Dzisiaj idę na badanie komputerowe jamy brzusznej.
Przyznaję, trochę się boję, nie tyle badania, bo to badanie nieinwazyjne, a więc nie bolesne, ale boję się wyniku.
Pieron wie, co tam w tej mojej wątrobie i w kiszeczkach siedzi? Może jakiś gender?????
Chociaż ostatnio nieco mi się z brzuszkiem poprawiło, nie wiem, czy to zasługa tych tabletek, które na ostatniej lekarskiej wizycie dostałam, czy zbawczo działające płatki owsiane polecane mi przez Bardzo Mądrą Osobę.
Bóle jelit przeszły, trochę Jeszce żołądek mi nieco doskwiera, ale też tylko od czasu do czasu.
W każdym bądź razie zmieniłam diametralnie dietę, prawie zero mięsa, zero wędlinek. Słusznie ktoś tu kiedyś zapytał w komentarzach „A co z boczusiem”??
Oj, ten już dawno przeszedł do zamierzchłej historii, ale Ci, co znają mnie już od dawna wiedzą, że ciągle o tym boczusiu wspominałam. Więcej wspominałam, niż jadłam, ale pamiętam, że na któreś czatowskie spotkanie, chyba w Mikołowie, przyjechałam z tym swoim swoistym symbolem, czyli z boczusiem, ale była radocha, rozpłynął się on w ustach uczestników w przeciągu kwadransa, dla mnie niestety zabrakło…..
A tak na serio lubiłam tą wędlinkę, pamiętam, że dawniej, gdy jeszcze mój Tata żył, zawsze w niedzielę robiliśmy sobie na śniadanie jajka sadzone na boczku, albo czasami na bekonie, gdy akurat udało się go kupić.
Ale to już jeszcze bardziej zamierzchła historia, łezka tylko w oku się kręci, gdy te czasy sobie wspominam, jak zawsze, gdy czasy spędzone z Tatą wspominam
Już się te czasy nigdy nie wrócą, a w końcu świat nie jest oparty tylko na boczusiu :-).
Teraz ze słowa boczek pozostał mi Tylko Arnold Boczek, którego czasami oglądam w Świecie Kiepskich.
Ale czytałam gdzieś w brukowcach, że jego najbliższa rodzina zabrała się za pana Dariusza Gnatowskiego, który odtwarza rolę Arnolda Boczka i poddała go dość ostrej kuracji odchudzającej – on tez uwielbiał boczusia i nie tylko.
Moja rodzina też dała spory wysiłek w namowach mnie na dietę, zdrowie po prostu samo tego dopełniło.
Ja tu o takich smakołykach wspominam, tym czasem rzeczywistość inaczej skrzeczy: na śniadanko zaserwowałam sobie nieśmiertelne płatki owsiane. W dodatku musiałam je zjeść bardzo wcześnie, bo potem trzeba aż 7 godzin być na czczo. Przy mojej cukrzycy nie mogę być całkiem na czczo do popołudnia, więc było przymusowe wcześniejsze wstawanie, tableteczki, śniadanko no i teraz pozostaje już tylko czekanie.
Patrzę ( przyznam nieco przerażona) w TVN na okolice Warszawy i Gdańska, gdzie jest już regularna zima, chodniki i jezdnie i śliskie i zaśnieżone, brr, jak to dobrze, że w Krakowie tego białego świństwa nie ma na chodnikach. Co prawda teraz jest temperatura około minusowa, ale wierze, że i słonko tez dzisiaj w Krakowie zaświeci, nie może być inaczej, wszak Kraków to jest specjalne przecież miasto.
” u nas chodzi się z księżycem w butonierce…….. „
Miłego piątku, weekendu początku !
