnia.

Zdarzyło się jutro

 

Bardzo lubię ten serial, teraz oglądam go na Zalukaj.pl
Młody mężczyzna codziennie rano dostaje pod drzwi dostarczoną mu przez kota gazetę z dnia następnego, w której można przeczytać, jakie to straszne zdarzenia odbyły się w dniu dzisiejszym, w związku z tym może wielu złym przypadkom zapobiec nieszczęściu.
Fajna sprawa, można by na przykład wykorzystać ten fakt i wytypować poprawne numery w totolotka, czy inna grę losową, lub np poprawne zakłady piłkarskie podać  i stać się w ten sposób milionerem….
Oczywiście kumpel głównego bohatera ciągle ma takie ciągotki, aby wykorzystać  w ten sposób tą wiedzę , ale nasz bohater jest człowiekiem prawym ( a są jeszcze tacy? chyba tylko w filmach i w książkach) i nigdy na taką łatwiznę nie pójdzie,on wykorzystuje swoją przyszłą wiedzę tylko w celach szlachetnych, czyli aby ratować ludzi czy zwierzęta.
A Ty gdybyś miał taką możliwość, w jaki sposób byś ją wykorzystał? Czy starał byś się ulec pokusie i stać się milionerem, czy też wykorzystywałbyś tą wiedzę szlachetnie, tak  jak ów młodzieniec?
Powiecie bajki, zgoda, w życiu takie przypadki  jak w tym serialu raczej się nie zdarzają, ale nie raz, nie dwa trzeba wybierać pomiędzy tym co jest prawe, a chęcią zysku.
Bo przecież to jest całkiem normalny odruch  „Mieć”, ale gdzie jest wtedy miejsce na „Być”???
Więc nawet z takich bajek jak ten film można dla siebie wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Co prawda w takich filmach zawsze dobro pokonuje zło, w życiu bywa inaczej, ale przecież i tak to wszystko zależy tylko od nas samych.

W swoim biorytmie przeczytałam dzisiaj, że mam już przeżyte 23063 dni, całkiem sporo, a ile jeszcze przede mną? tego biorytm nie odpowie niestety.
To tez zależy tylko ode mnie, od mojego stylu życia, od stanu zdrowia i od… lepiej nad tym się nie zastanawiać.
Grunt, żeby psychicznie być O.K. czego wszystkim w tym pięknym i słonecznym dniu życzę.