Całkiem dobrze też nie, ale nie muszę martwić, że mam raka, przynajmniej markery tego nie wykazały. Niestety mam nieco ( a może i więcej niż nieco) podwyższone próby wątrobowe, tak wiec muszę poddać się leczeniu. O wszystkim zadecyduje tomografia brzucha, więc tydzień co najmniej muszę poczekać.
Ale w pewnym wieku na coś wypada już zachorować.
Skąd ta wątroba – zastanawiam się, przecież alkoholu nie pijam, ( ten kieliszek czerwonego wina raz na miesiąc, albo nawet na dłużej to nie jest przecież piciem alkoholu, to wino w takiej ilości to podobno nawet lekarstwo) a ostatnio nawet odrzuca mnie od kawy, nawet tej rozpuszczalnej z mlekiem, widocznie organizm dobrze wie, co czyni. No właśnie gdyby człowiek tak zawsze chciał posłuchać co mówi jego organizm może byłby bardziej zdrowy???
A nasz organizm często z nami rozmawia; chcę zjeść np, śledzia, ogórka, czy napić się mleka, albo przychodzi ochota na biały ser, czasami nawet na coś słodkiego – chyba każdy z nas takie podszepty z wewnątrz ciała słyszał. Widocznie wtedy potrzebujemy jakiegoś składnika pochodzącego z wymarzonej potrawy i wtedy nie można się z tego wykręcić. Albo organizm mówi, kawy nie pij, bo ci szkodzi na wątrobę Ewuniu i tego głosu od wewnątrz należy posłuchać.
Zresztą jeszcze za bardzo dobrych i bardzo starych czasach, gdy byłam młoda na jakiś tam imprezach owszem alkohol piłam, ale zawsze przychodził moment, gdy mój organizm mówił STOP, więcej nie pij ani kieliszka i musiałam wtedy posłuchać tego wewnętrznego głosu, inaczej się nie dało.
Tak więc nasza rozmowa z własnym ciałem jest bardzo, bardzo ważna.
Dzisiaj wstałam z wielkim bólem głowy,może dlatego jestem do niczego, nawet krótkie „dospanko” nie wiele mi pomogło, stąd dzisiaj trochę późniejszy wpis.
Życzę fajnej i miłej soboty