Wszędzie dobrze…..

 

Nie ładnie byłoby z mojej strony narzekać, skoro tak miło byłam przyjmowana w Madzi i Jacka domu.
Było wspaniale i bardzo rodzinnie, może trochę za długo? Nie, nie dla mnie, tylko dla gospodarzy, bo zawsze gość w dom to co prawda Bóg w dom, ale jednak jest to pewne skrępowanie dla gospodarzy………
Ale mam nadzieję, ba, jestem pewna ( no, prawie pewna), że w przypadku Magdy i Jacka byli naprawdę szczerzy wobec mnie i moja osoba sprawiała im przyjemność.
Wczorajszy dzień skończyłam miłym akcentem – wizytą u Agnieszki ( siostry Jacka), gdzie zostaliśmy zaproszeni na wspaniały obiad.
Myślami wróciłam dobrych kilka lat wstecz, gdy to samo mieszkanie wynajmował mój kolega ( niby o spółki ze mną, to był taki dziwny mieszkaniowy układ między nami), bywałam w tym mieszkaniu dosyć często, teraz po remoncie wygląda całkiem inaczej, po prostu  dech mi wczoraj zaparło, jak remont może bardzo pozytywnie zmienić to samo mieszkanie, budowane  w typowo socjalistycznym stylu na nowoczesne cacuszko. Jedno co może by mi przeszkadzało  by mi zamieszkać w tym mieszkaniu to dosyć małe gabaryty, sama określiłam, że jest to mieszkanie dla krasnoludków. Szczególnie maleńka jest łazienka ( a w niej malutka wanna, na pewno nie dla moich rozmiarów) no i mała kuchnia, ale ta dla jednej osoby ewentualnie nie byłaby taka  zła, ale to już historia, to już się nie wróci.
A potem wróciłam do swojego domku, do swojego pokoju, swojego telewizora,  swojego komputera i najważniejsze do swojego wygodnego tapczaniku.
Więc dlatego napisałam w tytule ; wszędzie dobrze, ale we własnym domku jest jednak najlepiej.
Tu jest wszystko „moje”, znane i co najważniejsze zupełnie niezależne, a właśnie ta niezależność jest dla mnie najważniejsza. Ze strachem myślę, że kiedyś przyjdzie taka chwila, że całkowicie ją raz na zawsze utracę……
Były święta i już po świętach, był Nowy Rok, teraz już mamy drugi jego dzień.

W TV cały czas mówią o tej strasznej tragedii w Kamieniu Pomorskiej, gdy pijany kierowca wjechał w tłum ludzi, czekających na przejściu i zabił 6 osób.
Straszne, ci ludzie poprzedniej nocy oczekiwali na Nowy Rok i życzyli sobie szczęścia w nadchodzącym Nowym Roku. Krótkie bardzo było to ich szczęście,
mieli pecha, że akurat znaleźli się w tym miejscu, o tej porze, teraz wszyscy rozważają, czy kara, która może go spotkać – 15 lat  więzienia,jest adekwatna do tej tragedii, przecież już raz odebrano mu prawo jazdy na rok, za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, teraz znów to uczynił, zabijając niewinnych sześć  osób, w tym było również  i dziecko. Dwoje innych dzieci z tego wypadku pozostają w bardzo ciężkim stanie w szpitalu, gdzie lekarze  walczą o ich życie.
Współczuję bardzo rodzinom tych zabitych przez niefrasobliwego kierowcę osób, jedno jest pewne, powinni pozbawić go prawa jazdy już na zawsze.

A życie płynie dalej, raz jest radosne, raz smutne. Ale ja jednak nadal życzę wszystkim powodzenia i dzisiaj i jutro i w ogóle…..

P.S. a ja walczę z jakimiś ostatnimi zarazkami rota wirusa, który zalągł się w naszym domu w święta i prawie wszystkich domowników powalił, mnie wtedy ominął, ponieważ byłam poza domem, jednak gdzieś jeszcze  ten wirus krąży i wczoraj mnie dopadł, na szczęście w bardzo ograniczonej formie.
W każdym razie dosyć kręci w moich kiszeczkach, co jest jednak dokuczliwe.