Dla Mony

 Dwudziestego piątego stycznia pięćdziesiąt lat temu zostałam po raz pierwszy Ciocią. Co w tym dziwnego? A to, że miałam zaledwie 14 lat.
Bardzo byłam z siebie wtedy dumna. Potem kolejny raz już zostawałam Ciocią, potem Ciocią  –  Babcią, z czego już taka dumna nie jestem, bo szron na głowie i nie to zdrowie, ale cóż robić, trzeba się godzić z przemijającym czasem, niedługo pewno zostanę Ciocią – Prababcią, właściwie, to aż nawet dziw, że do tego czasu nikt mnie jeszcze nie” uprababcił”, dopiero będę wtedy piastowała ważny rodzinny urząd, zwłaszcza, że ze starszego pokolenia rodziny W żyje tylko moja bratowa Zosia, która zasiądzie na tronie prababci  i ja, która zasiądę z podniesionym nosem tuż obok. Ale się będzie wtedy dopiero działo………
No chyba, że będę Ciocią –  Prababcią ze strony siostry, wtedy będę najważniejsza z ważnych, bo rodzice  dzieci czyli Magdy, Marcina i Magdy już nie żyją.
A to się może stać w każdym momencie….. ( oby jednak nie aż tak szybko!)
Chociaż kto wie, czy będą się aż tak Ciocią – Prababcią przejmowali…….. no może tylko w dniu narodzin pierwszego potomka, ale to też nie jest takie pewne.
Dzisiaj Mona ślę Ci urodzinowe całusy, życząc powodzenia w rodzinnym i zawodowym życiu. Niech Ci się wiedzie!!!!
Zresztą jak na prawie Ciocię- Prababcię nie jest ze mną tak źle, jestem w miarę nowoczesna, obsługuję i  nowoczesny telefon komórkowy i komputer więc…
Zresztą robienie na drutach, czy  dzierganie serwetek nigdy nie było moim hobby, jakoś mi to nie „szło”, ale pokażcie, gdzie takie dziergające babcie teraz można spotkać? – to już mocno przebrzmiałe czasy. A pamiętam z czasów mojej młodości zdjęcia  siwowłosej babci uczesanej w kok, z drutami w rękach, siedzącą na ( koniecznie) bujanym fotelu, a wokoło niej liczne wnuki z otwartą buzią słuchającą jej wspaniałych bajek.
No jeszcze dawniej bywały babcie – matrony, które zajmowały się głównie sobą i plotkami, ale to już całkiem inna historia.
One to wysokie mniemanie wywodziły z rodzinnych  koneksji, czasami nabywały wżeniając się w dobrą rodzinę i tak z tym „piętnem” musiały już żyć przez cały czas, ciągle uważając na etykietę, co chyba musiało być bardzo męczące, bo nigdy nie mogły sobie pozwolić na luz, szczególnie podczas kontaktów z innymi matronami, gdyż były cały czas obserwowane przez osoby, które tylko czekały na chociażby najmniejsze potknięcie, aby potem stać się pożywką plotek i obmówień. Zaiste nie łatwe to były czasy i nie ma co im tego zazdrościć, to już stanowczo lepiej miały te babcie czytające wnukom babcie, chociaż to chyba też  na dłuższą nutę nudne być  musiało . Już słyszę głosy oponentek, które krzyczą, ale skąd nudne, moje kochane wnusie to….itd, ale w duchu przyznają mi rację, że najmilsza chwila to ta, gdy mogą usiąść we własnym fotelu ( nie koniecznie bujanym) i oglądnąć w TV swój ulubiony film, czy serial i mieć tak zwany święty spokój.

Uhuha, Uhuha nasza zima bardzo zła, no po co do nas przyszła? kto ją do Krakowa zaprosił?
Z zamarzniętego Krakowa gorące pozdrowienia ślę i do Krakowa i  doWarszawy i do Poznania i do każdego zimowego zakątka naszego kraju, szczękając z zimna i czekając na wiosnę